– Mamy tu teraz cyrk, tylko nikomu nie jest do śmiechu – tak o sytuacji na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu mówią jego pracownicy.

W połowie grudnia Prokuratura Regionalna w Katowicach postawiła prof. Markowi Ziętkowi, rektorowi Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (UMW), zarzut działania na szkodę uczelni. Chodzi o śledztwo dotyczące spółki Data Techno Park. Miała ona stworzyć wielką serwerownię do przechowywania dokumentacji medycznej wszystkich pacjentów leczonych w Polsce. Uniwersytet miał w spółce większość udziałów. Kiedy jednak zdobyła 120 mln zł ze środków publicznych na sfinansowanie inwestycji, rektor Ziętek zdecydował o umorzeniu udziałów UMW w Data Techno Park. Nie było głosowania w senacie, zdecydował sam. Uczelnia miała przez to stracić co najmniej kilka milionów złotych.

Śledztwo w sprawie Data Techno Park trwało od kilku lat, ale teraz przyspieszyło. Poza postawieniem zarzutów prokuratura zastosowała wobec prof. Ziętka środki zapobiegawcze: poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł i zawieszenie w pełnieniu funkcji rektora. Rektor złożył do sądu zażalenie na tę decyzję. Zawieszenie jednak działa, a zażalenie ma być rozpatrywane dopiero w marcu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej