Reformy nie muszą być trudne. Mogą być radosne

Rozmawiała Renata Grochal
2010-12-01, ostatnia aktualizacja 2010-11-30 23:28

Jarosław Gowin to jedna z największych niespodzianek w rządzie. Jest historykiem filozofii z wykształcenia. W nowym rządzie będzie ministrem sprawiedliwości
Jarosław Gowin to jedna z największych niespodzianek w rządzie. Jest historykiem filozofii z wykształcenia. W nowym rządzie będzie ministrem sprawiedliwości
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

PO rok przed wyborami. Mam inną filozofię polityki niż Donald Tusk i bliskie pozostaje mi hasło "szarpnięcia cuglami". Ale na rok przed wyborami nie czas na radykalne reformy - rozmowa z Jarosławem Gowinem, wiceszefem klubu PO

SONDAŻ
Czy PO przeprowadzi jakieś duże reformy przed upływem kadencji Sejmu?

Tak
Nie, ale reformy nie są potrzebne
Nie, choć Polska potrzebuje reform
Nie wiem

Renata Grochal: Jaki jest plan Platformy na ostatni rok kadencji?

Jarosław Gowin: O planie będę mógł rozmawiać za miesiąc. W grudniu powinniśmy zdefiniować te reformy, które można przeprowadzić przed wyborami parlamentarnymi, i te, do których należy przygotowywać się z perspektywą rządów w następnej kadencji.

Czyli żadnych trudnych decyzji, żeby dowieźć poparcie do wyborów?

Wcale nie jest powiedziane, że zaniechanie trudnych decyzji musi zapewnić nam popularność. Tam gdzie dobro Polski wymaga reform natychmiastowych i zdecydowanych, powinniśmy je podejmować. Bez względu na to, czy przyniosą nam trzy punkty zysku, czy straty.

Może chcecie przyspieszyć wybory, jak mówi Janusz Palikot?

Premier zapewniał wczoraj, że nie przewiduje wcześniejszych wyborów. Nie widzę powodów, żeby je przyspieszać. W styczniu, gdy Donald Tusk przedstawiał decyzję, że nie będzie kandydował na prezydenta, mówił o konieczności przeprowadzenia niezbędnych reform. Część jest w Sejmie, część jest przygotowywana. Teraz potrzebujemy trochę czasu, żeby to sfinalizować.

W PO można usłyszeć, że jeśli PSL wywróci kilka ustaw okołobudżetowych i nie uda się dopiąć budżetu, prezydent może w marcu skrócić kadencję Sejmu.

Gdyby nie doszło do uchwalenia budżetu, to rozpadłaby się koalicja i przedterminowe wybory byłyby nieuchronne. A to nie jest w interesie PSL.

Na fali dobrego wyniku w wyborach samorządowych PSL może przeć do wcześniejszych wyborów.

Wybory parlamentarne rządzą się inną logiką. Gdyby PSL doprowadził do odrzucenia budżetu, w oczach dużej części swoich wyborców ponosiłby za to odpowiedzialność. Trudno byłoby przewidzieć, czy w ogóle dostałby się do parlamentu.

Część PO boi się tego, że na wcześniejszych wyborach skorzystaliby Joanna Kluzik-Rostkowska i Palikot. A przez rok stracą powab świeżości...

Palikot znalazł się na marginesie polityki. Dla Kluzik-Rostkowskiej korzystniejsze są wybory jesienne. Do tego czasu PiS będzie słabł, a jej ugrupowanie będzie budowało struktury.

Słabość PiS może zdemobilizować wasz elektorat.

To, że wygraliśmy wybory pięć razy z rzędu, jest europejskim rekordem. Choć skala tego sukcesu jest mniejsza, niż wskazywały sondaże. Ta wygrana jest zasługą tyleż dobrego rządzenia, co strachu przed PiS. Ale zgadzam się, że ten drugi motyw głosowania na PO się wyczerpuje. Skończył się dwubiegunowy układ sceny politycznej. To już nie będzie tak, że będą dwie wielkie partie i dwie małe, tylko jedna wielka i trzy średnie. Jedyny znak zapytania dotyczy tego "malucha" Kluzik-Rostkowskiej.

W wyborach samorządowych w dużych miastach frekwencja była niższa niż cztery lata temu. To oznaka demobilizacji waszego elektoratu?

Trzeba to dokładnie zbadać. Nie wykluczam, że część naszych wyborców nie jest usatysfakcjonowana tym, co robimy.

PO budowała tożsamość na byciu anty-PiS, a PiS słabnie. Co teraz?

PO ponosi dziś pełną odpowiedzialność za przyszłość Polski. Mamy rząd, prezydenta, władzę we wszystkich sejmikach wojewódzkich. Powinniśmy przekonać wyborców, że to PO ma najlepszy pomysł na modernizację kraju, usprawnienie państwa, administracji, rozwój gospodarczy. Jeśli to się uda, jestem spokojny o to, co będzie robić Kaczyński, Napieralski czy Kluzik-Rostkowska.

Kluzik-Rostkowska mówi, że rząd Tuska jest gnuśny i słaby.

To niesprawiedliwa ocena. Natomiast rzeczywiście jedni w PO uważają, że powinniśmy się troszczyć o to, żeby "woda w kranie była jeszcze cieplejsza". Inni, tak jak ja, opowiadają się za tym, żeby zmiany były szybsze i bardziej radykalne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów