http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Olejniczak: za rok co najmniej 20 proc. dla nas

Agnieszka Kublik
2010-11-21, ostatnia aktualizacja 2010-11-21 22:09

Wojciech Olejniczak
Wojciech Olejniczak
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

- Jeżeli tendencja z tegorocznych wyborów się utrzyma, SLD ma szansę na przekroczenie 20 proc. I wtedy będziemy albo konstruktywną, twardą opozycją, albo silnym koalicjantem - mówi Wojciech Olejniczak, kandydat na prezydenta Warszawy, europosłem SLD. Uzyskał 12,9proc. wg ogłoszonego o 22. sondażu TNS OBOP dla TVP.

Wojciech Olejniczak, kandydat SLD na prezydenta Warszawy, głosował wraz z rodziną
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Wojciech Olejniczak, kandydat SLD na prezydenta Warszawy, głosował wraz z...


Agnieszka Kublik: Wszystko wskazuje na to, że nie wejdzie pan do II tury, bo jej nie będzie. Hanna Gronkiewicz-Waltz wygrywa w I turze. To porażka?

Wojciech Olejniczak: Gratuluję pani prezydent świetnego wyniku. Nie, to nie jest porażka, ciężko pracowałem w tej kampanii i wynik kilkunastu procent, jak wynika z pierwszych sondaży, nie jest najgorszy.

Szef SLD Grzegorz Napieralski w wyborach prezydenckich dostał w Warszawie 10,6 proc. (98 tys. głosów) i 13,68 proc. w całym kraju. Pański wynik najprawdopodobniej będzie podobny jak ten warszawski i ogólnopolski Napieralskiego. To pański sukces osobisty czy raczej całego Sojuszu?

- Wspólnie prowadziliśmy tę kampanię, wszyscy walczyliśmy o wynik lepszy niż w wyborach prezydenckich. SLD rośnie w siłę i zacznie się liczyć jako opozycja?

- Na pewno. Będziemy opozycją ważniejszą niż PiS. Bo rośnie nam poparcie i zaczynamy się liczyć jako uczestnik debaty publicznej. Nie tylko w Warszawie, ale i np. w Łodzi czy w Częstochowie. Tam startują młodzi politycy, ale - jak widać - zdolni do wygrywania.

Na jaki wynik możecie liczyć w wyborach parlamentarnych w 2011 r.?

- Jeżeli ta ostatnia tendencja się utrzyma, mamy szansę na przekroczenie 20 proc. I wtedy będziemy albo konstruktywną, twardą opozycją, albo silnym koalicjantem.

Czyim silnym koalicjantem?

- Nie ma innej możliwości niż koalicja z PO.

A przecież jeszcze przed II turą wyborów prezydenckich Napieralski trzymał dystans do PO i do PiS.

- Ale ostatnie wydarzenia nie pozostawiają żadnych złudzeń, że z Jarosławem Kaczyńskim konstruktywnej polityki prowadzić się nie da. Od zawsze to wiedziałem, mam nadzieję, że dziś moi koledzy z SLD też już wiedzą.

Chcielibyście po 2011 r. współrządzić z PO, którą dziś ostro krytykujecie?

- Taka rola opozycji, bo nam się rząd Tuska nie podoba. Po wyborach program PO musi się zmienić, np. polityka wyrównywania szans, czyli powszechny program żłobków i przedszkoli - tu dziś państwo jest bierne. Musi być inna polityka w służbie zdrowia, polityka gospodarcza. Z wyników do sejmików wojewódzkich wynika, że PO nie ma takiego ogromnego poparcia jak w sondażach.

W kampanii wyborczej pomagali panu i Ryszard Kalisz, i Aleksander Kwaśniewski, i Napieralski. Jak pan to zrobił, że ci, którzy są w sporze, byli razem z panem?

- Bo jestem tym, który łączy.

W odróżnieniu od Napieralskiego, który ostatnio dzieli?

- Nie. Ja podejmując decyzje, nie kieruję się sympatią. Po prostu lubię ludzi, choć czasami nie jest to odwzajemnione.

Pański niezły wynik w stolicy pokazuje, że wyborcy wolą, jak politycy się nie kłócą. Czy to oznacza koniec sporu między Kaliszem a Napieralskim?

- Jeśli chcemy osiągnąć w 2011 r. w wyborach parlamentarnych niezły wynik, to nie powinno być żadnych personalnych sporów, tylko merytoryczne.

Kalisz wróci do zarządu SLD?

- Co się stało, to się nie odstanie. Przecież nie chodzi o to, kto, gdzie i jak jest umocowany.

Ależ chodzi. I właśnie dlatego Napieralski wyrzucił z zarządu Kalisza.

- Ja bym chciał, żebyśmy wszyscy potrafili współpracować.

Powstają właśnie dwa nowe ugrupowania: na centroprawicy Polska Jest Najważniejsza i na centrolewicy Ruch Poparcia Janusza Palikota. Komu pan kibicuje?

- Sojuszowi Lewicy Demokratycznej.

Oni próbują rozbetonować polską scenę polityczną.

- To prawda, ale mam nadzieję, że to Sojusz na tym skorzysta.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':