Oddychać po ludzku: wyrzućmy kopciuchy

Bartosz Piłat
17.02.2015 01:00
A A A
Typy ogrzewania w domach jednorodzinnych. Źródło: badania krakowskiego Instytutu Ekonomii Środowiska

Typy ogrzewania w domach jednorodzinnych. Źródło: badania krakowskiego Instytutu Ekonomii Środowiska (Gazeta Wyborcza)

Nowoczesne kotły trują nawet 15 razy mniej niż stare kopciuchy. Ale są dwa razy droższe, więc Polacy kupują ich mało.

Od ponad dekady w składach węgla można sprzedawać niemal każdy rodzaj węgla, także te najgorsze, najbardziej zanieczyszczone gatunki, które spalane w domowych piecach wyrzucają przez kominy gigantyczne ilości pyłów i np. rakotwórczego benzo(a)pirenu.

Eksperci z Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla, Polskiej Izby Ekologii Izby Gospodarczej sprzedawców węgla proponują, by na liście dopuszczalnych paliw w ogóle nie było miejsca dla najgorszego paliwa: mułów czy miału. Rząd się z tym nie spieszy.

Węgiel to połowa problemu. Z ponad pięciu milionów pieców i kotłów działających w polskich domach i mieszkaniach ok. 3,2 mln sztuk to urządzenia zbudowane w technologii z XIX w., tzw. kopciuchy, kotły, do których można wrzucić wszystko, nawet śmieci.

Kocioł węglowy najwyższej obecnie klasy piątej wyrzuca nawet 15 razy mniej spalin niż kopciuch opalany tym samym paliwem!

Jeśli chcemy zadbać o jakość powietrza, musimy wyrzucić z rynku zanieczyszczony węgiel i zastąpić najstarsze kotły nowocześniejszymi urządzeniami.

Dziś samorządy dopłacają do kopciuchów

Władze województw i gmin korzystają z rządowego projektu KAWKA, który daje dotacje na dopłacanie Polakom do wymiany starych pieców na nowsze kotły gazowe czy nowoczesne węglowe. Proces udaje się częściowo, bo samorządowcy dopłacają często do wymiany kotłów nie na najnowocześniejsze urządzenia, ale także takie klasy IV czy nawet III - te ostatnie wyrzucają przez komin nawet trzy razy więcej pyłów niż urządzenia klasy V.

Wymiana pieców na nowoczesne wymusza też stosowanie paliw wyższej jakości. Paliwo do zaawansowanego kotła wrzuca się do pojemnika, z którego podajnik przesuwa węgiel do paleniska. W takim piecu nie da się stosować mułu czy miału; podajnik pracuje tylko z węglem, którego bryły są wielkości piłeczki pingpongowej, tzw. orzechem czy groszkiem.

Niemcy i Czesi wyrzucają kopciuchy

W Czechach wprowadzono w zeszłym roku przepisy, które wyeliminują w ciągu najbliższych lat najgorsze piece. Już teraz nie można tam kupić pieca gorszego niż klasa III, zaś od 2016 roku na rynku dostępne będą tylko piece klasy IV. Klasa V (obecnie najwyższa) będzie obowiązkowa od 2020 r. Z kolei od 2022 r. właściciele domów z piecem o klasie niższej niż III będą zmuszeni do ich wymiany.

W Niemczech podobne rygory działają już od dłuższego czasu. Teraz nasz zachodni sąsiad przygotowuje się do nałożenia na sprzedawców kotłów kolejnego wymogu - za kilka lat w sprzedaży mają być wyłącznie piece węglowe wyrzucające nie więcej niż 20 miligramów pyłów na metr sześc.

W Polsce tylko pojedyncze regiony wprowadzają takie obostrzenia, i to tylko dla mieszkańców, którzy chcą skorzystać z dopłaty przy wymianie pieca. Na więcej nie pozwala prawo. W Sejmie właśnie trwają prace nad zmianą w prawie środowiskowym, która umożliwiłaby gminom i województwom wyznaczanie norm dla sprzedawanych kotłów.

Polacy trują z oszczędności

Norm wyczekuje branża kotlarska, a raczej jej część, która produkuje sprzęt najwyższej jakości. Polska jest największym w Europie rynkiem kotłów - co roku kupujemy ich ok. 200 tys. sztuk. Niestety, ok. 140 tys. sztuk to kopciuchy. Tylko 60 tys. to bardziej zaawansowane urządzenia, zaś tych najwyżej klasy sprzedawanych jest kilka tysięcy rocznie.

Powód jest prosty: kopciuch to wydatek od 4 do 6 tys. zł. Porównywalnej mocy piec klasy V jest dwa razy droższy. A do tego nie można doń wrzucać najtańszego paliwa.

Dla polskiej branży kotlarskiej przedłużanie takiego stanu jest niebezpieczne. Od 2020 r. unijna dyrektywa Ecodesign narzuci surowe wymogi kotłom węglowym - do sprzedaży będą dopuszczone tylko te klasy V. - Jeśli Polska nie zacznie już teraz stopniowo podnosić wymogów, przegramy z producentami z Czech czy z Niemiec - mówi Paweł Jura z firmy Tech. - Oni sprzedają dużo nowoczesnych kotłów i osprzętu, jak elektrofiltry. My niewiele, bo Polacy nie mają powodu, by kupować zaawansowany sprzęt. Nie mamy więc pieniędzy na inwestycje w rozwój i za kilka lat możemy przegrać z konkurencją z sąsiednich krajów - ocenia Jura.

Jutro w dodatku "Tylko Zdrowie": Jak i kogo trują spaliny. Raport o powietrzu w polskich miastach przeczytaj na wyborcza.biz/powietrze

***

Chcemy oddychać

Polskie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone w Unii Europejskiej. Jesteśmy czarną plamą na unijnej mapie. Efektem są tysiące przedwczesnych śmierci i zwiększona liczba chorób płuc, serca, nowotworów. Głównym źródłem zanieczyszczeń są kominy naszych domów i pojazdy na drogach.

Dlatego chcemy jak najszybszego przeprowadzenia odpowiednich zmian w prawie, które umożliwią:

- wyeliminowanie ze sprzedaży detalicznej węgla najgorszej jakości,

- dopuszczenie do sprzedaży wyłącznie kotłów węglowych spełniających najsurowsze normy emisji,

- skuteczne ograniczanie ruchu samochodów w miastach.

To wszystko możliwe jest jeszcze w tej kadencji Sejmu. Więcej tekstów z akcji czytaj na wyborcza.biz/powietrze

Jeśli chcesz wesprzeć zmiany w polskim prawie, które sprzyjałyby poprawieniu jakości powietrza nad Polską, przyłącz się do aktywistów Polskiego Alarmu Smogowego. Na stronie www.polskialarmsmogowy.pl zbierają podpisy pod petycją





Więcej o:
Zobacz także

O naszej akcji

Polskie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone w Unii Europejskiej. Jesteśmy czarną plamą na unijnej mapie. Efektem tej sytuacji są tysiące przedwczesnych śmierci i zwiększona liczba zachorowań na choroby płuc, serca i nowotwory. W Polsce z powodu zanieczyszczeń powietrza w ciągu roku przedwcześnie umiera 46 tysięcy osób.

W 2016 r. w ramach akcji społecznej "Oddychać po ludzku" organizowanej przez 'Gazetę Wyborczą', chcemy skupić się m.in. na zwiększeniu świadomości Polaków dotyczącej przyczyn i skutków zanieczyszczenia powietrza, wdrażaniu ustawy antysmogowej przez samorządy oraz zachęcaniu do korzystania z komunikacji miejskiej i ekologicznego transportu.