Pierwsze wrotki skonstruował  twórca instrumentów muzycznych Belg Józef Merlin w 1760 roku. Na początku były one nazywane przez ludzi łyżwami ziemnymi. Merlin zaprojektował buty z zamocowanymi od spodu czterema ciężkimi, drewnianymi kółkami, bez hamulców. Pomysł się nie przyjął.

Francuz Vanllede wymyślił lżejszą wersję łyżew ziemnych i w 1818 roku wrotki zaczęły się pojawiać w spektaklach baletowych. Zyskały popularność w Paryżu, Berlinie czy Londynie.

A na początku XX wieku wrotkarstwo stało się już bardzo modne. Jeżdżono na wrotkach, tańczono i uprawiano sporty takie jak hokej lub piłka nożna kobiet. W kwietniu 1924 roku z powodu wciąż organizowanych zawodów powołano Międzynarodową Federację Wrotkarstwa (FIRS - Federation Internationale de Roller Skating). Federacja wprowadzała odpowiednie regulacje i działa do dziś: nadal organizuje zawody na całym świecie.

Wielki boom na wrotki nastał w latach 70. w Stanach Zjednoczonych. Połączenie muzyki disco i wrotek okazało się hitem, trendem zainteresował się przemysł filmowy. Sceny z dyskotek, w których ludzie tańczą na wrotkach, można było oglądać w takich przebojach filmowych, jak „Xanadu" z 1980 roku, „Skatetown" z 1979, w którym zagrał Patrick Swayze, oraz w „Roller Boogie" z tego samego roku. W amerykańskich klubach fitness wrotki zaczęto wykorzystywać do ćwiczeń aerobowych. Przykładem jest wideo Marnie Bjornson z 1988 roku zatytułowane „Roller Burn”.

Wrotkarstwo w Polsce zaczęto uprawiać przed pierwszą wojną światową w zaborze pruskim i austriackim. Początkowo jeżdżono po utwardzanych ulicach. Pierwsza wrotkarnia powstała w Warszawie, w Dolinie Szwajcarskiej i nosiła nazwę English Roller Skating Palace.

Jazda na wrotkachJazda na wrotkach Nokia

Godzina ćwiczeń fizycznych tygodniowo może zapobiec depresji

Jak w latach 70.

Dziś wrotki stają się pożądanym gadżetem, a impreza zorganizowana we wrotkarni to coraz popularniejszy pomysł na imprezę. - Od 10 lat zajmuje się sprzedażą wrotek i od pięciu lat obserwuję, że moda na wrotki wróciła. Z roku na rok sprzedaż rośnie - mówi właściciel sklepu Wrotkownia.pl Tomasz Łukiański. Podobną tendencję obserwują organizatorzy wydarzenia Nightskating Warszawa, czyli przejazdu nocnego na wrotkach i rolkach po ulicach miasta. - W 2010 roku, gdy powstała inicjatywa Nightskating, to od razu zachęcaliśmy do przejazdu zarówno osoby jeżdżące na wrotkach, jak i na rolkach.  Jednak w tamtym czasie na wydarzeniu można było na palcach jednej ręki policzyć wrotkarzy. Dzisiaj jest ich zdecydowanie więcej - mówi Paweł Czerwonka, rzecznik Nightskating Warszawa.

O popularności świadczą też powstające szkółki dla wrotkarzy lub też otwierające się w szkołach dla rolkarzy treningi dla wrotkarzy. Tworzą się nowe drużyny startujące w zawodach roller derby. Drużyna to 14 osób, spośród których pięć jest wybieranych do danego wyścigu (ang. jam) trwającego dwie minuty. Wśród tych pięciu graczy jeden jest ścigaczem (jammer) i jako jedyny może zdobywać punkty przez wyprzedzanie i dublowanie przeciwników. Pozostali czterej gracze są obrońcami (ang. blocker). Ich zadanie polega na powstrzymaniu przeciwnego ścigacza i wspieraniu swojego ścigacza.

- Środowisko rolkarzy i wrotkarzy jest coraz większe. A nadal brakuje miejsc do jeżdżenia. Nightskating powstał z potrzeby. Nie było miejsca, w którym rolkarze i wrotkarze mogliby realizować swoją pasję. Pomysł chwycił i okazało się, że dziś już nasze przejazdy gromadzą średnio 4 tys. osób - opowiada rzecznik Nightskating Warszawa. Nightskating współcześnie organizowany jest w wielu miastach Polski np. w Bydgoszczy, Gdańsku, Krakowie, Lublinie, Radomiu, Słupsku i Szczecinie.

Wrotkarze mogą też korzystać z aplikacji takich jak Rolkowa Mapa Warszawy, która stworzona została specjalnie z myślą o fanach tego sportu. Wyczytamy z niej, które trasy w Warszawie są trudne i gdzie warto założyć dodatkowe ochraniacze na łokcie.

Ale wrotkarze już nie muszą czekać na wiosnę, by pojeździć w parkach. W kilku miastach w Polsce powstały wrotkarnie Roller Disco, gdzie można na chwilę się przenieść do lat 70. Kolorowa hala z torem do jeżdżenia na wrotkach wypełniona jest muzyką i kolorowymi światłami. Atmosferę buduje kula dyskotekowa, plakaty, graffiti na ścianach i stojące w wypożyczalni kolorowe wrotki. Jeżeli tylko dobrze umiemy jeździć, możemy zatańczyć w rytm muzyki niczym Patrick Swayze w „Skatetown”.

- Grupy przychodzące do wrotkarni często starają się również strojem nawiązywać do lat 70. Dziewczyny zakładają body, rajstopy i podkolanówki - mówi Karol Gajdziński, menedżer Roller Disco w Warszawie i instruktor wrotkarstwa. We wrotkarniach organizowane są firmowe imprezy integracyjne i tematyczne, wieczory panieńskie i urodziny. Warto tam także szukać instruktorów, którzy organizują treningi zarówno dla zaawansowanych, jak i dla początkujących wrotkarzy.

Dlaczego moda na wrotki wróciła? U dorosłych to fascynacja stylem vintage. - Dzieci zafascynowały się wrotkami od momentu pojawienia się na ekranach serialu "Soy Luna", w którym główna bohaterka jeździ na wrotkach. Na zajęciach wielokrotnie jestem pytany przez swoje młode uczennice, czy oglądałem ostatni odcinek - śmieje się Karol Gajdziński.

Jazda na wrotkachJazda na wrotkach Nokia

Aktywność fizyczna odmładza

Wegańskie wrotki

Nowe wrotki nie przypominają już tych pierwszych przyczepianych rzemykami do buta. - Sama konstrukcja pozostała, ale but jest nieco wygodniejszy, koła są bardziej miękkie, dzięki temu, że są wykonane z lepszych materiałów. Są robione z poliuretanu, czyli materiału, który dobrze absorbuje nierówności podczas jazdy po mieście - tłumaczy właściciel sklepu Wrotkownia.pl. Design niektórych wrotek nawiązuje do produkowanych w latach 70., ale asortyment jest dzisiaj tak duży, że każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno miłośnik trampek jak i vansów, a także weganin - firma Moxi zadbała o to, by pojawiła się u nich linia wegańskich wrotek.

Do każdego stylu jazdy warto dopasować sprzęt. - Długi but z obcasem zalecany jest do nauki i sprawdza się w jeździe figurowej, niski - w roller derbach, a w trakcie wykonywania trików na skateparkach wrotki powinny być wyposażone w specjalny Grind Block umożliwiający poślizg na płozie - dodaje Karol Gajdziński.

Jeździć możemy tak naprawdę w każdym wieku. Dzieci mogą zacząć się uczyć już od piątego roku życia. - Choć jazdę na wrotkach traktujemy częściej jako rozrywkę niż sport, to jak każda aktywność fizyczna wzmacnia nasze mięśnie - szczególnie nóg i pośladków - a także zwiększa koordynację ruchową - mówi Karol Gajdziński.

Przed rozpoczęciem nauki jazdy warto pamiętać o kilku zasadach. Najlepiej zaopatrzyć się w kask i ochraniacze na nadgarstki, łokcie i kolana. Przed jazdą wykonać krótką rozgrzewkę. - Kiedy zaczynamy się uczyć jeździć, warto ugiąć kolana i pochylić się do przodu. A przed jazdą pochodźmy po miękkim podłożu, jak trawa czy dywan. Pamiętajmy, by hamować pługiem, a nie wciąż szorować elementem wystającym na przodzie wrotki - łatwo go w ten sposób zniszczyć. On przyda się nam, dopiero gdy będziemy lepiej jeździć. Już po jednej lekcji uczniowie potrafią swobodnie utrzymywać się na wrotkach. Nauka jazdy nie trwa długo - dodaje instruktor.

Jeśli jeździsz na rolkach lub łyżwach, to bardzo szybko złapiesz, o co chodzi we wrotkarstwie.

Brak przyjaciół szkodzi jak palenie

To w co dziś gramy?

Planszówki są stare jak nasz świat. I to dosłownie, bo korzystały z nich już pierwsze cywilizacje! Zaczęło się od planszy z mahoniu i pionków z kości słoniowej. Znaleziono je na terenach dawnej Mezopotamii i jest to dowodem na to, że ludzkość od zawsze lubiła gry.

Wtedy czynność ta była jednak rozrywką dla elit. Działo się tak aż do drugiej połowy XIX wieku, gdy coraz więcej ludzi zaczęło mieć zarówno czas na granie, jak i pieniądze na zakup gier. W tym właśnie okresie rozwinął się rynek planszówek. Nowe były odzwierciedleniem aktualnych wydarzeń. I tak na przykład między końcem XIX wieku a połową XX wieku w Niemczech i Francji pojawiło się wiele realistycznych gier strategicznych oraz tych o podboju świata, podobnych do dzisiejszego „Ryzyka”. A na początku XX wieku pojawiła się w Ameryce gra, która do dziś jest popularna - "Monopoly". Wygranym jest w niej ten, kto stanie się bogaczem.

Jednak gdy pojawiały się komputer i elektronika, na chwilę zapomnieliśmy o grach planszowych. Dziś do nich wracamy, bo coraz częściej zdajemy sobie sprawę z tego, że w czasach pośpiechu i zaawansowanych technologii gry planszowe są miłą odskocznią od codzienności.

- Od pięciu lat obserwujemy stały wzrost w sprzedaży gier planszowych - mówi Maciej Wrzosek, menedżer działu gier planszowych w Empiku.

- Oprócz Niemiec i Anglii jesteśmy trzecim krajem w Europie najchętniej grającym w planszówki – komentuje Mariusz Serafin z Fanów Gier.

O popularności planszówek świadczą nie tylko sprzedane egzemplarze, ale też wydarzenia, na których ludzie się spotykają, by zagrać. Takie spotkania regularnie organizuje w Warszawie grupa znajomych Fani Gier. Takie grupy można znaleźć prawie w każdym polskim mieście, np. krakowscy zawodnicy zgadują się m.in. na facebookowej grupie Gramy w Planszówki w Krakowie, we Wrocławiu graczy zbiera Międzynarodowy Festiwal Gier Planszowych „Wrocław Games Fest” i Festiwal Gier „Gratislavia”, a Poznań ma m.in. Alternativa Club przy ul. św. Marcin 80/82. Wystarczy chwilę poszukać grupy z naszego miasta na Facebooku.

Empik organizuje festiwal gier planszowych. - Przychodzi coraz więcej osób i przy jego organizacji współpracuje z nami coraz więcej wydawców. Wydarzenia odbywają się w przestrzeni centrów handlowych - dzięki temu nawet przypadkowa osoba może trafić na festiwal i złapać bakcyla czy wrócić na chwilę do dzieciństwa - mówi menedżer działu gier planszowych.

O popularności planszówek świadczą też powstające wciąż nowe blogi opowiadające o grach planszowych, np. Diceland lub Znadplanszy.

Gier na rynku jest teraz tak dużo, że tak naprawdę każdy może znaleźć coś dla siebie. Warto się tylko zastanowić, czego od gry planszowej oczekujemy i na czym nam zależy. Gry planszowe najprościej można podzielić na strategiczne (np. "Gra o tron"), logiczne ("Cortex" dla dzieci), zręcznościowe ("Mistakos") lub towarzyskie ("Ego").

- W salonach Empik najlepiej sprzedają się gry w luźnej formie dziecięco-imprezowej. Zasady są bardzo proste, do wytłumaczenia w kilka minut, dzięki czemu można szybko zacząć grać. Dobrymi przykładami są "Dobble", "Dixit" lub "Gierki małżeńskie" - z rysunkami Andrzeja Mleczki. Ostatnio też zdobywają popularność gry quizowe, słowne takie jak Ryzyk Fizyk - mówi Maciej Wrzosek. - Na pewno nieśmiertelna jest też klasyka, czyli "Scrabble", "Monopoly", "Catan" lub "Grzybobranie" - mówi menedżer działu gier planszowych w Empiku.

- Na spotkaniach gier planszowych uczestnicy najchętniej grają w gry towarzyskie ("Dixit", "Tajniacy", "Avalon", "Wilkołaki"). Dla początkujących graczy proponujemy gry, w których wytłumaczenie zasad trwa jedynie kilka minut. Ważne jest, żeby ludzie się nie zniechęcili na samym początku, bo czytanie instrukcji dla wielu osób jest zwyczajnie nudne. Na początek wyciągamy więc np. "Gobblety" - grę, która jest modyfikacją gry w kółko i krzyżyk. A trudno znaleźć osobę, która nie znałaby tej starej gry. Rozgrywka trwa szybko, ale wcale nie jest taka prosta, jakby mogło się wydawać - tłumaczy Magdalena Serafin. - Nie przynosimy jednak na spotkania, szczególnie te dla dorosłych, gier opierających się na rzucie kostką, jak np. Monopoly. One dają nam tylko iluzoryczną decyzyjność. A wyjadacze planszówkowi sięgają po bardziej skomplikowane tytuły, w których rozgrywka trwa przynajmniej godzinę - dodaje organizatorka wydarzeń z grupy Fani Gier.

8 powodów, dla których warto się śmiać

Społeczny klej

Gry planszowe są niczym społeczny klej - pomagają budować relacje, odgrywać role. Są bezpiecznym symulatorem zdarzeń i zalewają mózg hormonami przyjemności. A także przypominają nam dzieciństwo.

Granie to taka aktywność, podczas której dorosły człowiek robi czasem coś, choć nie odnosi z tego żadnych korzyści. Gdy przyczyną działalności człowieka jest czysta przyjemność. Ten stan opisał psycholog Mihaly Csikszentmihalyi z University of Chicago. Nazwał go emocjonalnym przepływem. To działanie niezależne od nagród z zewnątrz, istotne tylko z punktu widzenia własnej satysfakcji. Rzadki stan przynoszący niezwykłą satysfakcję oraz wprowadzający mózg w stan relaksacji.

Gry mają bowiem reguły, na które się umawiamy. Możemy testować różne scenariusze, ale w jasno określonych ramach. Nic nas nie zaskoczy – inaczej niż w prawdziwym życiu. To bezpieczny poligon emocji. Tu mniej więcej wiemy, czego się spodziewać, i nawet jeśli przegramy, będzie to przegrana kontrolowana. Wszyscy na początku znamy reguły gry i godzimy się na nie.

Gra to też zabawa, która umożliwia naszym mózgom wypracowanie plastyczności, wzmocnienie lub nawet utworzenie nowych połączeń neuronalnych. Pozwala nam się adaptować do każdych warunków. Psycholodzy mówią o niezwykłym znaczeniu tej aktywności. Bo ludzie grają zawsze: także w czasie głodu, wojny, traumy. Gra jest wtedy dla nich niczym terapia.

Jazda na lodzie

W Warszawie w Muzeum Sportu i Turystyki można obejrzeć łyżwy z kości z VI w. p.n.e. oraz całą kolekcję łyżew z drewna i metalu.

Po kościach przyszedł czas na drewno z żelazną wkładką. Okres wielkiego rozkwitu łyżwiarstwa przypada na XVIII w. Jeździli na łyżwach słynni władcy, m.in. królowa Maria Antonina i Madame Pompadour, a także Napoleon I i III. W 1850 r. prawdziwej rewolucji w łyżwiarstwie dokonał Amerykanin E. W. Bushnell z Filadelfii, który zaprezentował łyżwę o stalowym ostrzu. Także  Amerykanin, baletmistrz Jackson Haines wprowadził na lód walc i inne tańce towarzyskie. W 1801 r. dwie łyżwiarki w Groningen po raz pierwszy oficjalnie ścigały się na łyżwach. Mężczyźni po raz pierwszy wystartowali w 1814 r. Łyżwiarstwo figurowe zostało uznane za sport zawodniczy w końcu XIX w. W 1892 r. powstał Międzynarodowy Związek Łyżwiarski.

Ostatnio łyżwiarstwo się upowszechnia, bo gminy inwestują w lodowiska. - Zaczynałem budować lodowiska 18 lat temu i wtedy w Warszawie były tylko dwa – Torwar i Stegny. Dzisiaj w Warszawie jest ich około 20.W całej Polsce ilość lodowisk przekroczyła liczbę 200. Wraz z dostępem do lodu dla zwykłych ludzi, wzrosła także ilość medali zdobywanych przez polskich sportowców na zawodach międzynarodowych - mówi prezes zarządu firmy Budowa Lodowisk TOL Tomasz Bukowiecki. - Lodowiska powstają najczęściej na "orlikach" przy szkołach, na rynkach miast i w centrach handlowych.Praktycznie wszystkie miasta , które kiedyś zdecydowały się na zbudowanie lodowiska, eksploatują je do dziś. Lodowisko ogromnie podnosi atrakcyjność i prestiż miejscowości, ożywia rynek miasta i wymarłe boisko - dodaje Bukowiecki. Powstają też lodowiska pod zadaszeniem. To na nich można pojeździć niezależnie od warunków pogodowych. Łatwo na nich zaplanować trening lub zorganizować urodziny.

Rosnącą popularność łyżew zauważają też sprzedawcy sprzętu. - Z roku na rok ich sprzedaż rośnie. Darmowe lodowiska i szeroka ich oferta zachęca ludzi do kupowania łyżew. A niechętnie je wypożyczają, jeśli jeżdżą więcej niż kilka razy w sezonie, głównie ze względu na komfort i higienę - mówi Kamil Rozbicki pracownik sklepu Skatepro.pl.

Powodzenie tego sportu wśród Polaków widać także po powstających wciąż nowych szkółkach uczących jazdy na łyżwach. Organizowane są obozy łyżwiarskie, a na lekcje można się zapisać zarówno w grupie, jak i indywidualnie. Można też zapisać się na warsztaty łyżwiarskie i wziąć udział w zawodach amatorskich na łyżwach każdym stylem jazdy.

Designem dzisiejsze łyżwy nawiązują do tych sprzed lat, szczególnie widocznie jest to w łyżwach figurowych, w których króluje klasyka, czyli biały lub czarny but z obcasem. - Ostrze, czyli podstawa łyżwy nadal jest metalowa, podobnie jak w starych modelach. Ostrze jest jedynie trochę krótsze, dzięki czemu łyżwy zyskały na zwrotności. Więcej zmian zaszło w budowie samego buta łyżwy. Wcześniej najczęściej wykonany był ze skóry i nie był tak sztywny jak teraz. Obecnie przywiązujemy uwagę do tego, by łyżwa trzymała nam stopę, a z drugiej strony była bardzo lekka. Im lżejsza łyżwa i sztywniejsza, tym jest droższa - słyszymy w sklepie Skatepro.pl.

- Buty hokejowe są szersze i wykonane z innych materiałów. Różni się też płoza - hokejowa jest krótsza i zaokrąglona w lekką łódkę, figurowa jest dłuższa i zakończona z przodu ząbkami - tłumaczy Jacek Tascher, trener łyżwiarstwa.

A jak dziś wykonuje się lodowiska? - Lodowisko profesjonalne do jazdy figurowej czy do hokeja lub jazdy szybkiej ma wymiary 30 na 60 metrów.  I to jest lodowisko pełnowymiarowe. Takich jest w Polsce około 60. Natomiast jako lodowisko rekreacyjne najczęściej buduje się takie jednej trzeciej tej wielkości, czyli 20 na 30 m. Ich jest w Polsce około 150. Najczęściej buduje się lodowiska prostokątne, ponieważ na nich łatwiej sterować jazdą ludzi i są tańsze niż okrągłe. Teraz standardowe są wypożyczalnia i miejsce do naostrzenia łyżew w pobliżu lodowiska. My też rekomendujemy, by było zawsze jakieś pomieszczenie, w którym mogą się schronić rodzice przyjeżdżający z dzieckiem na lodowisko, by je obserwować. Najlepiej, by były w takim pomieszczeniu serwowane kawa i herbata - dodaje prezes zarządu firmy Budowa Lodowisk TOL.

500 kcal na godzinę

Jazda na łyżwach, tak jak na wrotkach, ma bardzo pozytywny wpływ na organizm. Poprawia wydolność, kształtuje i rozwija wytrzymałość, a także siłę i koordynację ruchową. Podczas jazdy pracuje całe ciało. - Jeżeli prawidłowo wykonujesz ruch, wzmacniasz mięśnie rąk, tułowia, nóg. Te ostatnie wykonują jednak największą pracę. Silnie pracują też mięśnie pośladkowe i mięsień czworogłowy uda - mówi Katarzyna Nadolska, instruktorka łyżwiarstwa, była zawodniczka w łyżwiarstwie szybkim.

W ciągu godzinnej jazdy na łyżwach spalisz około 500 kalorii. Na wrotkach straconej energii może być nawet jeszcze więcej.