Smog odurza naszych polityków

Dominika Wantuch
15.07.2015 01:00
A A A
Smog nad Krakowem

Smog nad Krakowem (Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta)

Masz dziecko? Posadź je w fotelu i każ mu zapalić papierosa. Nie jednego - niech pali tyle, ile tylko da radę. Jesteś w ciąży? Też sobie zapal. Nie palisz? Bzdura! W Polsce wszyscy palą.
Winne jest powietrze, którym oddychamy. Znajduje się w nim ta sama rakotwórcza substancja co w papierosach - benzo(a)piren. Przeciętny mieszkaniec Krakowa przyjmuje rocznie ilość benzo(a)pirenu odpowiadającą wypaleniu 2,5 tys. papierosów!

A to nie wszystko, bo normy również innych trujących substancji są u nas często dramatycznie przekroczone. W naszym powietrzu znajduje się niemal cała tablica Mendelejewa. Są w nim dioksyny, którymi próbowano otruć byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę. Są pyły PM10 i PM2,5, a w nich siarka, rtęć, metale ciężkie, amoniak, związki azotu, ołów... Cząsteczki pyłu zaledwie w ciągu minuty docierają przez krwiobieg do nerek, wątroby, mózgu, tkanek. Najmniejsze pyły przenikają łożysko. Efekt? Czterokrotnie wzrasta ryzyko zachorowania dziecka na astmę. Badania potwierdzają też, że zanieczyszczone powietrze opóźnia rozwój intelektualny dzieci, powoduje problemy z pamięcią i koncentracją oraz częstsze depresje.

Pyły, którymi oddychamy, są też drugim po papierosach czynnikiem wywołującym raka płuc, choroby układu oddechowego, astmę czy przewlekłą obturacyjną chorobę płuc. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że w Polsce w wyniku chorób wywołanych zanieczyszczeniem powietrza umiera przedwcześnie 45 tys. osób, a przeciętna życia skraca się o mniej więcej 10 miesięcy.

Dlatego wzorem innych państw europejskich trzeba ograniczyć emisję spalin i eliminować złej jakości węgiel. Do ucha ministra gospodarki nie docierają jednak opinie ekspertów, którzy domagają się ograniczenia ilości siarki i popiołu w węglu oraz wprowadzenia zakazu sprzedaży flotokoncentratów, miałów i mułów do prywatnych domów. Zamiast tego powstają kolejne projekty rozporządzenia o jakości węgla, których celem jest zadowolenie lobby górniczego - bo dopuszczają do użytku odpady węglowe, przez co domowe kominy wypluwają tony szkodliwych substancji.

Przez salę sejmową nie może się też przebić projekt ograniczenia ruchu najstarszych i najbardziej zatruwających środowisko samochodów albo wprowadzenia za takie auta opłat. Ten punkt został właśnie usunięty z projektu nowelizacji ustawy o ochronie środowiska. Dawał on samorządom nie tylko możliwość wprowadzania ograniczeń dla starych pieców i złej jakości węgla, gdy powietrze jest bardzo zanieczyszczone, ale także tzw. stref ograniczonej emisji komunikacyjnej. Chodziło o to, by najbardziej trujące auta nie miały wjazdu do centrów miast.

Wytłumaczeń dla swoich poczynań politycy - i ci rządzący, i ci z opozycji - mają wiele. Nie chcą wprowadzać ograniczeń dla aut, bo czym Polacy będą jeździć? Nie chcą ograniczeń dla złej jakości węgla, bo muszą dbać o górników i pracę dla nich. Nie chcą wymieniać starych pieców na ekologiczne ogrzewanie z miejskich sieci ciepłowniczych, gazowe czy elektryczne, bo to droższe. A Polak jest biedny i nie stać go na wyższe rachunki.

A ja bym chciała wiedzieć, czy można celowo narażać życie obywateli. Do tego sprowadzają się zaniechania i rządu, i parlamentu.




Zobacz także

O naszej akcji

Polskie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone w Unii Europejskiej. Jesteśmy czarną plamą na unijnej mapie. Efektem tej sytuacji są tysiące przedwczesnych śmierci i zwiększona liczba zachorowań na choroby płuc, serca i nowotwory. W Polsce z powodu zanieczyszczeń powietrza w ciągu roku przedwcześnie umiera 46 tysięcy osób.

W 2016 r. w ramach akcji społecznej "Oddychać po ludzku" organizowanej przez 'Gazetę Wyborczą', chcemy skupić się m.in. na zwiększeniu świadomości Polaków dotyczącej przyczyn i skutków zanieczyszczenia powietrza, wdrażaniu ustawy antysmogowej przez samorządy oraz zachęcaniu do korzystania z komunikacji miejskiej i ekologicznego transportu.