http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Z drugą falą prezes PiS idzie coraz ostrzej

Renata Grochal
2010-06-07, ostatnia aktualizacja 2010-06-07 09:41

Jarosław Kaczyński zmienia łagodny ton kampanii i krytykuje rząd za działania podczas powodzi. Premier: - Jak się nie może pomóc, lepiej się nie wtrącać

Jeszcze dwa tygodnie temu kandydat PiS na prezydenta apelował w Sejmie o współpracę na rzecz powodzian ponad politycznymi podziałami. Druga fala powodziowa i zbliżające się wybory zaostrzyły retorykę Jarosława Kaczyńskiego.

Gdybym był premierem

W sobotę prezes PiS krytykował rząd PO-PSL za działania na rzecz powodzian i powtarzał jak mantrę, że konieczna jest nowelizacja budżetu. - Gdybym był w dalszym ciągu premierem, budżet na pewno byłby już znowelizowany - mówił w Sejmie. - Muszą być środki na to, żeby pokryć straty powodziowe.

Wzywał, żeby realizować inwestycje przeciwpowodziowe, które "były zaplanowane, a zostały zdjęte". Zapewniał, że "gdyby był premierem" one by trwały. I że wprowadziłby procedury upraszczające pomoc dla powodzian. - Żeby nie trzeba było wypełniać tych 16 stron dokumentów, aby otrzymać 6 tys. zł - nawiązywał do zasiłków wypłacanych powodzianom.

Na odpowiedź Donalda Tuska, który był w zalanym Sandomierzu, nie trzeba było długo czekać. - Wolałbym, żeby ludzie zaangażowani - co szanuję - we własne cele polityczne nie wtrącali się, kiedy nie potrafią pomóc. Można pomóc albo przynajmniej cicho siedzieć, jeśli nie ma się nic sensownego do powiedzenia - odpowiedział premier. - Niektórym się wydaje, i mam wrażenie, że to też problem pana Kaczyńskiego, że można wyremontować wał, jak woda jeszcze stoi - dodał.

Podkreślił, że nigdzie w Europie nie było tak szybkiej i dużej pomocy jak w Polsce, szczególnie w postaci podstawowego zasiłku do 6 tys. zł.

Rzecznik rządu Paweł Graś dementował dane podane przez prezesa PiS. Po pierwsze, lista "zaplanowanych" projektów przeciwpowodziowych, którą podał Kaczyński, była nierealistyczna. - Na projekty było 500 mln euro, a lista opiewała na ponad 3 miliardy euro. To była wyborcza zagrywka - mówił "Gazecie" Graś. Po drugie, formularze wniosków o rządową pomoc nie mają 16 stron, tylko dwie. - Nie przypominam sobie, żeby rząd Kaczyńskiego dawał zasiłki powodzianom czy pomagał w odbudowie domów. Pamiętam za to wypowiedź szefa MSWiA Ludwika Dorna, że ludzie są sami sobie winni, bo budowali domy na terenach zalewowych. I że winne są samorządy, bo dawały zgody.

Graś dodał, że Kaczyński wykorzystuje powódź w kampanii. - Od dwóch dni widać zmianę języka u Jarosława Kaczyńskiego i powrót na stare tory. Kończy się obrazek łagodnego polityka, który próbowali zbudować PR-owcy - ocenia.

Rzecznik PiS Adam Bielan mówił "Gazecie": - Nie zmieniamy tonu kampanii. Odnosimy się tylko do słów premiera Tuska, który po pierwszej fali powodziowej mówił, żeby ludzie zapamiętali, co kto spieprzył, bo później przyjdzie czas na rozliczenia. Obowiązkiem Jarosława Kaczyńskiego jako lidera opozycji jest ocena tego, jak rząd sobie radzi z powodzią.

Wczoraj po południu w zalanym Jaśle Kaczyński zwołał kolejną konferencję. - Premier chciałby, żeby nie było opozycji. Po to jest opozycja, żeby kontrolować władzę, a władza działa dzisiaj, jak każdy widzi - mówił prezes PiS.

Klęska bez stanu klęski

Wiceszefowa sejmowej komisji finansów Beata Szydło z PiS zapewnia, że jej partia nie chce zwiększać deficytu. - Ze wszystkich analiz wynika, że deficyt będzie niższy, niż zakładano. Te środki można przeznaczyć na usuwanie skutków powodzi - mówiła Szydło.

Ale Stanisław Gomułka, b. wiceminister finansów i główny ekonomista Business Centre Club, przestrzega przed szybką korektą budżetu. - Rząd może przesuwać pieniądze z rezerw na pomoc dla powodzian i premier z ministrem finansów to robią. Gdyby pieniędzy w rezerwach zabrakło, nowelizacja byłaby konieczna. Niewykluczone, że za miesiąc czy dwa, gdy straty powodziowe będą już znane, rząd znowelizuje budżet. Nie dziwię się premierowi, że dziś tego nie robi, bo w sytuacji, gdy mamy problem z Grecją czy Węgrami, każda nowelizacja jest ryzykiem - podkreśla Gomułka.

Tusk zapowiedział, że co najmniej 13 gmin, które najbardziej ucierpiały, zostanie objętych specjalnym rządowym programem pomocy. I na razie nie ogłosi stanu klęski żywiołowej. - Chociaż mamy klęskę żywiołową, nie ma potrzeby wprowadzania takich parawojskowych rządów - zaznaczył. Przypomniał, że ogłoszenie takiego stanu wiązałoby się z koniecznością przełożenia wyborów prezydenckich.

Kandydat PO w wyborach (i pełniący obowiązki głowy państwa) Bronisław Komorowski zapowiedział, że w tym tygodniu złoży w Sejmie projekt ustawy, która uprości wykup gruntów pod inwestycje hydrotechniczne. Wkrótce ma być też ustawa, która ograniczy budowy na terenach powodziowych. A nowelizacja budżetu? - Jak widać do tej pory rząd sobie radzi w każdym wymiarze - i finansowym, i zasobów ludzkich - mówił Komorowski w Mikołajkach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 148 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    55 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':