Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Komorowski najsilniejszy Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO) wciąż bliski zwycięstwa już w pierwszej turze wyborów - pokazuje najnowszy sondaż "Gazety". Drugi, ale z dużą stratą, jest szef PiS Jarosław Kaczyński.
Reszta kandydatów na razie się nie liczy, choć warto zauważyć, że na trzecim miejscu okopał się szef SLD Grzegorz Napieralski (7 proc.). Za nim jest Andrzej Olechowski (4 proc.). Co ciekawe, Janusz Korwin-Mikke (3 proc.), którego nie wspiera żadna duża partia, wypada lepiej niż wicepremier i szef PSL Waldemar Pawlak (2 proc.).
W drugiej turze, podobnie jak przed tygodniem, Komorowski bije Kaczyńskiego 67 do 33 proc.
Sondaż był przeprowadzony w ostatni weekend metodą wywiadów bezpośrednich. Na wyniki nie miały wpływu krytykowane w mediach wypowiedzi członków komitetu honorowego Komorowskiego, który powstał w niedzielę.
"Gazeta" sprawdziła także preferencje partyjne. Tu Platforma w ciągu tygodnia zyskała 5 pkt proc. i ma 48 proc. PiS bez zmian - 36 proc. Do Sejmu wchodzi jeszcze SLD (9 proc.), a najsłabsze od czerwca 2007 r. jest PSL, które może liczyć na zaledwie 2 proc. wyborców.
Platforma odrabia straty Od lutego partia Kaczyńskiego urosła z 25 do 36 proc.
Do Sejmu wszedłby jeszcze SLD z wynikiem 9 proc. (bez zmian). Najsłabsze notowania od czerwca 2007 r. ma natomiast PSL, na który chce głosować zaledwie 2 proc. wyborców.
Pozostałe partie mają między 0 a 1 proc. poparcia.
Skąd się bierze słabość PSL? Ludowców podgryza prawdopodobnie PiS. Inne sondaże, choćby powtarzane co miesiąc badanie CBOS, pokazują, że wyborcy PSL byli pod pewnymi względami bliżsi zwolennikom PiS niż innych partii, np. częściej niż wyborcy PO i SLD chwalili prezydenturę Lecha Kaczyńskiego, byli też bardziej krytyczni wobec rządu niż zwolennicy SLD.
- Wzrost poparcia dla PiS nie odbywa się kosztem Platformy, lecz prawdopodobnie PSL, ale wierzę, że nasz koalicjant odzyska teren - ocenia Rafał Grupiński ze sztabu Komorowskiego.
Pewne pocieszenie dla ludowców przynosi historia: w czerwcu 2007 r. mieli 2 proc., jesienią w wyborach uzyskali już prawie 9 proc.
W wyborach prezydenckich liczą się kandydaci dwóch głównych partii. Obie próbują wrócić do swych największych sukcesów. PiS chce się cofnąć do 2005 r., a Platforma - do 2007.
W 2005 r. obie partie szły do wyborów parlamentarnych i prezydenckich pod hasłem koalicji PO-PiS. Dopiero pod koniec kampanii PiS zaatakował ostro Platformę, mówiąc o podziale na "Polskę liberalną i solidarną". Zamiast wspólnych rządów zaczął się konflikt.
- Od miesięcy dążymy do obniżenia poziomu napięcia w polityce. To dobre dla Polski, ale także dla PiS, bo tak możemy odzyskać wyborców, których zgubiliśmy po 2005 r. - mówi Adam Bielan, rzecznik PiS i członek sztabu Kaczyńskiego.
Stąd łagodna retoryka Kaczyńskiego. Wczoraj w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" porzucił sztandarowy dla PiS projekt IV RP, wcześniej odrzucił pomysły dekomunizacyjne, zwraca się ku przyszłości, mówi o pojednaniu, kompromisie i współpracy z Platformą.
Platforma z kolei próbuje odświeżyć wspomnienia z wyborów 2007 r., gdy lęk przed rządami PiS przywiódł wielu ludzi do urn i PO wygrała wybory do Sejmu.
Dalsze miejsca w sondażu prezydenckim zajęli Grzegorz Napieralski (7 proc., w górę o 1 pkt proc.), Andrzej Olechowski (4 proc.) i Janusz Korwin-Mikke (3 proc.). Po 2 proc. mają Waldemar Pawlak i Andrzej Lepper, Marek Jurek - 1 proc., a Kornel Morawiecki i Bogusław Ziętek mają poniżej 1 proc. poparcia.