Z zaburzeniami słuchu już zawsze będzie mi się kojarzył film "Dzieci gorszego Boga" z 1986 r. O młodych głuchych ludziach, a przede wszystkim o tym, jak trudno, słyszącym zrozumieć świat pozbawiony dźwięku.

- Teraz już bardzo dobrze możemy sobie wyobrazić, jak czują się osoby pozbawione słuchu. Istnieją metody całkowitego odcięcia się od dźwięków z otoczenia. Niezwykłe jest to, że dzisiaj prawdopodobnie bylibyśmy już w stanie przywrócić słuch wszystkim bohaterom tego filmu.

Między innymi dzięki panu. W 2002 r. - po raz pierwszy na świecie - wszczepił pan implant ślimakowy pacjentowi z częściową głuchotą. W sens zabiegu wszyscy wątpili.

- To rzeczywiście było wielkie wyzwanie rzucone światowej nauce i medycynie. Wszyscy byli wtedy pewni, że otwarcie ucha wewnętrznego u pacjenta z częściowo zachowanym słuchem i - nie daj Boże - włożenie tam jakiegoś urządzenia wysyłającego impulsy elektryczne jest niemożliwe, bo słuch w takim przypadku zawsze musiałby ulec zniszczeniu. Ja byłem jednak głęboko przekonany - na podstawie nie przeczuć, ale wieloletnich obserwacji - że taki zabieg jest wykonalny. Zrobiliśmy go w lipcu 2002 r. - przez internet śledziły go najlepsze ośrodki otolaryngologiczne na świecie.
Pozostało 94% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.