Z początkiem przyszłego roku podstawowa stawka tego podatku ma wzrosnąć z 22 do 23 proc. Będzie obowiązywać trzy lata. Podwyżki obejmą m.in. sprzęt AGD i RTV, paliwo,
samochody, obuwie i ubrania, materiały budowlane i większość usług. Rząd spodziewa się, że da to budżetowi dodatkowe 5,5 mld zł. Oznacza to, że każdy Polak zapłaci w ciągu roku 145 zł podatku więcej (czyli 12 zł miesięcznie). Czy to wystarczy, by powstrzymać narastanie długu publicznego?
Jeśli nie, rząd - jak nieoficjalnie usłyszeliśmy - ma w planach kolejną podwyżkę VAT. O kolejny punkt procentowy, na kolejne trzy lata.
Przeciw planom premiera po raz pierwszy wystąpiła część polityków z jego własnej partii.
- Powiedziałem swoim współpracownikom z PO, że nie jest sztuką wspierać swojego premiera, kiedy wszystko idzie jak z płatka. Prawdziwą sztuką, solidarnością i odpowiedzialnością jest stanąć obok, gdy trzeba podejmować trudne decyzje - mówił w piątek Tusk. - Mam nadzieje, że obie partie koalicyjne wytrzymają tę próbę i będą stały przy premierze Pawlaku i przy mnie.
Rząd jest niemal pewien, że uniknie kolejnych podwyżek VAT.
Ma go przed tym uchronić plan finansów państwa. Ministrowie wczoraj o nim dyskutowali, ale planu nie przyjęli. Rząd zrobi to najpewniej we wtorek. Do tego czasu ministrowie mają się z nim zapoznać i zgłosić uwagi.
Co jest w planie? * Cięcie wydatków. Rząd podtrzymuje chęć likwidacji emerytur mundurowych. Choć premier wydaje się w tej sprawie mięknąć. W piątek mówił, że rząd będzie szukał spokojnych, ewolucyjnych sposobów odchodzenia od przywilejów emerytalnych. Dotyczy to także KRUS. Ma być za to zmiana sposobu naliczania rent, ograniczenie wydatków na armię i wysokiego jak na warunki unijne zasiłku pogrzebowego.
* Prywatyzacja. Rząd rozmawiał o sprzedaży części swoich udziałów w PZU i PKO BP. W jego rękach miałoby pozostać co najmniej 25 proc. akcji tych spółek. Wicepremier Waldemar Pawlak wolałby, żeby nie mówić o sprzedaży konkretnych spółek, ale o kwocie którą rząd chce dostać w przyszłym roku z prywatyzacji. Rząd chciałby też sprzedawać państwową ziemię. Wicepremier Pawlak stwierdził, że budżet mógłby z tego mieć nawet 15 mld zł.
* Podwyżki. Dostaną je nauczyciele. Nie dostaną pozostali pracownicy budżetówki.
* Reguła wydatkowa. Co roku wydatki budżetowe będą mogły rosnąć o najwyżej 1 pkt proc. ponad inflację. I tak aż do momentu gdy deficyt finansów zjedzie poniżej 3 pkt proc.
* Deficyt sektora finansów publicznych ma spaść z dzisiejszych ok. 7 do poniżej 3 proc.
PKB w 2013 r. Wcześniej rząd mówił, że nastąpi to w 2012 r. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że nadal ma nadzieję, iż nastąpi to w 2012 r., ale na wszelki wypadek odsuwa tę datę o rok.
Rząd nie planuje podwyżek PIT, CIT i składki rentowej. Becikowe i ulga na dzieci zostają, choć jak twierdzi rząd nie przyczyniają się do zwiększenia dzietności.
Premier Tusk zapewnił, że choć ekonomiści od lat postulują likwidację Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego i przeniesienie rolników do ZUS nie planuje tego zrobić w najbliższych latach.
Przeczytaj komentarz Agaty Nowakowskiej
Poczytaj o sytuacji w koalicji PO-PSL