- Mam satysfakcję z tego, że wspólnym wysiłkiem wzmacniamy współpracę Trójkąta Weimarskiego. W ten sposób wspieramy integrację europejską - mówił wczoraj w Pałacu w Wilanowie rozpromieniony prezydent Bronisław Komorowski. Stojący obok prezydent Francji Nicolas Sarkozy oraz kanclerz Niemiec Angela Merkel potakiwali.
- Bardzo przyjemnie być na tym szczycie. Cieszę się, że Polska, którą zawsze uznawałem za wielki kraj UE, chce odgrywać pełną rolę - chwalił Sarkozy.
Polski prezydent miał powody do satysfakcji, bo w reanimowanie powstałego w 1991 r. Trójkąta Weimarskiego, polsko-niemiecko-francuskiej platformy współpracy, zaangażował się jeszcze jako marszałek Sejmu.
Trójkąt za czasów Lecha Kaczyńskiego obumarł. Po zerwaniu przez niego latem 2006 r. szczytu w Weimarze doszło tylko do jednego spotkania najważniejszych polityków trzech krajów. Teraz Komorowski chce, by na następne spotkanie Trójkąta zaprosić prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa.
- To ze wszech miar wskazane i oczekiwane - tłumaczył polski prezydent. Dodawał, że dzięki takiemu spotkaniu Trójkąt poprawi też stosunki UE z Rosją. Goście te słowa komplementowali. - To inteligentne i odważne podejście do Rosji. Francja będzie w takim spotkaniu uczestniczyć - dopowiadał Sarkozy.
Politycy ustalili w Warszawie, że będą wzmacniać unijną wspólną politykę obronną, co ma być priorytetem polskiej prezydencji w drugiej połowie tego roku. Za dwa lata ma powstać "weimarska" grupa bojowa, która będzie częścią europejskich sił szybkiego reagowania.
- Dobrze, że mamy w tej sprawie zbieżne zdanie. W dzisiejszym niestabilnym świecie Europa musi wzmocnić politykę obronną - mówił Sarkozy. Komorowski usłyszał też, że Berlin i Paryż poprą kolejny polski priorytet - zacieśnianie współpracy z byłymi republikami radzieckimi w ramach Partnerstwa Wschodniego.
Polska, Niemcy i Francja będą też wspólnie szkolić dyplomatów, wspierać wymianę młodzieży i współpracę naukowców. Warszawa chce też wejść do francusko-niemieckiej telewizji Arte.
Nie obyło się jednak bez zgrzytów. Francuski prezydent uparł się, by skrócić pobyt w Warszawie do minimum. Angela Merkel chciała zostać w Polsce nawet cały dzień, a jej doradcy zastanawiali się nad spotkaniem przywódców Trójkąta z przedstawicielami organizacji społecznych.
- Sarkozy interesuje się Polską, jeśli chodzi o kontrakt na budowę elektrowni atomowych. Od Trójkąta Weimarskiego woli szczyty G8 czy G20, gdzie może perorować na temat nowego ładu ekonomicznego na świecie - mówił nam niedawno niemiecki dyplomata.
Już podczas spotkania w Wilanowie Merkel i Sarkozy krytykowali premiera Donalda Tuska, który na ostatnim szczycie UE w Brukseli stanął na czele grupy państw sprzeciwiających się pomysłom ściślejszej integracji krajów strefy euro.
Tzw. pakt dla konkurencyjności zakłada zbliżenie polityk gospodarczych i socjalnych Eurolandu i m.in. wbudowanie w ich konstytucje "hamulców bezpieczeństwa". To ma być odpowiedź na kryzys wspólnej waluty.
Polski premier miał uznać te propozycje za próbę budowy "Europy dwóch prędkości" i wyłączenia poza nawias krajów, które nie przyjęły jeszcze euro, w tym Polski.
Merkel i Sarkozy uznali to za cios poniżej pasa. W Warszawie zapewniali Komorowskiego, że ich pomysły są zbieżne z polskimi interesami, a Polska jest wręcz zaproszona do nowego paktu.
- Może być tak, w pojedynczych przypadkach, że kraje strefy euro spotkają się same, żeby omówić problemy związane z tą walutą, które grupa euro może tylko sama omówić - przyznawała jednak Merkel.
Źródło: Gazeta Wyborcza