We wszystkim, co robisz, musisz pamiętać o ludzkiej godności.

Jack i Suzy Welch*
2009-06-30, ostatnia aktualizacja 2009-06-30 18:16

Od czasu do czasu dostajemy pytania, które uzmysławiają nam, że pewne rzeczy nie zmieniają się nigdy, nawet w burzliwych czasach. A przynajmniej nie powinny.

ZOBACZ TAKŻE
Przyjrzyjmy się trzem pytaniom, które dostaliśmy od czytelników w ubiegłym tygodniu.

Pierwsze z Kolombo w Sri Lance: Czy pracownicy mają prawo wiedzieć o fundamentalnych decyzjach podejmowanych przez kierownictwo firmy, takich jak awanse, degradacje, przenoszenie pracowników, zwłaszcza jeśli te decyzje nie są dla nich pomyślne?

Drugie z Nowego Jorku: Jak utrzymać zainteresowanie utalentowanych ludzi stosunkowo nudną pracą, której samemu człowiek nie chciałby wykonywać?

Trzecie z Suratu w Indiach: Jakiej rady udzielilibyście podwładnym szefa, którego posada nie jest bezpieczna?

Na moment zapomnijmy o szczegółach. Odpowiedź na wszystkie powyższe pytania jest zawarta w fundamentalnej regule biznesu: czy jesteś długoletnim kierownikiem, czy początkującym podwładnym, pamiętaj, że we wszystkim, co robisz, musisz pamiętać o ludzkiej godności.

Pracownicy dopuszczeni do głosu

Zgoda, ta rada brzmi nieco niejasno, ale na pewno rozumiecie zasadę. Biznesmeni muszą codziennie stawiać czoło dylematom i podejmować trudne wyzwania. Można rozstrzygać wątpliwości, kierując się własnym instynktem. Można powstrzymać się od działania i mieć nadzieję na to, że wszystko się dobrze skończy. Można osłaniać się dzięki grom politycznym. A można też dokonywać wyborów, kierując się niepodważalną zasadą mówiącą, że wszyscy pracownicy powinni być dopuszczeni do głosu i traktowani z szacunkiem.

Nie, nie staliśmy się mięczakami. Zawsze głosiliśmy tę zasadę. I nie chodzi jedynie o to, by postępować słusznie z moralnego punktu widzenia, ale także by czynić firmę bardziej konkurencyjną. Wszyscy wychodzą z tego zwycięsko.

Zacznijmy od pytania ze Sri Lanki o to, czy kierownicy powinni tłumaczyć się z decyzji personalnych. Oczywiście, że tak. Choć powinniśmy unikać demonizowania kogokolwiek, wyjaśnienie, dlaczego John został zwolniony, a Mary przeniesiona do Hongkongu, mogą być lekcją dla pracowników. Można na przykład powiedzieć: "John był miłym facetem i życzymy mu jak najlepiej, ale nie wcielał w życie podstawowych wartości firmy, w tym wypadku dzielenia się pomysłami z innymi działami". Lub: "Mary została przeniesiona, bo jest jedną z naszych najlepszych pracowników, ale aby móc awansować, trzeba mieć doświadczenie międzynarodowe".

Tego rodzaju szczerość daje pracownikom narzędzia do kontrolowania przebiegu własnej kariery. Wiedzą, jakie zachowania są cenione, a jakie nie. Nie muszą zgadywać. Ta wiedza pozwala im dostosować się, jeśli jest taka potrzeba, i zaplanować swoją przyszłość. Są panami własnego losu.

Przyjrzyjmy się teraz dylematowi nowojorczyka dotyczącemu zarządzania pracownikami, którzy wykonują nudną pracę. Znów, jeśli spojrzymy na to z punktu widzenia godności pracownika, rozwiązanie samo się narzuca. Jako lider powinieneś nadać pracy sens, niezależnie od tego, jak jest żmudna. Trzeba świętować małe zwycięstwa i kamienie milowe oraz nagradzać pracowników, którzy są lepsi od innych. Trzeba pracownikom tworzyć okazję do wypowiedzenia się. Regularnie organizować burze mózgów. A gdy ktoś wymyśli jakieś udoskonalenia, należy go uhonorować jak bohatera.

Wydaje się wam to trudne? Na pewno jest. Lecz bycie menedżerem oznacza dbałość o dobrą energię i zaangażowanie zespołu, a także wzbudzanie dumy z dobrego wykonywania zadań u poszczególnych pracowników.

A teraz czas na list z Indii. Problem szefa, który już jest uważany za niebyłego, co w czasach recesji dość często się zdarza, bo firmy stale szukają sposobów obniżenia kosztów. Czasem potrzebne są czystki, żeby pozbyć się niekompetentnych menedżerów, ale równie często zwalniani są dobrzy pracownicy, którzy jednak nie stanęli na wysokości zadania. W takich przypadkach jest rzeczą ludzką chcieć zachować dystans w stosunku do osoby, której posada jest zagrożona. Ludzie nie lubią, by ich kojarzyć z przegranymi, albo po prostu nie wiedzą, co powiedzieć. To dość niezręczna sytuacja. Więc kryją się po biurach lub po cichu wkradają się w łaski przełożonego swego szefa. Na wszelki wypadek.

Spróbujcie czegoś innego. Nawiążcie z nim rozmowę, nie unikajcie kontaktu wzrokowego i wspominania o całej kwestii w e-mailach. Wasze współczucie pomoże utrzymać solidarność zespołu, a wasza uczciwość będzie jeszcze przez wiele lat pamiętana jako dowód dobrego charakteru.

Postępuj uczciwie

Naszym celem tutaj jest nie tylko przypomnieć wszystkim, że trzeba postępować uczciwie. Niektórzy się pewnie zastanawiają, kiedy przejdziemy do wątku dotyczącego interesu firmy. Dawanie pracownikom głosu i traktowanie ich z szacunkiem na szczęście leży właśnie w interesie firmy. Odpowiedź na każde pytanie dotyczące ludzi będzie w dużej mierze wypływała z tych dwóch reguł.

Tłum. ami

* Jack i Suzy Welch są autorami międzynarodowego bestsellera "Winning, znaczy zwyciężać". Ostatnia ich książka to "Winning: Odpowiedzi: 74 najtrudniejsze dziś pytania w biznesie".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy