http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Palikot odmówił ochrony BOR-u

Agnieszka Drabikowska
2010-10-23, ostatnia aktualizacja 2010-10-23 17:21

Janusz Palikot otrzymał od szefa Biura Ochrony Rządu propozycję ochrony. Odmówił. - Bo nie chcę żyć w kraju, w którym aby zajmować się politykę trzeba się chronić. I nie chcę legitymizować teatru - powiedział w sobotę w Kielcach

Janusz Palikot
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Janusz Palikot
Propozycja padła po tragicznych wydarzeniach w Łodzi, kiedy to we wtorek do łódzkiego biura poselskiego PiS wtargnął 62-letni Ryszard C. i zastrzelił Marka Rosiaka, asystenta europosła PiS Janusza Wojciechowskiego oraz ciężko ranił nożem 39-letniego asystenta posła Jarosława Jagiełły - Pawła Kowalskiego. Po zatrzymaniu krzyczał, że chce zamordować Kaczyńskiego, wcześniej planował zamach na byłego premiera Leszka Millera. Z ochrony zaproponowanej przez BOR skorzystali już m.in. Jarosław Kurski i Zbigniew Ziobro z PiS. Janusz Palikot odmówił. - Bo nie chcę żyć w kraju, w którym aby zajmować się politykę trzeba się chronić. I nie chcę legitymizować teatru - tłumaczył w sobotę na spotkaniu z mieszkańcami Kielc. Łódzką tragedię nazwał "bardzo bolesnym ale pięknym studium przypadku choroby polskiej polityki". - Jeszcze krew nie wyschła, a już Jarosław Kaczyński zbijał kapitał polityczny mówiąc kto jest temu winien - tłumaczył Palikot. Już bowiem kilkanaście minut po pierwszych informacjach o zbrodni Kaczyński oskarżał: "To wynik kampanii nienawiści prowadzonej wobec PiS od długiego czasu. Każde słowo, które nawiąże do tej kampanii, będzie wzywaniem do morderstw". Mówił, że kampanię zaczął Donald Tusk, nazywając wyborców PiS "moherowymi beretami". - Później mieliśmy "dorzynanie watahy". Przypomnę, że osobie, która walczy o życie, podcięto gardło - mówił Kaczyński, nawiązując do słów Radosława Sikorskiego.

- I co się okazało? Że temu człowiekowi [Ryszardowi C. - red.] było wszystko jedno, kogo zabije, chodziło mu tylko o polityka, wcześniej chciał przeprowadzić zamach m.in. na Leszka Millera. I co teraz ze słowami Kaczyńskiego, że wzywano do zabijania? - pytał Palikot. Podkreślał, że "Jarosław Kaczyński robi co może żeby doprowadzić do niepokojów społecznych w Polsce". - Liczy, że chaos, lęk i strach utoruje mu powrót do władzy - powiedział Palikot.

I tłumaczył dlaczego Jarosław Kaczyński tak się zachowuje. Wystarczy sięgnąć do podręczników aby wiedzieć co się dzieje gdy jeden z bliźniaków jednojajowych umiera. Silniejszy z tych braci, w tym przypadku Jarosław, oskarża cały świat, że zabił mu brata. To nie jest nic nadzwyczajnego, zachowanie wyjaśnione psychologicznie. Skutki są takie, że po iluś miesiącach taki człowiek wpada w depresję, a bardzo często kończy się to samobójstwem. To jest wiedza podręcznikowa. Kaczyński to człowiek, który jest w bardzo trudnym położeniu, bo stracił połowę samego siebie - tłumaczył Palikot.

Do dziennikarzy mówił, że Jarosław Kaczyński stracił wiarygodność i powinien odejść z polityki. - Musimy wyeliminować Kaczyńskiego ale w tym sensie, że z polityki. Ja mu życzę sto lat życia, niech żyje jak najdłużej i siedzi w domu z psem, kotem, czyta gazety. Jego odejście z polityki będzie błogosławieństwem dla polskiej polityki, to będzie dzień w którym będzie można napić się i wódki i wina i soku pomarańczowego - podkreślił Palikot.

Janusz Palikot przyjechał do Kielc na spotkanie z sympatykami tworzonego przez niego ruchu politycznego. Przyszło ponad 200 osób. Mówił, że w całym kraju chęć działania w ruchu zadeklarowało już 10 tysięcy osób.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 50 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    80 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':