http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Z pieluch do przedszkola

Aleksandra Pezda
2010-10-28, ostatnia aktualizacja 2010-10-27 23:39

Dwulatek w pieluchach w przedszkolu? MEN chce na to pozwolić. Pod warunkiem że to dwulatek samodzielny

SONDAŻ
MEN chce otworzyć przedszkola dla zdolnych dwulatków

To dobry pomysl
To zły pomysł
Nie mam zdania

Teraz do przedszkola mogą iść dzieci dopiero po skończeniu trzech lat. Chyba że są bardzo samodzielne - w "szczególnie uzasadnionych przypadkach" przedszkole może przyjąć dziecko dwuipółroczne. Jakie to przypadki? Kryteriów jest wiele, ale jak mówią dyrektorzy przedszkoli - podstawowe to kontrola potrzeb fizjologicznych.

MEN chce obniżyć granicę wieku przedszkolnego i już w 2012 r. pozwolić przyjmować dwulatki.

- Psychologowie zwracają nam uwagę, że wraz z postępem cywilizacyjnym pogłębiają się różnice rozwojowe między dziećmi. Część dwulatków dorasta do przedszkola, ale przepisy zabraniają ich przyjęcia - mówi Grzegorz Żurawski, rzecznik prasowy MEN. Przekonuje, że ministerstwo chce ułatwić życie matkom, by po urodzeniu dziecka mogły szybciej wrócić do pracy.

- To dobry pomysł. Na pewno dla dzieci z rodzin ubogich albo z problemami. Do takich przedszkoli w USA chodzą nawet roczne maluchy, razem z mamami - mówi Alina Kozińska, prezes Federacji Inicjatyw Oświatowych. - Ale nie uda się, jeśli rząd zostawi decyzję samorządom. Bo w kryzysie zawsze się oszczędza na oświacie.

Przedszkolanki się boją: - Różnice rozwojowe mogą być zbyt duże, żeby się zajmować dziećmi dwu- i trzyletnimi w jednej grupie - mówi Krystyna Tiereszko z przedszkola na warszawskich Bielanach. Dwulatek wymaga innej opieki, innych zabawek, innych zajęć.

- Niektóre trzylatki jeszcze kiepsko mówią - a co dopiero dzieci dwuletnie. Nie spodziewam się, że dwulatek w 20-osobowej grupie starszych dzieci powie mi, że chce siusiu, i zrobi to nie do nocnika, ale do toalety. Pampersy? Grupa go wyzwie od siusiumajtka! Wspólna zabawa? Nie da się, dwulatek nie usiedzi nawet kilku minut.

Jest też inny problem - brak miejsc w przedszkolach.

- W Warszawie nie wszystkie przyjmują nawet dzieci dwuipółroczne - mówi Sandra, której córka skończy trzy lata w styczniu. Chciała ją posłać do przedszkola już we wrześniu, razem ze starszym synem. Nie było miejsc. Na prywatne przedszkole jej nie stać, różnica w opłatach: ok. 300 zł za publiczne, co najmniej 1 tys. zł za prywatne. - Nawet z dyrektorem nie da się o młodszym dziecku rozmawiać. Wypełniasz rubrykę w programie komputerowym i jeśli dziecku brakuje tylko jednego dnia do trzecich urodzin - system go nie przyjmie.

Jeśli MEN wprowadzi nowe zasady, do drzwi przedszkoli za dwa lata może zapukać ok. 360 tys. rodziców dodatkowo (tyle dzieci jest w roczniku). Teraz do przedszkoli chodzi 730 tys. dzieci.

- Część miejsc się zwolni, ponieważ wszystkie sześciolatki pójdą do szkół - mówi na to Żurawski.

Pomysł MEN to część większego planu.

Nie tylko sześciolatki wyjdą z przedszkoli do szkół, ale też niektóre pięciolatki. Bo już od września 2011 r. pójdą obowiązkowo do zerówek. Część z nich będzie w szkołach. MEN zakłada łączenie szkół podstawowych i przedszkoli - żeby łatwiej było dysponować w nich wolnymi miejscami dla dzieci. A premier dokłada do tego zapowiedź budowy żłobków dla jeszcze młodszych dzieci - mają powstawać na takich zasadach jak "orliki" (programu jednak jeszcze nie ma).

Wiceprezydent Zielonej Góry Wioleta Haręźlak: - W przyszłym roku nasze przedszkola złożą rodzicom ofertę dla dzieci dwuletnich. Inaczej po wyjściu sześciolatków do szkół musiałaby zamknąć co najmniej pięć z 24 przedszkoli.

Nie wszędzie będzie łatwo. "Dziennik Polski", który wczoraj pisał o sprawie, wyliczył, że w Krakowie po odejściu sześciolatków do szkół uda się wcisnąć do przedszkoli trzy- i czterolatki, miejsc dla dwulatków nie będzie.

MEN dopiero myśli, jak zapisać swoje pomysły w ustawie. Związek Nauczycielstwa Polskiego ma już gotową ustawę. Proponuje obniżenie wieku przedszkolnego z trzech do dwóch lat i całkowite finansowanie przedszkoli przez budżet centralny (teraz płacą samorządy).

- ZNP ze swoimi pomysłami idzie za daleko. Musimy realnie patrzeć na możliwości budżetu państwa. Będziemy dyskutować jedynie o częściowym dofinansowaniu samorządów - mówi rzecznik MEN Grzegorz Żurawski.

Dziś nad ustawą będzie debatował Sejm.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 146 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':