Pogodzić węgiel z powietrzem. Smog zabija w Polsce 44 tys. osób rocznie

Rozmawiała Dominika Wantuch
27.02.2016 01:00
A A A
W całej Polsce z powodu smogu umiera przedwcześnie 45 tysięcy ludzi.

W całej Polsce z powodu smogu umiera przedwcześnie 45 tysięcy ludzi. (TOMASZ PIETRZYK)

Mamy mało lasów, ze złej jakości drzewami, które są wycinane. Brakuje dróg rowerowych. W zamian za to mamy korki. I one zwiększają smog.
ROZMOWA Z KAMILEM WYSZKOWSKIM dyrektorem generalnym Inicjatywy Sekretarza Generalnego ONZ Global Compact w Polsce

DOMINIKA WANTUCH: "Europa bagatelizuje wpływ zanieczyszczenia powietrza na zdrowie. Musi zmienić ustawodawstwo" - apelowali w 2013 r. eksperci ONZ. Od tego czasu Polska przyjęła tzw. ustawę antysmogową, a zaraz potem Kraków wprowadził zakaz palenia węglem i drewnem. I to wszystko. Poziom zanieczyszczeń w Polsce jest wciąż bardzo wysoki. Jest tak źle, że interweniuje ONZ?

KAMIL WYSZKOWSKI: My od lat sprawdzamy, co się dzieje z powietrzem w Europie. I to, co widzimy, nas niepokoi. Wzrasta śmiertelność. Szacuje się, że z powodu smogu w Polsce umiera rocznie ok. 44 tys. osób. W Europie 340 tys., na całym świecie 3,5 mln. Rośnie też liczba chorób cywilizacyjnych, nowotworów, chorób krążenia i dróg oddechowych. Koszty leczenia uderzają w budżet państwa, to są miliardy strat dla budżetu.

Niedawno eksperci WHO alarmowali: "Smog jest jedną z dziesięciu najczęstszych przyczyn śmierci", "zabija więcej osób niż HIV i malaria".

- I więcej niż konflikty zbrojne. To brzmi nieprawdopodobnie, ale gdy porównamy liczbę ofiar konfliktu na Ukrainie i liczbę ofiar zanieczyszczonego powietrza, to tych drugich jest więcej.

Jeśli tak jest, to skąd się bierze powszechne ignorowanie problemu zanieczyszczonego powietrza?

- Bo go nie widać. Jak nie ma drogi z punktu A do punktu B, to się ją buduje. A powietrze to nie jest tak spektakularny temat widoczny gołym okiem, trudno zbić na nim kapitał polityczny.

Chyba że zaczniemy ten problem przeliczać na pieniądze.

- I zdrowie. Niedawno ONZ uznała, że przegrywamy walkę z rakiem, że dostępne terapie nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. I zaczęliś-my analizować przyczyny zachorowania na nowotwory. Jedną z nich jest smog. I trzeba go zwalczać. Zwalczać przyczyny, nie tylko skutki. Dlatego w różnych częściach świata przyglądamy się, jak prowadzona jest polityka antysmogowa. Szczególnie dużą uwagę przykładamy do miejsc, w których jest szansa na jej wypracowanie. Bo w takich krajach jak Korea Północna, Sudan czy Somalia nie mamy szans. To są kraje albo upadłe, albo zdominowane przez dyktaturę. W przypadku krajów demokratycznych informacja, że określona liczba ludzi umiera albo choruje z powodu zanieczyszczenia powietrza, jest argumentem, który powinien determinować działanie.

Jak wypadamy w kontekście międzynarodowym, jeśli chodzi o zanieczyszczenie kraju i walkę z nim?

- Mamy lepsze powietrze niż w Delhi, Szanghaju czy Pekinie...

To smutny żart, biorąc pod uwagę, że to najbrudniejsze miasta świata.

- Oczywiście. I naszą ambicją nie jest porównywanie się do najgorszych. Jeśli zapisaliśmy się do elitarnego klubu, jakim jest Unia Europejska, to do niej powinniśmy się porównywać. Tutaj Polska jest w czołówce najbardziej zanieczyszczonych państw.

Jest też w niechlubnej czołówce, jeśli chodzi o brak świadomości i brak działań na rzecz poprawy powietrza...

- Liderem pozytywnych zmian są według mnie Czechy, które wprowadziły zakaz stosowania odpadów węglowych w domach, czyli wyrzuciły z nich miały i muły i przerzuciły się ze starych kopciuchów, pieców niespełniających norm, zakazując ich stosowania, na piece V generacji. Do takich pieców nie można wrzucić byle czego - śmieci czy byle jakiego węgla.

Polska może się wzorować na swoich sąsiadach. Rozwiązania istnieją nie tylko w Czechach, ale też w Niemczech. I dalej: w Austrii, we Francji, w Wielkiej Brytanii.

- Polska ma dziś szansę na wypracowanie modelu niskoemisyjnej gospodarki węglowej. Nikt przecież nie myśli o wyrzuceniu węgla z Polski. Ale w domach musi być stosowany węgiel dobrej jakości. Jeśli Polska połączy to z rozwojem gospodarki wodnej, zwiększeniem potencjału wodnego i planami rozwoju energetyki rozproszonej opartej na fotowoltaice i pompach ciepła, to będzie mistrzostwo świata. To pokaże na arenie międzynarodowej, że Polska radykalnie walczy o poprawę powietrza i poważnie traktuje pakiet przyjęty niedawno w Paryżu na szczycie klimatycznym. Nie ma nic lepszego niż spektakularny sukces, a wymienione zmiany go gwarantują.

Pytanie, czy Polskę stać na takie rozwiązania. Fotowoltaika, pompy ciepła, rozwój gazoportu w Świnoujściu to kosztowne inwestycje, które przewidują zwrot w dość odległej perspektywie. Do tej pory stanowiło to przeszkodę nie do przeskoczenia.

- Obecne rozmowy o tworzeniu nowych zrębów gospodarki energetycznej idą dobrze. To jest spójne z mainstreamem politycznym, decyzją prezydenta Dudy o podpisaniu ustawy antysmogowej i kierunkiem polityki europejskiej. Poza tym Polska przyjęła pakiet klimatyczny i musi go realizować.

Brzmi entuzjastycznie, ale czy za wolą polityczną pójdzie działanie? Trudno uwierzyć w radykalne zmiany, gdy do dziś nie opracowano standardów emisyjnych dla kotłów węglowych, które eliminowałyby z domów przestarzałe, dymiące piece. Nie ma norm jakości węgla, które zakażą stosowania w domach odpadów węglowych.

- Lawina ruszyła i nie da się jej zatrzymać. Jest za późno, by nie działać na rzecz poprawy jakości powietrza. Po pierwsze, wisi nad nami widmo unijnych kar. Nie możemy ich lekceważyć. Po drugie, smog jest dziś potężną barierą rozwoju Polski.

Co to oznacza?

- Na Polskę patrzę przez pryzmat celów zrównoważonego rozwoju. Ten rozwój oznacza, że miasta powinny rozwijać się tak, aby jakość życia i pracy w nich dawała komfort. A tego komfortu nie ma w miejscach, gdzie jest zanieczyszczone powietrze, korki, nie ma zieleni, ścieżek rowerowych. Jeśli chcemy, by polskie miasta przyciągały nowych mieszkańców i by starzy się nie wyprowadzali oraz by zjeżdżali do nas nowi przedsiębiorcy, żeby osiedlały się tu wielkie firmy i odwiedzali nas turyści, musimy stawiać na zrównoważony rozwój. Jeśli spojrzymy na Europę, to jest w niej wiele rozwiniętych, atrakcyjnych miast, w których świetnie jest zorganizowana infrastruktura drogowa czy kolejowa. Na co patrzymy w następnej kolejności? Na komfort życia. To wyższy etap rozwoju. Tymczasem, jeśli przestaniemy traktować smog jako odrębne zjawisko i połączymy z zielenią w miastach i infrastrukturą rowerową, to widzimy, że to wszystko jest zaniedbane. Mamy mało lasów, ze złej jakości drzewami, które są wycinane. To zwiększa smog. Podobnie jest z drogami rowerowymi, których brakuje. W zamian za to mamy korki. I one znowu zwiększają smog. Błędne koło się zamyka. I dziś naszym celem jest wyrwanie Polski z tego koła.

Głównym problemem Polski w kontekście smogu są stare piece, w których pali się śmieciami i byle jakim węglem, oraz komunikacja samochodowa. Dopóki nie ograniczymy ruchu samochodów na wzór miast Europy Zachodniej oraz nie wyeliminujemy byle jakiego węgla i pieców, nie mamy szans na poprawę. Ale nie możemy zapominać o bardzo silnym lobby węglowym i kotlarskim, które nie przyjmuje zmian. Trudno też zapomnieć o słowach premier Szydło, że nie da tknąć żadnej kopalni.

- Lobby jest silne, ale należy z nim rozmawiać. Ja rozumiem to, że tak długo, jak jest biznes, tak długo są zyski i zmiany koncepcji biznesowej wymuszą na pewno jakieś inwestycje. Dlatego należy wspierać i motywować branżę do zmian. Jest mnóstwo źródeł wsparcia dla inwestycji, które obniżają smog. I należy to wsparcie połączyć z edukacją. Lobby węglowe i kotlarskie musi mieć świadomość, że nie poniesie strat, a istotą zmian jest zdrowie Polaków. I nie mówimy tu o przeziębieniach. Mówimy o rosnącej liczbie poronień, o wadach rozwojowych, o nowotworach. Polski nie stać na takie marnotrawstwo pieniędzy, jakie łączy się z przedwczesną śmiercią ludzi, którzy nie będą płacić składek i podatków. Oczywiście brzmi to, jakbyśmy sprowadzali ludzkie tragedie do liczb. Ale w kontekście funkcjonowania państwa wielomiliardowe straty, które idą za smogiem, powinny być dla polityków ważne. I to oni powinni tak rozmawiać z lobbystami, aby ewentualne zmiany w gospodarce węglowej nie kojarzyły się ze stratami. Bo ten byle jaki węgiel, który nie trafi do domu Kowalskiego, zostanie sprzedany do przemysłu, który jest zaopatrzony w filtry. A piece V generacji, które obowiązują w krajach UE, nie tylko dają producentom większy zysk, ale też są szansą na prowadzenie działalności poza granicami, bo stają się konkurencyjne np. dla niemieckich pieców. To jest to, czemu ONZ się będzie w Polsce przyglądać i co będzie wspierać w realizacji. f



Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

O naszej akcji

Polskie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone w Unii Europejskiej. Jesteśmy czarną plamą na unijnej mapie. Efektem tej sytuacji są tysiące przedwczesnych śmierci i zwiększona liczba zachorowań na choroby płuc, serca i nowotwory. W Polsce z powodu zanieczyszczeń powietrza w ciągu roku przedwcześnie umiera 46 tysięcy osób.

W 2016 r. w ramach akcji społecznej "Oddychać po ludzku" organizowanej przez 'Gazetę Wyborczą', chcemy skupić się m.in. na zwiększeniu świadomości Polaków dotyczącej przyczyn i skutków zanieczyszczenia powietrza, wdrażaniu ustawy antysmogowej przez samorządy oraz zachęcaniu do korzystania z komunikacji miejskiej i ekologicznego transportu.