Sławomir Nitras, członek zarządu PO, sztabowiec Bronisława Komorowskiego: Wrócił stary Jarosław Kaczyński
- W tej debacie zobaczyliśmy starą twarz Jarosława Kaczyńskiego, człowieka przekonanego, że tylko on ma rację, szafującego liczbami, które niestety są zmanipulowane i nieprawdziwe. Nie przystoi byłemu premierowi posługiwać się głosowaniami budżetowymi. Posłowie opozycji zawsze zgłaszają poprawki regionalne do budżetu, które zawsze posłowie koalicji odrzucają. To było bardzo zręczne posunięcie, ale jednak to manipulacja.
Jarosław Kaczyński był agresywny w tej debacie, moim zdaniem stracił, bo agresją się nie zyskuje. Wygrał Bronisław Komorowski, bo nie dał się sprowokować.
Adam Lipiński, wiceprezes PiS: To przełom w kampanii
Jestem w sztabie Jarosława Kaczyńskiego i wypowiedzi prezesa zawsze są mi bliższe. Był lepszy w tej debacie. Dobrze przygotowany, operował liczbami, konkretami, nie dał się zwieść, nie uciekał w ogólniki. W tym lepszy jest Bronisław Komorowski. Myślę, że to był najlepszy dzień kampanii. Wystarczy włączyć każdą telewizję, by usłyszeć, że Jarosław Kaczyński wygrał. To przełom. Ale czy przekonał nie przekonanych? Jeśli prawdą jest, że przewaga Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim wynosi 3-4 punkty procentowe, to myślę, że przekonaliśmy nie tylko naszych twardych wyborców. Wygraliśmy tę bitwę. Platforma przegrała.
Bartosz Arłukowicz, poseł klubu Lewicy: Różnic nie widzę
Ta debata była żywsza niż poprzednia. Mam wrażenie, że oba sztaby zrozumiały, że choć trochę musi przypominać ona debatę. Jarosław Kaczyński był w lepszej formie niż w niedzielę, od początku próbował przejąć inicjatywę. Jednak nie dostrzegam zasadniczych różnic między kandydatami. Zresztą oni sami z takim trudem szukają różnic między sobą, że odnajdują je chyba tylko w temperamencie. Z drugiej strony gdy po raz kolejny słyszę, że Bronisław Komorowski ma piątkę dzieci, to jestem już tym zmęczony. Nie jest sednem prezydentury, kto ile ma dzieci. Dla mnie obaj kandydaci proponują kontynuację swoich obozów politycznych, sporu PO - PiS. Są do nich uwiązani i nie bardzo potrafią się od nich oderwać.
Janusz Piechociński, poseł PSL: Dużo pustych słów
Ta debata była lepsza od poprzedniej. Widać, że i dziennikarze i sztaby wyciągnęli wnioski z niedzielnego spotkania. Pytania były bardziej drapieżne, bardziej konkretne - tak że kandydaci nie mogli uciekać z odpowiedziami, chociaż oczywiście próbowali. W pierwszej wyraźnie liczył się wizerunek, ta miała być bardziej merytoryczna, kandydaci wzajemnie się punktowali. Jednak jej najsłabszą częścią była gospodarka. Widać, że obaj sa klasycznymi budżetowcami, którzy dzielą, ale o nowoczesnej gospodarce mówili oględnie. Zobaczyliśmy dobrze zaczynającego Jarosława Kaczyńskiego, ale potem powoli schodziło z niego powietrze. W drugiej części znów było dużo słów pustych. Potwierdziło się, że Jarosław Kaczyński jest politykiem wiecowym, który w debacie jeden na jednego trudniej sobie radzi. Sztabowcy PiS popełnili błąd, że nie upierali się bardziej, by kandydaci mogli zadawać sobie pytania. Myślę, że to była debata, która utwierdziła w poglądach tych zadeklarowanych, a wyborców środka nie przekonała. Nadal będą musieli wybierać mniejsze zło.
Źródło: Gazeta Wyborcza