Wojna polsko-polska, współpraca z opozycją (J. Kaczyński) Ja chciałam zapytać panów o konkrety, bo instytucje przez panów kierowane, czyli sejm przez pana marszałka Komorowskiego, czy rząd pana Jarosława Kaczyńskiego - nie były przykładem takiej harmonijnej współpracy z opozycją.
Panie marszałku, jak pan chce tę zgodę zbudować, skoro w sejmie się nie udało zbudować tej zgody i współdziałania. Dlaczego pan toleruje na przykład Janusza Palikota, który z całym szacunkiem dla pana prezesa mówi o patroszeniu konkurenta, czy tak się buduje zgodę?
Komorowski: - Wie pani, bardzo chętnie przeproszę pana prezesa za nieopatrzne wypowiedzi pana Janusza Palikota, który nawiązywał do bajki o Czerwonym Kapturku.
Ale to są przeprosiny, tak?
Komorowski: Za bajkę też przepraszam pana prezesa, bo uważam, że była niestosowna i niesmaczna. Natomiast no, marszałek sejmu nie odpowiada za posłów, nie odpowiadam za pana prezesa Kaczyńskiego, nie odpowiadam za pana Janusza Palikota, mogę starać się ...
No to za co pan odpowiada.
Komorowski: ...organizować pracę sejmu, tak aby wszyscy mogli się czuć, że działają na równych prawach z wszystkimi różnicami charakterów, poglądów, sympatii, antypatii.
Natomiast jeśli pani pyta, czy jest możliwy dialog i zgoda, to ja powiem, ja to robię w tej chwili. Ja nic ...
Ale nie mówmy o strategiach panie marszałku wyborczych, Marek Belka, Rada Bezpieczeństwa Narodowego
Komorowski: - Ale pani pozwoli, ale pani pozwoli. Ja nic nie planuję, nic nie zapowiadam, niczego nie deklaruję, ja to robię! Rada Bezpieczeństwa Narodowego, w której skład poprzedniej edycji wchodził tylko pan prezes Kaczyński i pani Anna Fotyga, dzisiaj składa się i z przedstawicieli rządu, przedstawicieli parlamentu, sejmu i senatu oraz przedstawicieli wszystkich partii politycznych, w tym partii opozycyjnych, także pana prezesa. Tak samo jeśli chodzi o prezesurę w Narodowym Banku Polskim, nie zaprosiłem do współpracy i zgłosiłem propozycji człowieka z mojego zaplecza politycznego tylko z opozycji, z lewicy. I to jest przykład
Ale to jest strategia wyborcza panie marszałku
Komorowski - I to jest przykład tego, że się nie deklaruje coś tylko, tylko się po prostu robi. Dialog jest potrzebny. Tylko to często jest efekt, musi być do tego, muszą być gotowe obie strony, albo trzy strony, albo nawet cztery strony w parlamencie. Jeżeli się proponuje jakiś dialog, no trzeba spotkać się z odzewem.
Nie trzeba kończyć wojen politycznych w Polsce, jeśli się ich nie wywoła, nie trzeba ogłaszać, nie trzeba przepraszać, że się było brutalnym w polityce, jeśli się zachowywało łagodnie i normalnie wcześniej. I na tym polega istota dialogu. Dialog jest wiarygodny w wykonaniu tych, którzy nigdy nikogo nie niszczyli, nie deptali, nie poniżali, nie obrażali.
Jak pan Janusz Palikot będzie proponował dialog albo pan Jarosław Kaczyński, to warto się zastanowić czy to jest dialog wiarygodny.
Teraz pytanie do pana Jarosława Kaczyńskiego. Pan deklarował zmianę języka w tej kampanii, mówił pan o zakończeniu wojny polsko-polskiej. Ja chciałam zapytać nie o słowa, a o gesty, jaki gest, symboliczny gest mógłby pan wykonać, żeby rzeczywiście zakończyć tę wojnę polsko-polską. Czy takim gestem byłoby na przykład pojednanie z Lechem Wałęsą, wyciągnięcie ręki do Lecha Wałęsy, z którym jest pan w sporze od bardzo wielu lat? I czy, gdy zostanie pan prezydentem, stanie pan na czele opozycji, będzie pan wetował rządowe ustawy?
Kaczyński: - Szanowni państwo, ja sądzę, że sprawą, która stoi bardzo mocno, jeżeli chcemy myśleć o porozumieniu narodowym, jest prawda. Bo porozumienie może być oparte tylko na prawdzie, a z tym jest kłopot, no to nie było tak, że nasza strona nie była atakowana, obrażana, poniżana, itd., itd., a tylko to robiła. Było zupełnie inaczej, nie chcę do tego wracać.
I chcę o tej prawdzie powiedzieć na pewnych konkretnych podstawach z poprzedniej dyskusji. Proszę bardzo, sprawa armii. No pan marszałek mówił, że ta sprawa jest załatwiona, no jest zupełnie inaczej. W zeszłym roku zabrakło dwóch miliardów złotych na armię w stosunku do tych założeń, które powinny być realizowane zgodnie z ustawą. Pan premier Tusk mówił, że w ogóle ten procent 1,95, trzeba obniżyć, pan marszałek wtedy nie protestował.
Mamy sprawę nauczycieli. Pan marszałek twierdził, że 30 proc. podwyżek będą mieli, oni twierdzą, że będą mieli 8,8 proc. podwyżek.
Jest sprawa umowy gazowej, pan marszałek twierdzi, że ona jest dopiero negocjowana, no 29 czerwca, czyli dopiero dosłownie wczoraj czy przedwczoraj, dokładnie wczoraj ona przez PGNiG została zaakceptowana.
No krótko mówiąc, proszę państwa, pierwsza sprawa, która powinna stanąć jeżeli chodzi o porozumienie narodowe, które jest nam rzeczywiście bardzo potrzebne, to jest posługiwanie się prawdą, a nie nieustanny blef, nieustanna gra. Na takiej zasadzie, że ludzie nie pamiętają, w związku z tym można powiedzieć, że nasz rząd, który dokonał reformy finansów publicznych, który obniżył podatki, który podjął modyfikację policji itd., itd., który wykorzystał w końcu w Polsce środki europejskie i stworzył cały system wykorzystania, to jest rząd, który miał tylko plany. Ten rząd zrobił w bardzo wielu dziedzinach bardzo wiele rzeczy. W ten sposób, panie marszałku, nie można
Panie marszałku, panie prezesie, odpowie pan na moje pytanie, czy możliwe jest pojednanie z Lechem Wałęsą, jako gest zakończenia wojny polsko-polskiej, wyciągnie pan do niego rękę?
Kaczyński: Ja wyciągnę rękę do każdego, kto będzie się zachowywał w sposób, który jest właściwy dla polskiej kultury. Tyle mogę powiedzieć.
Czyli do Lecha Wałęsy nie?
Kaczyński: - Nie, nie mówię, że nie. Do każdego, do Lecha Wałęsy też.
Podsumowanie I tury pytań
Jarosław Kaczyński:
- Więc proszę państwa, główna sprawa, która jest w Polsce, to jest to, żeby państwo nie stało tyłem do ludzi.
I mamy dzisiaj wybór między dwoma różnymi koncepcjami. Dam przykłady. Sprawa służby zdrowia, tu komercjalizacja, my służba publiczna, sprawa oświaty - tu częściowa odpłatność, my zdecydowanie przeciwko częściowej odpłatności. Sprawa, o której już mówiłem, rozwoju różnych regionów, my wyrównywanie, tutaj stawka na to, żeby wzmacniać regiony mocniejsze. Sprawa prywatyzacji - my zachowanie znacznej części majątku państwowego, przedsiębiorstw strategicznych w ręku państwa, natomiast, no druga strona zdecydowanie za tym, żeby prywatyzować jak najszybciej i można powiedzieć, no niemalże na siłę. Sprawa mediów publicznych - my za tym żeby były zachowane, żeby ten gmach był ciągle gmachem mediów publicznych i to potężnych mediów publicznych, druga strona za tym, żeby je radykalnie zredukować na rzecz mediów prywatnych.
No krótko mówiąc, mamy tutaj do czynienia z dwoma bardzo różnymi sposobami widzenia. My chcemy konsolidować społeczeństwo w wymiarze zarówno terytorialnym, jak i międzygrupowym, my chcemy doprowadzić do tego, żeby Polska była rzeczywiście jedna, ale jedna nie w sensie deklaracji, bo deklarować wszystko bardzo łatwo, tylko w sensie rzeczywistej równości szans i pewnego podobieństwa sposobu życia różnych odmian Polaków, ludzi, którzy żyją w różnych miejscach, w różnych grupach społecznych. Tego nie mogę dostrzec w polityce, którą prowadzą nasi konkurenci, ja będę za tym, sądzę, że mój konkurent będzie po drugiej stronie.
Bronisław Komorowski:
- Ja zawsze szukam tego, co może łączyć a nie tego, co dzielić, zgadzam się więc, że w pełni jest potrzebna budowa wspólnoty działania na prawdzie, ale też trzeba mieć odwagę powiedzieć, że jedni są specjalistami od planowania i od deklarowania, zgłaszania sugestii, a inni od roboty. Panie prezesie to nasz rząd podwyżki nauczycielom przeprowadził i to będzie więcej niż 30 proc., proszę to przyjąć do wiadomości, bo myśmy podwyższyli w tym roku będzie w skali rządów PO 30 proc. we wrześniu, a w następnym roku podwyższymy jeszcze bardziej, bo chcemy wyrównać właśnie szanse pomiędzy zawodami. Nauczyciele byli zawodem gorzej opłacanym, będą lepiej panie prezesie, to nie są deklaracje, tylko to są czyny.
To samo jeśli chodzi o emerytów. Pański rząd rzeczywiście po raz pierwszy chyba nie zastosował rewaloryzacji rent i emerytur w 2006 roku, my to robimy co roku i w przyszłym roku tak samo będzie i w tym roku też. To samo, jeśli chodzi o wyrównywanie szans pomiędzy regionami. Proszę bardzo, proszę uprzejmie panu prezesowi to już potem dam [pokazuje kartkę z wykresem], żeby nie zabierać czasu, to - nad tą kreską, to są województwa wschodnie słabsze, o tyle dostają więcej pieniędzy niż województwa wysoko rozwinięte.
Kaczyński: - Dzięki naszym decyzjom.
Komorowski: - Bo Unia Europejska i Polska zintegrowana w Europie tak działa, wyrównuje szanse. Więc nie ma co Polaków straszyć perspektywą, że będzie, nie wiem, prywatna służba zdrowia, bo to pan przegrał proces o kłamstwo w tej kwestii, więc proszę się naprawdę nie powoływać tak łatwo...
Kaczyński: - Będzie skomercjalizowana...
Komorowski: Tak, tylko panie prezesie jest artykuł 68 konstytucji polskiej, który mówi w sposób wyraźny i jednoznaczny, że Polakowi, obywatelowi Polski, należy się leczenie za darmo, za pieniądze publiczne i tego pan nie zmieni, a ja tego zmienić nie chcę na pewno. I to jest istota reformy służby zdrowia opartej o zasadę, że Polak z własnej kieszeni ani złotówki nie będzie dopłacał do tego.
Jeżeli na to pan się zgodzi, to ja zapraszam do współpracy, bo uważam, że trzeba dokonać dobrej zmiany, aby uchwycić szanse na lepsze funkcjonowanie służby zdrowia, a nie likwidować 200 szpitali, tak jak proponował pański rząd.