Obowiązek sprawdzania leków narzuca unijna dyrektywa nazywana w skrócie fałszywkową. O jej wprowadzenie zabiegały firmy farmaceutyczne, które od lat walczą z podróbkami leków. Produkuje się je najczęściej w Azji. Fałszywki mogą zawierać inne składniki niż prawdziwe leki – albo te same, ale niskiej jakości i w niewłaściwych proporcjach. Opakowania wyglądają jednak tak samo, by wprowadzić kupującego w błąd.

Fałszywki to 10 proc. rynku

Handel fałszywkami odbywa się głównie w internecie, zdarza się jednak, że podrabiane leki trafiają do aptek. Według Światowej Organizacji Zdrowia w globalnej skali mogą stanowić około 10 proc. rynku.

Europa ma być od fałszywek wolna. Dlatego wszystkie opakowania leków wypuszczane na rynek po 9 lutego mają mieć niepowtarzalny identyfikator w postaci kodu 2D (czyli kod w kwadracie zamiast kreskowego) i elementów wskazujących, czy pudełko było otwierane: perforacji albo naklejki udającej plombę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej