http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prześwietlisz gminę trzema kliknięciami

rozmawiał Wojciech Szacki
2010-11-20, ostatnia aktualizacja 2010-11-19 22:56

Od niedawna działa strona internetowa mojapolis.pl - kopalnia informacji o Polsce. To projekt stowarzyszenia Klon/Jawor we współpracy m.in. z Instytutem Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Radę projektu tworzą m.in. prof. Anna Giza-Poleszczuk, prof. Janusz Grzelak, prof. Jerzy Hausner, a jego celem - stworzenie dostępnej dla każdego bazy danych o Polsce.

Laptop
Laptop
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
W niedzielę, w wyborach samorządowych:

zagłosuję, bo mam kandydatów których popieram
zagłosuję, żeby nie oddać władzy tym, których nie lubię
nie głosuję, niech się sami wybierają

Rozmowa z Kubą Wygnańskim, socjologiem ze stowarzyszenia Klon/Jawor

Wojciech Szacki: Po co Polakom taka strona?

Kuba Wygnański: Żeby każdy obywatel mógł bezpłatnie sprawdzić to, co chce wiedzieć o swojej gminie, województwie, i porównać, jak wypadają na tle innych. Pod najróżniejszymi względami: od liczby urodzeń, przez odsetek osób z wyższym wykształceniem, po dane o przestępstwach, bezrobociu, frekwencji i preferencjach wyborczych - i to, jak się to zmieniało w czasie. Mamy dane o tym, ile Polacy zarabiają, jak często chodzą do kina, jak często się rozwodzą, ilu dostaje pomoc z opieki społecznej, gdzie jest najwięcej osób powyżej 50. roku życia. Z czasem tych wskaźników będzie przybywało.

Nasz portal to nowość w Polsce, bo choć różne instytucje zbierają dane - Główny Urząd Statystyczny, ministerstwa, policja, samorządy, organizacje pozarządowe, pracownie badań opinii itd. - to wszystkie te informacje są rozproszone, nie zawsze też ich właściciele chcą je udostępniać. Nam udało się - portal powstawał prawie dwa lata - zebrać na jednej stronie mnóstwo informacji z rozmaitych źródeł. W przyszłości stronę wzbogacimy o możliwość dodawania danych przez internautów.

Jak to działa?

- Chcemy uzbroić obywatela w wiedzę. Na stronie mojapolis.pl jest możliwość zrobienia "bilansu kadencji" - każdy może sprawdzić, jak w ciągu czterech lat zmieniała się jego gmina. Może też porównać gminę swoją z sąsiednimi. To dobre narzędzie do oceny i kontroli samorządowców.

W kampanii samorządowej wyborcy są często skazani na hasła, spoty i plakaty. Kandydaci mówią np., że będą walczyli z zadłużeniem gminy i rosnącym ubóstwem. Dzięki naszej stronie - a także np. stronie mamprawowiedziec.pl - każdemu wystarczy parę kliknięć, by sprawdzić, jak się rzeczy mają naprawdę. I może się okazać, że jest całkiem inaczej, niż mówi ten kandydat.

Skąd pomysł na taką stronę?

- Kraje takie jak USA czy Wielka Brytania mają całkiem inne podejście do danych, które zbiera administracja publiczna. Tam działa hasło: "Open government" - czyli rząd otwarty, obywatele mają łatwy i szybki dostęp do interesujących ich danych. Standardem jest to, że jak się wykonało badania za publiczne pieniądze, to ich wyniki są jawne. Państwo ma znacznie większe zaufanie do obywateli, obywatele do państwa. U nas te idee zaczynają docierać do administracji, ale dzieje się to powoli. Na razie instytucje zazdrośnie strzegą swych danych, a ustawa o dostępie do informacji jest anachroniczna.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':