http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Żelichowski (PSL): My jesteśmy zadowoleni. Martwić się musi PO

Rozmawiał Paweł Wroński
2010-11-21, ostatnia aktualizacja 2010-11-21 22:35

Nasi koalicjanci z PO nie powinni być zadowoleni. Moim zdaniem wynika to z demobilizacji elektoratu wielkomiejskiego. Z drugiej strony mieszkańcy mniejszych ośrodków tradycyjnie wspierających PiS poszli do wyborów, być może mobilizowani dodatkowo mitem katastrofy smoleńskiej - mówi "Gazecie Wyborczej" szef klubu parlamentarnego PSL Stanisław Żelichowski.

Stanisław Żelichowski
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Stanisław Żelichowski


Paweł Wroński: W wielu sondażach sprzed wyborów PSL znajdował się poniżej progu wyborczego. Tymczasem według wstępnych wyników widać, że utrzymał stan posiadania z poprzednich wyborów.

Stanisław Żelichowski, szef klubu parlamentarnego PSL: - Nasz wynik pokazuje, że sukces odniosła spokojna, merytoryczna kampania, która wielkich politycznych sporów nie przenosi w teren. My w odróżnieniu od liderów najważniejszej partii nie robiliśmy wielkiej kampanii nie zalewaliśmy ludzi potokiem demagogii.

Bez przesady, liderzy stronnictwa jeździli w teren.

- Tak, ale mówili o problemach lokalnych, a nie o katastrofie smoleńskiej, albo o wzroście PKB i miejscu kraju w gospodarce światowej. My w tych wyborach wybieramy gospodarzy naszych małych ojczyzn, a nie ludzie od zbawiania świata. Zresztą po tym, co zobaczyłem w tych wyborach uważam, że powinniśmy zastanowić się nad ordynacją wyborczą.

A o co chodzi?

- Starsi ludzie dostawali masę kartek z masą nazwisk, w których nie byli w stanie się połapać. Jeśli ktoś chciałby zagłosować uczciwie, to nie miał szans, bo zupełnie nie znał kandydatów.

Jak pan ocenia wynik koalicjanta? PO z 33, 8 proc. nie zbliżył się do 40 procent poparcia, jakie dawały mu sondaże.

- Gdy jechałem do Warszawy stałem w olbrzymim korku, obawiam się, że po raz kolejny na przykład warszawiacy wyjechali za miasto. Jeśli ten wynik jest prawdziwy, to nasi koalicjanci z PO nie powinni być zadowoleni. Moim zdaniem wynika to z demobilizacji elektoratu wielkomiejskiego. Z drugiej strony mieszkańcy mniejszych ośrodków tradycyjnie wspierających PiS poszli do wyborów, być może moblizowani dodatkowo mitem katastrofy smoleńskiej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':