Dr hab. n. med. Michał F. Kamiński – kierownik Zakładu Profilaktyki Nowotworów i adiunkt w Klinice Gastroenterologii Onkologicznej w Centrum Onkologi – Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie oraz w Klinice Gastroenterologii, Hepatologii i Onkologii Klinicznej CMKP

WOJCIECH MOSKAL: Dlaczego liczba przypadków raka jelita grubego rośnie?

DR HAB. N. MED. MICHAŁ F. KAMIŃSKI: Głównym powodem jest to, że starzeją się nasze społeczeństwa. Wiek to jest główny czynnik ryzyka w tej chorobie.

Czy choruje tyle samo mężczyzn, ile kobiet?

– Patrząc na raporty epidemiologiczne, ryzyko zachorowania w ciągu całego życia jest niewiele niższe u kobiet niż u mężczyzn. Ale jest jedna zasadnicza różnica – mężczyźni chorują wcześniej. O ile w przypadku panów szczyt zachorowań zaczyna się od 55.-60. roku życia, o tyle u pań jest to mniej więcej pięć-dziesięć lat później.

Liczba zachorowań rośnie do 70. roku życia u mężczyzn i do 75. roku życia u kobiet, po czym zaczyna spadać.

Z czego wynikają te różnice pomiędzy płciami?

– Naszym zdaniem chodzi tu przede wszystkim o ochronne działanie żeńskich hormonów.

W momencie gdy zaczyna się menopauza i zaczyna brakować hormonów, zaczyna się również zwiększać ryzyko zachorowania na raka jelita grubego. Ale jednak przez te kilkadziesiąt lat kobiety były bardziej chronione, więc patrząc z onkologicznego punktu widzenia – startują z o wiele lepszego punktu niż mężczyźni.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Choroby jelit. Co jeść przy zaparciach, biegunkach, nietolerancji laktozy?

Mówi się, że rak jelita grubego silnie wiąże się ze stylem życia, w tym ze złą dietą.

– Na pewno tak. Wiemy, że ryzyko zwiększa choćby czerwone mięso czy pokarmy wysoko przetworzone – nasza tradycyjna kiełbasa z grilla to dla jelita grubego prawdziwy koszmar.

Podobnie ma się sprawa z papierosami, nadmiarem alkoholu, otyłością i brakiem ruchu.

Przy czym z badań wiemy już, że mała aktywność jest czynnikiem ryzyka sama w sobie – nawet bez względu na wagę. I oczywiście na odwrót – dbanie o regularny ruch chroni przed zachorowaniem.

Te wszystkie wymienione czynniki cywilizacyjne na pewno odgrywają pewną rolę w rozwoju raka jelita grubego, ale jednak nie byłyby w stanie spowodować aż takiego wzrostu liczby zachorowań, jaki widzieliśmy w ostatnich dekadach. Mimo wszystko nasz styl życia nie zmienił się tak gwałtownie w ostatnich latach, żeby to tłumaczyć w ten sposób.

Tu na pewno głównym winnym jest więc wiek – wydłużanie się średniej długości życia. Paradoksalnie, to w pewnym sensie skutek tego, że o wiele lepiej dziś walczymy z innymi chorobami. Jeżeli coraz mniej osób umiera z powodu zawału serca czy udaru mózgu, to siłą rzeczy wzrasta liczba osób bardziej narażonych na rozwój i śmierć z powodu choroby nowotworowej.

Ale to też nie tłumaczy wszystkiego.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Kolejny powód do odchudzania. Otyli częściej chorują na raka

Co jeszcze?

– Do końca nie wiemy. Widzimy bardzo ciekawe różnice, jeżeli chodzi o zachorowalność, których nie jesteśmy w stanie na razie wytłumaczyć. Weźmy na przykład nasz region. Pod względem wskaźników zachorowalności Polska należy raczej do średniaków. Natomiast Czechy i Węgry mają jedne z najwyższych wskaźników zachorowań na świecie, o wiele wyższe niż nasze. Dlaczego? Nie wiadomo.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej