http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie ulegajmy atomowej histerii

Rafał Zasuń
2011-03-17, ostatnia aktualizacja 2011-03-17 08:36

Po trzęsieniu ziemi w Japonii i awarii reaktora w Fukushimie tylko Japończycy zachowują spokój. W Europie do głosu dochodzą populiści wieszczący widmo katastrofy atomowej

Rafał Zasuń
fot. Albert Zawada/AG
Rafał Zasuń
Władze kilku państw zarządziły sprawdzanie poziomu bezpieczeństwa w elektrowniach, żeby uspokoić obywateli. Nie ma w tym nic złego, chociaż takie testy bezpieczeństwa - przewidujące i trzęsienie ziemi, i powódź, i nawet upadek samolotu - były już wielokrotnie przeprowadzane. Ale przy okazji politycy i media biją rekordy populizmu. Celują w tym zwłaszcza Niemcy i Austriacy. Kanclerz Angela Merkel, która liczy się z nastrojami niechętnych atomowi obywateli, zarządziła przedterminowe zamknięcie siedmiu najstarszych reaktorów. Liczy, że dzięki temu wygra regionalne wybory w Badenii-Wirtembergii. Tę decyzję można jakoś zrozumieć. Ale trudno pojąć jej byłego partyjnego kolegę, dziś unijnego komisarza ds. energetyki Günthera Oettingera, który stwierdził, że trzeba rozważyć zamknięcie wszystkich elektrowni jądrowych w Europie. Wczoraj w Parlamencie Europejskim użył wręcz słowa "apokalipsa". Pytana przez dziennikarzy jego rzeczniczka przyznała, że komisarz nie dysponuje żadnymi nowymi informacjami.

Rekordy głupoty w naszym kraju pobił tabloid "Fakt". Na pierwszej stronie straszy, że za dwa tygodnie dotrze do Polski radioaktywna chmura. Zapewne w kształcie grzybka mun.

Histeria to niestety znak naszych czasów. A przecież Europie nie grozi trzęsienie ziemi o sile 9 stopni w skali Richtera ani tym bardziej tsunami. Elektrownie są stale monitorowane, nie tylko przez krajowe nadzory, ale także przez Międzynarodową Agencję Energetyki Atomowej. W Japonii daleko do atomowej apokalipsy, którą straszył unijny komisarz Oettinger. Pierwszy reaktor, który wybuchł, powoli się wychładza. Japończycy zachowują spokój i - co nie mniej ważne - dokładnie informują swych obywateli i świat o tym, co się stało.

Polski rząd zdecydował w zeszłym roku, że budujemy elektrownię jądrową. Na razie twierdzi, że decyzji nie zmieni. Byłoby bardzo źle, gdyby histeria wzięła górę nad chłodną analizą.

Kiedy dwa lata temu byłem w rosyjskiej elektrowni jądrowej w Sosnowym Borze, na drzwiach do kluczowych pomieszczeń widziałem apel: "Zatrzymaj się. Pomyśl". Może podatnicy zrzuciliby się na specjalnego urzędnika, który nosiłby taką tabliczkę przed ważnymi politykami, a zwłaszcza szefami niektórych mediów?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 37 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':