Płatność telefonem zamiast karty płatniczej. Opłaca się?

Maciej Samcik
14.07.2016 01:00
A A A
Wyjeżdżając za granicę, nastawiasz się na to, że będziesz tam płacił gotówką albo kartą płatniczą. Innym ciekawym rozwiązaniem może być płatność telefonem.
Całkiem możliwe, że już za kilka lat , gdy będziesz wyjeżdżał za granicę, zamiast długiej listy dokumentów (paszport, bilet lotniczy czy polisa) i portfela wystarczy, że będziesz miał przy sobie smartfona. Bajka? Niekoniecznie.

W smartfonie już dziś można "zamknąć" karty lojalnościowe - taką funkcję ma np. aplikacja bankowości mobilnej Banku Millennium czy BZ WBK - wystarczy sfotografować karty i okazywać je na ekranie smartfona. W telefonie można przechowywać bilety lotnicze, kolejowe i autobusowe (kto nie zna aplikacji typu Sky Cash?), trwają też prace nad e-dowodem osobistym, który byłby wirtualny i zabezpieczony kryptograficznie. A płacenie smartfonem za zakupy? Technologia, która na to pozwala, właśnie podbija Polskę i świat.

Płatność telefonem w aplikacji

Wyjeżdżając na wakacje, nastawiasz się na to, że będziesz tam płacił gotówką albo kartą płatniczą. Gotówka jest za granicą powszechnie akceptowana, ale paradoksalnie nie zawsze jest tańsza w użyciu. Czasem kartę też warto mieć pod ręką, bo jest gwarantem naszej wiarygodności, np. w hotelu lub w wypożyczalni samochodów. Są miejsca, w których bez karty płatniczej - najlepiej kredytowej wydanej przez renomowany bank - trudno będzie ci coś załatwić. W dalszych miejscach świata przydadzą się nawet dwie karty - kredytowa Visa i debetowy MasterCard lub odwrotnie. Nie wszędzie da się zapłacić każdą kartą.

Ale nośnikiem twoich pieniędzy może być też smartfon. Większość banków ma w ofercie aplikacje mobilne, które wystarczy ściągnąć na smartfona i za pomocą serwisu internetowego lub telefonicznego przypiąć do swojego konta bankowego. Jedyną różnicą w porównaniu z dużym komputerem lub laptopem będzie uproszczony sposób logowania i związane z tym znacznie niższe limity transakcji, które możesz zatwierdzić za pomocą smartfona. W ten sposób banki zabezpieczają klientów przed konsekwencjami wpadnięcia smartfona w niepowołane ręce.

Choć dla większości z nas główną funkcją banku w smartfonie jest sprawdzanie salda i delektowanie się odsetkami dopisywanymi "na bieżąco" do lokat bankowych, to coraz popularniejszą funkcją smartfona jest płacenie za zakupy. I to w taki sam sposób jak przy użyciu zbliżeniowej karty płatniczej - zbliżam telefon do terminala płatniczego i albo wbijam PIN, albo po prostu odchodzę z zakupami, bo płatność poniżej 50 zł nie wymaga nawet autoryzacji kodem.

Każdy chce HCE

Jeszcze dwa lata temu wzbogacenie smartfona o tę funkcję było trudne, bo klient musiał mieć telefon odpowiedniej marki, a w nim kartę SIM wydaną przez operatora telekomunikacyjnego współpracującego z danym bankiem. A na koniec musiał jeszcze znaleźć sklep, w którym można płacić zbliżeniowo.

Teraz jest inaczej - dużo prościej. Pojawiła się technologia HCE, dzięki której bank nie potrzebuje już firmy telekomunikacyjnej, by umożliwić klientowi płacenie smartfonem. Odpowiednie oprogramowanie zapisuje się poza kartą SIM i wystarczy, że klient ściągnie z e-sklepu aplikację bankową i zepnie ją z kontem. Już 80 proc. wszystkich terminali w polskich sklepach to takie, które potrafią obsługiwać płatności dotykowe.

Ograniczenia pozostały tylko dwa: smartfon musi mieć moduł NFC (czyli obsługiwać płatności zbliżeniowe) oraz nie może być iPhone'em, bo tej marki technologia HCE jeszcze nie obejmuje.

Smartfona do płacenia za zakupy mogą już używać klienci sześciu banków, w tym największych - PKO BP, Banku Pekao, BZ WBK. Poza "wielką trójką" to udogodnienie zapewniają także Eurobank, Getin Bank oraz niektóre banki spółdzielcze. Z danych zebranych ostatnio przez serwis Cashless.pl wynika, że z płacenia telefonem korzysta już 155 tys. klientów tych banków (z tego 110 tys. stanowią klienci PKO BP i Banku Pekao, którego flagowym systemem do płacenia mobilnego jest PeoPay).

Za granicą też smartfonem

Technologia HCE może też dobrze służyć podczas podróży zagranicznych. HCE jest bowiem systemem globalnym. Jeśli mamy przy sobie smartfona i w sklepie we Włoszech, Francji, czy w Niemczech zobaczymy terminal działający na zbliżenie, to możemy zapłacić, nie wyciągając portfela z kieszeni. W większości banków, które już "odpaliły" płacenie telefonem, nie wymaga to nawet korzystania z roamingu - smartfon nie potrzebuje internetu, żeby nim zapłacić.

Bankowcy wiedzą, co robią - jeśli płacenie telefonem nie będzie tak samo proste, jak kartą płatniczą, to niewielu klientów banków zdecyduje się na "przesiadkę". Ale jeśli wygoda płatności będzie na podobnym poziomie, co w przypadku karty płatniczej i gotówki, to z czasem klienci stwierdzą, że portfel jest tylko zbędnym ciężarem w ich kieszeni lub torebce. Skoro wszystkich przyjaciół (za pomocą Facebooka i Skype'a), ulubione multimedia (zdjęcia, muzykę i filmy) oraz najpotrzebniejsze dokumenty można mieć w smartfonie, to po co nosić ze sobą portfel? Tylko po to, żeby były w nim banknoty i monety, które coraz rzadziej się przydają?

Najbardziej zaawansowane technologicznie banki do tego stopnia uprościły płacenie smartfonem za zakupy, że nie trzeba ani logować się do aplikacji mobilnej, ani wbijać PIN-u (przy większych transakcjach) na ekranie telefonu. Wystarczy tylko odblokować ekran smartfona i zbliżyć go do terminala. A telefon już sam wie, że chcemy zapłacić i sam uruchamia naszą aplikację bankową. Tak działa m.in. aplikacja mobilna PeoPay Banku Pekao oraz aplikacja BZ WBK.

Telefon uratuje ci życie?

Aplikacja mobilna może się okazać wentylem bezpieczeństwa w sytuacji, gdyby - odpukać w niemalowane - np. ktoś ukradł nam plecak z portfelem albo gdyby karta została zatrzymana przez bankomat na drugim końcu świata. Takie rzeczy się zdarzają - kiedyś będąc w Tunezji, miałem przy sobie trzy karty, a i tak zostałem bez pieniędzy: na pierwszej skończyły się środki, drugiej właśnie minął termin ważności, a do trzeciej zapomniałem PIN-u. Gdyby wtedy istniała technologia umożliwiająca płacenie smartfonem, byłbym uratowany.

Aplikacja mobilna może się przydać za granicą także np. do wygodnego przesłania pieniędzy do rodziny w kraju. Apki posiadają już funkcję przekazu pieniężnego na numer telefonu komórkowego, którego posiadacz może wypłacić pieniądze w bankomacie. No i będąc za granicą, na plaży albo zwiedzając różne cuda świata, na smartfonie najłatwiej sprawdzimy stan konta i ile pieniędzy zostało nam jeszcze na karcie kredytowej.

Czy płacenie smartfonem jest bezpieczne?

Karty na zakupach są bezpieczne: mają PIN, a transakcji zbliżeniowych o małej wartości - tych bez podawania PIN-u - można dziennie zrobić tylko kilka. No i karty mają ubezpieczenie (w przypadku transakcji zbliżeniowych klient odpowiada tylko do równowartości 50 euro). Czy smartfon może być bezpieczniejszy?

Nie jest z tym najgorzej. Żeby go odpalić, musimy wpisać PIN, a żeby uruchomić aplikację bankową - trzeba podać kolejny. Przy transakcjach smartfonowych są też dość niskie limity transakcyjne. W przyszłości będzie jeszcze lepiej. Są już w Polsce banki, które w bankowaniu przez smartfona wykorzystują logowanie głosem oraz poprzez przyłożenie palca do specjalnego czytnika. Smartfon jest bardziej od komputera domowego podatny na wirusy. Jak się zabezpieczyć?

1. Nie instalujemy niepotrzebnych aplikacji (i żadnych spoza oficjalnego sklepu mobilnego) i trzy razy zastanawiamy się, zanim się zgodzimy na jakąś aktualizację. To właśnie za pomocą fikcyjnych aktualizacji złodzieje przejmują kontrolę nad naszymi smartfonami.

2. Nie rezygnujemy z zabezpieczenia smartfona hasłem - nawet jeśli nas denerwuje ciągłe jego wklepywanie, gdy zgubimy telefon będziemy bezpieczniejsi.

3. Ograniczamy maksymalną wartość transakcji realizowanych za pomocą smartfona.

4. Korzystając z bankowości mobilnej, wyłączamy w smartfonie opcję pozwalającą korzystać z otwartej sieci wi-fi. Wpisując loginy, hasła i PIN-y - zarówno z komputera, jak i ze smartfona - zawsze korzystamy tylko z zamkniętej, domowej sieci wi-fi lub z internetu mobilnego w smartfonie.

Więcej o:
Zobacz także
  • Pieniądze za granicą - mogą być bezpieczne

    Pieniądze za granicą rozpływają się w zadziwiająco szybkim tempie. Warto więc zaplanować, jak wypłacać je taniej oraz co robić w kryzysowych sytuacjach, takich jak utrata karty, kradzież danych z karty, konieczność wypłaty większej gotówki.

    Z myślą o Naszych Czytelnikach przeprowadzimy akcję edukacyjną "Pieniądze za granicą" która przygotuje Was do wyjazdu bez finansowych kłopotów.