To linia obrony, która minister sprawiedliwości w rządzie PiS konsekwentnie prowadzi od czasu, gdy b. posłanka SLD zginęła w trakcie próby zatrzymania jej przez katowicką ABW.
Oskarżeniami o korupcję Ziobro obciążał Blidę w wystąpieniu sejmowym świeżo po jej śmierci. Gdy już nie żyła, na jego polecenie prokuratura kontynuowała zbieranie materiałów, które miały obciążać Blidę, a usprawiedliwiać decyzję o jej zatrzymaniu.
Ziobro atakując Blidę, pomija niewygodne dla siebie fakty: że nie doszło do zrealizowania tego, co za łapówkę miała załatwić posłanka. Mówi o tym wyraźnie obciążająca Blidę za pośrednictwo w przekazaniu pieniędzy Barbara Kmiecik- jej przyjaciółka. Zeznania złożyła w zamian za zwolnienie z aresztu.
Ziobro pomija też najważniejsze: że z trzech osób, które miały brać udział w procederze, tylko Blidę zdecydowano się zatrzymać. Pozostałe dwie zostały po prostu wezwane do prokuratury.
Gdyby Blidę też wezwano, nie doszłoby do tragedii. Resortowi sprawiedliwości pod kierownictwem Ziobry potrzebny był jednak sukces. A ilustracją tego sukcesu miała być telewizyjna migawka z byłą posłanką wyprowadzaną z domu przez funkcjonariuszy.
Dzisiaj Ziobro w swoich oskarżeniach sięgnął po nowe argumenty. Najpierw (powołując się na tylko sobie znane badania) powiedział, że samobójstwa podejrzanych nie są niczym nowym, a w czasach rządów SLD było ich ponad trzysta. Potem przeszedł do sprawy śmierci od przypadkowych kul policjantów dwóch uczestników zamieszek podczas juwenaliów w Łodzi w 2004 r.
Jakoś mu się to wszystko łączyło ze śmiercią Blidy.
Na koniec wyjął asa: specjalnie przygotowaną planszę z artykułem Pulsu Biznesu sprzed ośmiu lat. Barbara Blida wypowiadała się tam na temat korupcji w budownictwie. Mówiła, że rozumie przedsiębiorców, którzy postawieni pod ścianą decydują się wręczyć łapówkę, by uzyskać zlecenie. Dla Ziobry to koronny dowód, że w umyśle Barbary Blidy czaiło się przyzwolenie dla korupcyjnych zachowań. Więc na pewno była winna.
Nigdy nie miałem złudzeń, że Zbigniew Ziobro cokolwiek zrozumie z tej tragedii, i że w jego umyśle pojawi się refleksja lub poczucie winy.
Po dzisiejszym wystąpieniu widać, że jest gorzej. Ziobro - dziś europoseł PiS nie tylko trwa w poczuciu własnej racji ale czuje się bezkarny w rzucaniu kolejnych oskarżeń, przeciw osobie, która nie może się bronić.
Źródło: Gazeta Wyborcza