Kilkanaście organizacji pozarządowych, w tym Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja im, Batorego, Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, Polska Zielona Sieć, poprosiły kandydatów o odpowiedzi na konkretne pytania. Np. czy Polska powinna przyjąć kompleksowe ustawodawstwo antydyskryminacyjne (rząd przygotowuje tylko wąskie wdrożenie unijnych dyrektyw)? Czy widzą jakieś zagrożenia dla prywatności obywateli w związku z planem stworzenia zintegrowanego systemu zawierajęcego wszystkie dane o każdym z nas? Czy Polska powinna przystąpić w pełni do Karty Praw Podstawowych UE?
Odpowiedział tylko Andrzej Olechowski. Grzegorz Napieralski przysłał list przepraszając, że nie ma czasu konkretnie się ustosunkować, ale ogólnie jest za poszerzaniem demokracji i praw obywatelskich. Tylko Napieralski odpowiedział na
pytania przesłane kandydatom przez organizacje mniejszości seksualnych (m.in. o związki osób tej samej płci). Podobnie, tylko Napieralski odpowiedział na
pytania organizacji na rzecz praw osób niepełnosprawnych o poparcie dla idei tzw. mieszkań chronionych , dzięki którym mogą w miarę samodzielnie żyć w swoim środowisku, zamiast w domach opieki. Zamiast Komorowskiego odpisał im poseł PO Sławomir Piechota: przedstawił wysiłki rządu i parlamentu.
Więcej szczęścia miało Centrum Legislacji Obywatelskiej:
na pytania o patologie procesu tworzenia prawa w Polsce odpowiedziało aż czterech kandydatów: Napieralski, Olechowski, Pawlak i Lepper. Na
pytania dotyczące ochrony zwierząt zadane przez koalicję organizacji prozwierzecych odpowiedziało trzech: Olechowski, Napieralski i - zaskoczenie: Korwin-Mikke: że zwierzęta go nie interesują).
Kandydaci najwyraźniej dialog ze społeczeństwem obywatelskim uważają za za mało medialny, by tracić na niego cenny czas, w którym można by się pokazać w jakiejś telewizji w odpowiednim towarzystwie, z odpowiednim gadżetem i bon-motem. Nie chcą zajmować stanowiska, bo a nuż ktoś to potem wyciągnie i zażąda postąpienia wedle deklaracji? Albo zwyczajnie nie mają pojęcia co odpowiedzieć, bo się tym nigdy nie interesowali. I nie mają zamiaru interesować. Wolą rytualne, przewidywalne pytania dziennikarzy, na które odpowiadaj równie rytualnie. I trwa spektakl, w którym nie chodzi o to, kto co myśli, tylko jak wypadnie. Spektakl pod hasłem "ciemny lud to kupi".