Zanim jednak w programie "Tomasz Lis na żywo" zaczęła się dyskusja o wypowiedzi
papieża Benedykta XVI w rozmowie z niemieckim dziennikarzem Peterem Seewaldem, w studiu pojawili się Tomasza Nałęcz, doradca prezydenta i Jacek Kurski, europoseł PiS, by porozmawiać o zaproszeniu przez Bronisława Komorowskiego Wojciecha Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Kurski przypomniał wszystkie grzechy Jaruzelskiego. - Pan niepotrzebnie przypominał Jaruzelskiego dyktatora, Komorowski siedział w więzieniu, nie zgadzał się z nim na rozmowy. A zaprosił go, bo artykuł 126 konstytucji mówi, że prezydent jest gwarantem ciągłości władzy państwowej - odparł Nałęcz.
- Ciągłości z PRL - przerwał mu Kurski.
- Jaruzelski nie został zaproszony jako dyktator, ale jako prezydent Polski w latach 1989-1990. To zaproszenie nie oznacza żadnej nobilitacji. Prezydent będzie zapraszał byłych prezydentów i byłych premierów, jeśli będzie uważał, że są sprawy, które wymagają ich opinii - ciągnął Nałęcz. Ale Kurski był przygotowany. Z kieszeni marynarki wyciągnął kartki papieru: - Cała akcja z RBN była akcją PR-owską, bo to PO w lutym skierował projekt noweli konstytucji, w którym chce wykreślić RBN - mówił zadowolony.
Pan wyciągnął jakąś kartkę - teraz Nałęcz próbował przerwać, ale zdanie nie dokończył, bo wtrącił się Kurski: - To konstytucja.
Która nie jest jeszcze zmieniona - wszedł mu w zdanie Nałęcz. - Nadal RBN jest konstytucyjnym organem, a czy jakaś partia chce to zmienić czy nie, nie ma w tej chwili znaczenia. Pan wie, że PO nie jest w stanie teraz zmienić konstytucji.
Szczuka: Kościół ma na sumieniu miliony ludzi Jeszcze kilka minut obaj politycy przerzucali się argumentami. A każdy pozostał przy swoim zdaniu. Jeszcze goręcej było, gdy do
studia weszła trójka następnych gości: Tomasz Terlikowski, Kazimiera Szczuka i ksiądz Marek Puryzgała (znany z tego, że nawraca prostytutki). Lis przypomniał, że Benedykt XVI uznał, że używanie prezerwatyw jest dopuszczalne w wyjątkowych, "konkretnych przypadkach". Takim przypadkiem może być "zagrożenie zarażeniem się wirusem HIV" u mężczyzn uprawiających prostytucję. Wypowiedź Benedykta XVI padła w rozmowie z niemieckim dziennikarzem Peterem Seewaldem. Fragmenty rozmowy opublikowała m.in. watykańska gazeta "L'Osservatore Romano".
Tomasz Terlikowski od razu dał jasny sygnał: - Tu nie ma mowy o antykoncepcji. Wywiad nie jest miejscem, gdzie ogłasza się naukę kościoła. Prezerwatywa nie jest metodą walki z pandemią HIV, używanie prezerwatyw jak i środków antykoncepcyjnych prowadzi do banalności i trywializacji seksualności - Terlikowski przypomniał co powiedział papież. - Każdy akt seksualny poza małżeństwem jest grzechem ciężkim. Prostytucja też. Zarażanie też.
Szczuka: - Myślę, że umoralnianie należy się klientom prostytutek, bo one są w pracy. A prezerwatywa jest podstawowym narzędziem profilaktyki. A ponieważ kościół jej nie akceptuje, bo jest też środkiem antykoncepcyjnym. A ludzie masowo, milionami umierają. Kościół ma na sumieniu miliony ludzi.
- Ale prezerwatywa nie leczy - nie wytrzymał Terlikowski
- Zapobiega zakażeniu. To profilaktyka - odpowiedziała Szczuka
- Zarażaniu zapobiega porządne zachowanie. Wierność - znów Terlikowski.
- A gwałt? Jak gwałcona kobieta ma być wierna komukolwiek?
- Nie sądzi pani chyba, że gwałciciele zaczną prezerwatywy zakładać? To jest śmieszne - stwierdził Terlikowski.
Terlikowski z antykoncepcji nie korzysta By powstrzymać emocje, do dyskusji próbował wtrącić się ksiądz: - Prezerwatywa nie chroni przed wirusem HIV - stwierdził.
Lis mu odpowiedział: - Chroni
Ksiądz:- Ogranicza. Ten wirus się przenosi.
- Ciąża też się przenosi - Szczuka nie wytrzymała i wtrąciła ironicznie
Od razu zareagował Terlikowski i powiedział co myśli o używaniu prezerwatywy: - Człowiek, który to robi, jeśli się nie nawróci, może pójść do piekła. Tak naucza kościół. I nie ma na to rady. Pan może kpić, żartować, ale to jest niebezpieczne dla pana widzów, bo ktoś może być wprowadzony w błąd.
Szczuka próbowała się wtrącić, ale bez skutku. W końcu podniosła głos: - Może ja wyjdę? Czy pan się może powściągnąć? Czy pan się kontroluje - zwróciła się do Terlikowskiego.
- Dobrze, ze pani się kontroluje - odburknął Terlikowski.
Nie zrażona Szczuka ciągnęła: - Wolę, żeby ludzie stanęli wobec lęku czy niepewności czy pójdą do nieba czy nie, a nie żeby się zarazili się wirusem, albo zarazili innych. Ale chodzi też o zapanowanie and przyrostem np. w Afryce. Tam rodzi się wiele dzieci, ale niewiele z nich żyje długo. Dzieci rodzą się, by umierać to jest hańba ludzkości.
Terlikowski od razu odpowiedział: - Nie da się karmić dzieci prezerwatywami. Czy widział pan jakieś dziecko, które wyleczyło się po połknięciu prezerwatywy. Albo najadło się gumą - zwrócił się do Lisa. Nie spodziewając się odpowiedzi, ciągnął dalej: - Hańbą jest to, że zamiast wysyłać tam leki, wysyłamy tam prezerwatywy.
- Jezu! Wysyłamy leki - jęknęła Szczuka.
- Jestem za tym, żeby się kochać, a dzieci nie są dla nas zagrożeniem - stwierdził na koniec Terlikowski. I wyznał, że on sam z antykoncepcji nie korzysta. I ma czwórkę dzieci.