W Jachrance pod Warszawą trwa konferencja "Lech Kaczyński- pamięć i zobowiązanie". Otworzył ją pokaz fotografii Marii i Lecha Kaczyńskch. W tle słychać był "przesłanie Pana Cogito" Zbigniewa Herberta.
Ankieta dla każdego gościa Do Jachranki zjechali głównie przedstawiciele komitetów poparcia Jarosława Kaczyńskiego z czasu kampanii prezydenckiej. To oni zastanawiają się nad powołaniem ruchu społecznego, który odwoływałby się do dorobku politycznego byłego prezydenta. Każdy z gości dostał ankietę z pytaniem czy chce, aby powstał: ogólnopolski ruch społeczny, związany programowo z myślą i działalnością Lecha Kaczyńskiego? A może ruch społeczny działający na rzecz wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej? Czy też ruch społeczny działający na rzecz budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu? A może federacja ruchów i stowarzyszeń, które w programie odwoływałyby się do dorobku Lecha Kaczyńskiego i działały na rzecz wyjaśnienia katastrofy samolotu TU-154M?
Obecni są też byli współpracownicy Lecha Kaczyńskiego: Maciej Łopiński, były minister w Kancelarii Prezydenta, Jacek Sasin, były doradca prezydenta. Pojawili się też: Zyta Gilowska, europoseł Ryszard Legutko, publicysta Zdzisław Krasnodębski, były szef "Solidarności" Janusz Śniadek.
Tuż przed konferencją na specjalnym posiedzeniu klubu PiS zebrali się posłowie tej partii. By powspominać byłego prezydenta. - Był liderem PiS, prezesem honorowym PiS, także posłem. Jest osobą nam bliską - powiedział Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS.
Kaczyński: Mój brat był człowiekiem Solidarności - Mój brat był człowiekiem Solidarności. Te słowa wypowiedziane na jego pogrzebie przez pana przewodniczącego NSZZ "S" Janusza Śniadka, oddawały możliwie w najkrótszej formule istotę tego wszystkiego czym się w życiu zajmował - powiedział Jarosław Kaczyński na konferencji w Jachrance. Jego zdaniem podejmowanie próby pewnej syntezy prezydentury Lecha
Kaczyńskiego i jego politycznej drogi jest chyba w tej chwili jeszcze przedwczesne. W chwili zawiązywania się nowego ruchu społecznego, wspominał ten największy w dziejach Polski. - Solidarność była ruchem, który w sposób trwały podważył, a w końcu obalił komunizm w Polsce i przyczynił się z całą pewnością do obalenia komunizmu w całym świecie. W tym sensie to był ruch, który zmienił nasz kraj, zmienił Europę, zmienił świat - mówił. Zaznaczył, że "S" rodziła się w określonych okolicznościach, w państwie komunistycznym. - Był to więc ruch bardzo mocno związany ze swoim czasem, a jednocześnie ruch wychylony ku przyszłości, ku Polsce niepodległej, demokratycznej, a więc ruch z natury rzeczy mający przed sobą szczególne zadanie - weryfikacji własnych idei - ocenił. I dodał: - I jeśli Lech Kaczyński, jeśli mój brat, uczynił w polskim życiu publicznym coś szczególnie istotnego, to sądzę, że była w tym właśnie ta weryfikacja. Pozytywna weryfikacja i racjonalizacja solidarnościowego myślenia i jego dostosowanie do nowych czasów. Tak to zresztą rozumiał, tak o tym mówił - podkreślił.
Determinacja była motywem jego ostatniej podróży - Determinacja, z którą działał i z którą chciał działać, była także motywem tej jego ostatniej wyprawy; wyprawy, z której niebezpieczeństw zdawał sobie sprawę. Co nie oznacza, że przewidywał, że skończy się tak, jak się skończyła - wspominał lider PiS. Zapewniał, że według niego brat "był głęboko przekonany, że właśnie w Katyniu powinien powiedzieć kilka prawd, przekazać kilka prawd, najbardziej zasadniczych dla naszego narodowego bytu." - To co spotkało mojego brata jako prezydenta Rzeczypospolitej wymagało od niego wyjątkowej odporności - stwierdził. I dodał, że zgadza się z tymi, którzy mówią, że wymagało to heroizmu.
Lech Kaczyński zobowiązałby mnie, bym się nisko wam pokłonił - Zastanawiam się, co powiedziałby dziś państwu mój przyjaciel i zwierzchnik profesor Lech Kaczyński. Zobowiązałby mnie, żebym wam się nisko pokłonił. Zobowiązałby mnie, żebym powiedział, że dalej na was liczy - mówił do zebranych w Jachrance Maciej Łopiński. Przypomniał, że dla byłego prezydenta pamięć historyczna była podstawą polskiej tożsamości. Mówił o Pomniku Poległych Stoczniowców 1970 r. w Gdańsku. - Może warto podjąć dzisiaj inne zobowiązanie i wznieść inny pomnik w Warszawie - zastanawiał się.
O Lechu Kaczyńskim mówiła też Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów w rządzie PiS. Był realistyczny w swoich diagnozach i dociekaniach aż do bólu. Był skłonny rozmawiać z każdym na każdy temat - powiedziała. Zarzuciła, że po jego śmierci ustał dialog w państwie. - Z całą pewnością nie jest to milczenie, które aprobowałby Lech Kaczyński. Wiadomo, że rzeczywistości nie zamilczymy - oświadczyła. Przypomniała, że w latach 2008-2010 deficyt sektora finansów publicznych wzrósł pięciokrotnie. A
dług publiczny wzrósł o 60 proc. - To jest rekord bardzo smutny - podsumowała.
Prowadzący konferencję Jacek Sasin zwróci l się do gości: - Ta śmierć to nie tylko koniec. To także początek. Chcemy żeby tragiczne wydarzenie dało początek przebudzenia się polskiego narodu - powiedział.