Ale czy jest to wizja inna, niż IV Rzeczpospolita, pod sztandarem której Jarosław Kaczyński szedł do wyborów w 2005 roku, już się nie dowiedzieliśmy. Bo nowy program to świetna okazja dla polityka, by ocieplić swój wizerunek. Prowadząca od razu ucinała wszelkie odwołania do polityki. Goście mają pokazać ludzką twarz, a nie opowiadać o polityce. Prosta sceneria. Dwóch bohaterów, w dwóch fotelach. Ustawionych tak blisko, by patrzeć sobie w oczy.
Stąd w premierowym odcinku programu dowiedzieliśmy się, że:
- Szef PiS nie jest mściwy, kłótliwy ani agresywny .
- Że niedawno bratowa pomyliła go z prezydentem.
- Że jego najwierniejszym recenzentem, nie zawsze łagodnym, często ostrym, jest mama. - Jest bardzo surowa, najsurowsza, bez żadnej nieśmiałości - opowiadał szef PiS. To ona analizuje ich telewizyjne wystąpienia, śledzi jak wypadli w mediach.
- I że ojciec bliźniaków Kaczyńskich był asertywny.
- Że prezes największej partii opozycyjnej w kraju chodzi późno spać, bo do nocy podpisuje dokumenty partyjne, a jak ma czas to czyta książki lub słucha muzyki
- Że ogląda się na ulicy za kobietami, bo roi się tam od ładnych kobiet. I że z wysoką kobietą jest kłopot, bo on wysoki nie jest.
- Że kota, którego ma, znalazł przy drodze, potrąconego przez samochód.
- Że prezes PiS najbardziej lubi potrawy z ziemniaków .
- A na żoliborskim podwórku miał ksywę "Hetman".
- I interesował się boksem i lekkoatletyką.
- I że w wieku sześciu lat zapalił pierwszego papierosa, a nie pali od lat 30.
- I że w 1955 roku przestał wierzyć w krasnoludki, itd.
A zatem nie dowiedzieliśmy się niczego nowego i ważnego, c zego już wcześniej o Jarosławie Kaczyńskim by nie powiedziano lub nie napisano, albo czego on sam by nie zdradził. A prowadząca program dziennikarka za słabo dociskała, bo nie chciała albo nie mogła.
Źródło: Gazeta Wyborcza