http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hospicjum pomnikiem, krzyż na Allegro

Dominik Uhlig
2010-08-19, ostatnia aktualizacja 2010-08-19 21:19

6 sierpnia, Warszawa. Obrońcy krzyża mimo ulewy gromadzą się przed Pałacem Prezydenckim.
6 sierpnia, Warszawa. Obrońcy krzyża mimo ulewy gromadzą się przed Pałacem Prezydenckim.
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

czyli o kolejnych śladach krzyża w polskim internecie

ZOBACZ TAKŻE
Hospicjum najlepszym pomnikiem

Ciekawa, a niezauważona inicjatywa siostry Małgorzaty Chmielewskiej, przełożonej Wspólnoty "Chleb Życia". Na swoim blogu napisała ona : "Proponuję, aby tragiczną śmierć 96 osób (...) uczcić przez wybudowanie hospicjum dziecięcego - pomnika owego wydarzenia i chwili jedności jaką wszyscy Polacy odczuli w dniu wypadku i zaraz po nim. Pomnik ów powinien być wybudowany ze składek społecznych. Proponuję aby stał w Warszawie, w pobliżu Świątyni Opatrzności Bożej. W skład komitetu budowy pomnika powinni wejść członkowie rodzin zmarłych tragicznie osób i ludzie godni zaufania społecznego (...) Niech Krzyż niesiony przez chore dzieci i ich rodziny zjednoczy Polaków bez względu na ich przekonania, a następne pokolenia niech mają przykład jak śmierci nadać sens, a miłością i służbą pokonać cierpienie".

Krzyż spod Pałacu na Allegro

Lubelski serwis internetowy podał, że "szaran22 z Koszalina wystawił na internetowej aukcji kontrowersyjny krzyż ustawiony pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Zanim moderatorzy serwisu usunęli ofertę, cena zdążyła dobić do 3716 zł. Sprzedający opisywał krzyż jako drewniany i niepoświęcony. Zalecał odbiór osobisty "z miejsca instalacji"".

Bratkowski: Kaczyński jak Evita Peron

Piotr Bratkowski na blogu "Newsweeka" zastanawia się z czym porównać to co dzieje się przed Pałacem: "Sprzeciwię się tym, którzy dostrzegając w dziwnym kulcie zainicjowanym na Krakowskim Przedmieściu elementy pogańskie czy wręcz popkulturowe, porównują go z kultem księżnej Diany czy Michaela Jacksona. To nie są trafne analogie: tamte egzaltacje były tylko niczemu niesłużącymi, histerycznymi eksplozjami sentymentalizmu. Opowieść o prezydencie męczenniku jest zaś użyteczna politycznie. Ma dawać jego bratu moralny mandat do sprawowania władzy i prawo do delegitymizowania - już nie tylko przed pałacem, lecz także w sądzie czy parlamencie - procedur demokratycznych, które mu tego mandatu nie przyznały" - pisze Bratkowski. I ocenia: "Jeśli gdzieś szukać porównania, to znów w Argentynie, w kulcie, jaki powstał tam blisko 60 lat temu po śmierci Evity, żony i bliskiej współpracownicy Juana Perona, pokazującej lepszą twarz jego mocno dwuznacznych rządów. (...) Zważywszy zwłaszcza na rozliczne podobieństwa filozofii politycznej braci Kaczyńskich do doktryny peronizmu. Choćby takie, jak bicie w bębenek dumy narodowej poprzez podgrzewanie nieufności wobec zagranicznych mocarstw, jak oparcie władzy na związkach zawodowych, kokietowanie ludu i wygrywanie jego niechęci wobec elit."

Kurkiewicz broni obrońców krzyża

"Krytyka Polityczna" publikuje tekst Romana Kurkiewicza "Wolność dla krzyżaków": "Nie mogę wyjść ze zdumienia, kiedy słyszę, żeby przegnać, zaaresztować, odosobnić, wyleczyć obrońców krzyża przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. (...) Otóż demokracja kwitnie wraz z obecnością tych osób w tym miejscu. Demokracja jest systemem opartym na równości i wolności. I osoby tworzące grupę "obrońców krzyża" właśnie obie te wartości pielęgnują korzystając ze swoich niezbywalnych, podstawowych praw konstytucyjnych". A potem wylicza długą listę działań, które uznaje za nielegalne - m. in. działania naszych wojsk w Afganistanie, działania rządowo- kościelnej komisji majątkowej czy marsze faszystów 11 listopada. I radzi: "obrońcy krzyża na Krakowskim Przedmieściu niech stoją tam do dnia ostatniego albo dłużej. I tego prawa zabrać im nie mamy prawa. Więcej, mamy obowiązek o ich prawo zawalczyć. Weźcie się z mocnymi za łby, nie ze słabymi, z marginesu."

A komuniści za benzynę płacą mniej

Na koniec temat "niekrzyżowy", który poruszył mnie wczoraj. Wpolityce.pl publikuje tekst "Eco-driving. Kolejna euro-głupota". Magdalena Żuraw pisze o pomyśle Komisji Europejskiej, by osoby zdające egzamin praktyczny na prawo jazdy wykazywały się umiejętnościami, dzięki którym nie będą przyczyniać się do ocieplania klimatu, czyli jazdą ekologiczną właśnie. I pisze:"Dziennik "Daily Telegraph", który jako pierwszy podał tę informację, nie przypomniał, że autor tego genialnego pomysłu to były aparatczyk estońskiej Partii Komunistycznej (a w latach 1986-1989 wicenaczelny "Rahva Haal", czyli estońskiej "Trybuny Ludu)".

To projekt w oczach autorki całkowicie przekreśla. Jej prawo, ale zastanawiam się wciąż: Czy to, że od kiedy jeżdżę bardziej ekologicznie i palę niecałe 7 litrów zamiast 10, oznacza że zostałem komunistą?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    26 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':