http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Debata prezydencka II. Kandydaci o polityce społecznej. Stenogram

d
2010-06-30, ostatnia aktualizacja 2010-06-30 22:29

Stenogram II debaty kandydatów na prezydenta Bronisława Komorowskiego i Jarosława Kaczyńskiego 30 czerwca 2010 r. Pytania zadają dziennikarze Katarzyna Kolenda-Zalewska TVN 24, Jarosław Gugała - Polsat i Joanna Lichocka - TVP. Były trzy rundy pytań. Poniżej I runda.


Fot. Wojciech Olkusnik / Agencja Gazeta
SONDAŻ
Czy w środowej debacie?

Jarek był bardzo dobry, a Bronek taki jak zwykle
Jarek był taki jak zwykle, a Bronek słabszy
Jarek był słaby, a Bronek jeszcze słabszy
W jakiej debacie?

I runda - polityka społeczna

Joanna Lichocka, TVP: - Czy zadowoleni jesteście z tego, jak funkcjonuje polskie państwo, chodzi mi przede wszystkim o bezpieczeństwo obywateli i zaufanie do instytucji, tych instytucji, które mają nam zapewniać bezpieczeństwo lub nas wspierać.

Pytam o to w kontekście na przykład dwóch głośnych spraw. Niedawno okazało się, że zupełnie nagle odnalazły się 63 tomy akt w sprawie morderstwa Krzysztofa Olewnika. Kazimierz Olewnik od 2007 roku monitował na różnych szczeblach, różne urzędy o to, żeby odnaleźli te akta, ponieważ wiedział, że one istnieją, nie wiedział tylko gdzie są. Za każdym razem otrzymywał odpowiedź, że takich akt nie ma. Sześć dni temu mówił w TVP Info, kiedy nie wiedziałem gdzie się zwrócić, "wysłałem pismo do premiera Donalda Tuska, dostałem odpowiedź, która także mnie okłamywała - żadnych nowych akt, żadnych kolejnych dokumentów pan nie dostanie, bo ich nie ma. Gdzie jest rząd, kto zabezpiecza moje prawa konstytucyjne" - tak dramatycznie pytał pan Kazimierz Olewnik.



Druga rzecz, całkiem niedawna sprawa, to powódź. Mieszkańcy Sandomierza skierują pozew sądowy przeciwko rządowi, gdyż ich zdaniem rząd zaniedbał konstytucyjny obowiązek zabezpieczenia im bezpieczeństwa. Nie pogłębiono koryta Wisły, nie rekonstruowano wałów, a jeżeli robiono cokolwiek, to wbrew prawu melioracyjnemu. I drugi zarzut mieszkańców Sandomierza, że rząd nie zaplanował takich rozwiązań, żadnych rozwiązań dla przedsiębiorstw zniszczonych przez powód. Ci ludzie mówią: państwo źle działa, państwo jest fatalne, państwo jest słabe. Czy panowie podzielają ten pogląd, a jeżeli tak, to jakie mają zamiar podjąć działania żeby tę sytuację zmienić?

Bronisław Komorowski: - To rzeczywiście było długie pytanie, które starcza za wypowiedź opozycjonisty. Ale powiem w ten sposób. Oczywiście jest wiele rzeczy ważnych do zrobienia, ale nastąpiła niewątpliwie bardzo ważna zmiana, trzeba ją pogłębić, po to żeby uchwycić nowe szanse.

Rozmawiałem z panem Olewnikiem przed utworzeniem w sejmie komisji nadzwyczajnej, której działalność jest wysoko oceniana przez rodzinę Olewników, ku mojej satysfakcji. Pamiętajmy, że ze sprawą pana Olewnika nie potrafiło się uporać wiele rządów, a fakt, że dzisiaj udało się w końcu dojść do tych archiwów, dokumentów jest tyle samo smutne ile satysfakcjonujące, bo oczywiście byłoby lepiej, gdyby to zrobiono o wiele wcześniej. Ale fakty są takie, zrobiono to teraz, trzeba sprawy do końca wyjaśnić i załatwić.

Jeśli chodzi o powódź, to to jest przykład tego, jak wiele można zrobić na zasadzie współpracy. Dam przykład właśnie ustawy, która już jest w sejmie, która jest efektem wspólnej pracy w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, która ma ułatwić zbudowanie dobrych wałów, dobrych zbiorników retencyjnych.

I tu jest okazja, chciałem wszystkim podziękować za spotkanie poprzednie, i chciałem wyrazić nadzieję, że potrafimy także nie tylko się różnić, spierać o przeszłość, ale również i współpracować, szukać tego, co jest wspólne, tak jak na przykład problemy związane z rozwiązywaniem dramatycznych problemów ludzi na terenach objętych powodzią. Rząd daje dwa miliardy złotych na pomoc, a myślę, że panie prezesie my możemy dać coś takiego, co jest niewymierne, a więc zgodę.

Ja miałbym propozycję, żebyśmy uścisnęli przed całą Polską i przed kamerami rękę jeszcze raz na zgodę, bo być może zgoda zbuduje także dobre działania na rzecz polskich powodzian.

A czy państwo jest słabe, czy silne, sprawne czy fatalnie zarządzane?

Komorowski: - Na pewno państwo polskie jest o wiele silniejsze niż to, które było w 1997 r., kiedy powódź była mniejsza, a skutki dramatyczne były większe. W związku z tym idą sprawy w dobrą stronę, sprawy polskie, sprawdził się nowy mechanizm zarządzania kryzysem i to trzeba doskonalić.

Jarosław Kaczyński: - Ja może zacznę od czegoś nieco innego. Znów zwrócę się do pana marszałka, pan marszałek był łaskaw za poprzednim razem twierdzić, że nie ma Polski A, B, C. To jest dokument "Polska 2030" pana ministra Boniego, tam na stronie 239 jest to napisane, że jest, i że ten proces podziału się bardzo, ale to bardzo pogłębia.

Natomiast jeżeli chodzi o to zasadnicze pytanie, o państwo, to ja może bym zaczął od tego, co w moim przekonaniu - może nie ucieszę tym pana marszałka - jest przyczyną właśnie tego rodzaju zjawisk. Teraz skądinąd przypomnę, że za naszych rządów jednak tych morderców złapano, więc nie można mówić, że wszystkie rządy były tutaj takie same. Otóż ja zacytuję pana marszałka: "Miałem dziś przyjemność wizytowania terenów powodziowych. W zeszłym roku powódź, w tym roku powódź, więc pewnie ludzie już są oswojeni, obyci z żywiołem, woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem do głównej rzeki i do Bałtyku". Otóż proszę państwa, co wyraża ta wypowiedź? Wyraża pewien poziom nieodpowiedzialności, proszę mi wybaczyć panie marszałku, ale to tak wygląda. I to właśnie ta nieodpowiedzialność jest przyczyną zarówno tego, że my dzisiaj po powodzi mamy do czynienia z bardzo wieloma pretensjami, bo tak naprawdę sytuacja trudna zaczyna się po powodzi. To jest ten moment sprawdzianu państwa. To jest przyczyna tego wszystkiego, co działo się wokół sprawy Olewników.

Trzeba po prostu podnieść bardzo, bardzo mocno poziom odpowiedzialności polskiej klasy politycznej. I to na pewno będzie coś, co nas pod tym względem ogromnie wzmocni, znaczy polskie państwo będzie na pewno dużo mocniejsze.

A jeżeli chodzi o powódź, no to trzeba przypomnieć, MSW nie uwzględniło ostrzeżeń, nie wykonaliśmy zaleceń Unii Europejskiej, nie było inwestycji, które były zaplanowane, które mogły wiele pomóc, więc oczywiście chętnie ściskam panu marszałkowi rękę, ale trzeba pamiętać o tych faktach.

Komorowski: Już myślałem, że pan przyjdzie drugi raz mi ścisnąć rękę, a pan tutaj przyniósł jakieś materiały, ale dobrze.

Kaczyński: Panie marszałku jeszcze będziemy mieli okazję.

Komorowski: Dziękuję, dziękuję.

Jarosław Gugała, Polsat: - Zadaniem prezydenta jest wytyczanie pewnych kierunków. Polska zmierza w kierunku bardzo niebezpiecznym, wygląda na to, że fatalnym, w sensie demograficznym, Polska się wyludnia, rodzi się coraz mniej dzieci w Polsce, a młodzi ludzie mają coraz większe problemy ze znalezieniem się tutaj. W tej chwili trudno to oszacować, ale są miliony młodych ludzi, którzy musieli wyjechać na emigrację, w większości tam wykonują pracę poniżej swoich kwalifikacji, ponieważ nie mogą znaleźć sobie miejsca tutaj, u nas, w kraju. Chciałbym żeby panowie odpowiedzieli na takie pytanie: co zamierzacie zrobić, w jaki sposób wpłynąć na sytuację, żeby Polska się nie wyludniała, żeby młodzi ludzie widzieli tutaj, w Polsce szanse na swoje życie i na swoją pracę, mało tego, żeby młodzi ludzie z całego świata widzieli w Polsce kraj, w który warto zainwestować, w którym można szukać pracy, bo tutaj właśnie można coś wspaniałego zrealizować. W tej chwili to tak nie wygląda i grozi nam sytuacja, w której najlepsze nasze, najlepiej wykształcone pokolenie będzie trwale bezrobotne.



Kaczyński: - Dziękuję bardzo. Proszę państwa, trzeba przede wszystkim mieć plan, plan działania w różnych dziedzinach, plan zrealizowania różnych wielkich przedsięwzięć społecznych. Za przykład mogę dać tutaj autostrady, ale akurat w tej sprawie, sprawie wyludniania, ogromnie ważne są mieszkania, mieszkania dla średnio i mniej zarabiających ludzi. Przy czym ten plan może być zrealizowany wtedy, jeżeli w pierwszym etapie uzyskamy to, o czym ciągle mówimy. Chociaż nie zawsze tutaj padają słowa właściwe, bo różnie bywało także i w tej kampanii. Mianowicie, uzyskamy pewne zasadnicze porozumienie. To porozumienie jest rzeczywiście potrzebne, bo tylko wtedy jeżeli odrzucimy ideologię liberalną, która zresztą kompromituje się dzisiaj w skali światowej, mamy te wielkie kryzysy. Tylko wtedy, jeżeli będziemy wiedzieli, w jaki sposób wykorzystać nasze szanse, które tworzą środki europejskie, nasze własne środki, które tworzy ogromna energia Polaków, która musi być wyzwolona, a jest dzisiaj hamowana bardzo często przez różnego rodzaju patologie funkcjonowania państwa, tylko wtedy będziemy mogli doprowadzić do tego, że Polska będzie się rzeczywiście rozwijała.

I potrzebna jest także bardzo zdecydowana polityka prorodzinna, zarówno w sferze realnej pomocy wobec w szczególności młodych matek, ale także w sferze kultury, to znaczy rodzenie dzieci, posiadanie dzieci musi stać się pewnego rodzaju wartością, można nawet powiedzieć - stać się modne. My taki program żeśmy przedstawili, to był program Joanny Kluzik-Rostkowskiej, sądzę, że warto by do tego programu wrócić, on był odrzucany, albo trzymany w tej już słynnej zamrażarce, bo różnego rodzaju projekty z tym związane żeśmy zgłaszali.



Mam nadzieję, że przyjdzie czas na to żeby do tych założeń wrócić, być może uzupełnić o jakieś inne, jakieś inne pomysły, my jesteśmy zawsze na to otwarci, ja chcę tylko powiedzieć, że jako prezydent będę bardzo na to naciskał, że będę bardzo dążył w tym kierunku.

Komorowski: - No muszę nawiązać do wypowiedzi pana prezesa. Pan przypomniał rzecz oczywistą, oczywistą oczywistość, że woda płynie na dół, a nie pod górę. Ale ja chciałem przypomnieć wypowiedź pana wicepremiera, ministra spraw wewnętrznych i administracji, który w analogicznej sytuacji katastrofy powiedział wtedy te same słowa, co kiedyś nieopatrznie wypowiedział w 97 r. Włodzimierz Cimoszewicz: "Ludzie są sami sobie winni, bo budują domy tam, gdzie nie powinni budować". Cytat, jeśli potrzebny wierny, dokładny, papier prześlę panu prezesowi, to mówię z głowy.

Kaczyński: Może nazwiska?

Komorowski: - Więc pana wicepremier, minister spraw wewnętrznych jeden, jedyny, więc chyba - pan Ludwik Dorn.

Kaczyński: No to pan powiedział. Gdzie on teraz jest?

Komorowski: No tak. Więc bardzo proszę, jeśli pan, proszę pamiętać o różnych cytatach, panie prezesie, to zawsze służy.

Natomiast plan oczywiście, dobrze mieć plan, ale jeszcze lepiej plan ten realizować. Państwo są specjalistami od planów niezrealizowanych, od zamierzeń, które nigdy nie były przekute w żadne działania, przykładem jest plan pani minister Kluzik-Rostkowskiej, który nigdy nie wszedł w fazę realizacyjną, został nam zostawiony, nam zostawiony jako dobry pomysł. Za dobre pomysły serdecznie dziękujemy, my zawsze z nich będziemy chętnie korzystali. Ale wolelibyśmy, żeby choć jakiś jeden drobny problem państwo sami rozwiązali, we własnym zakresie, kiedy rządzili państwo razem z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin.

Ja w kwestiach wyludniania się Polski mam swoje osobiste zasługi, nie muszę się nimi chwalić i uważam, że wiem, co należy robić żeby rodzinie polskiej pomóc. Należy jej, po pierwsze, nie przeszkadzać i stawiać na wzrost gospodarczy. Młodzi Polacy nie będą wyjeżdżali, jeżeli Polska się będzie rozwijała tak, jak inne kraje Unii Europejskiej. Jeżeli się wyrówna poziom życia, nikt nie wyjedzie do Wielkiej Brytanii, a tych, co wyjechali należy przywrócić, spróbować zachęcić do powrotu razem z kapitałem, wiedzą, umiejętnościami. I tu nasz rząd też, bez planu, o którym pan wspomina, ale realnie - przeprowadziliśmy abolicję podatkową, która pozwala młodym Polakom wracać, legalnie z pieniędzmi zarobionymi z Wielkiej Brytanii do Polski. Mógł to zrobić pański rząd, szkoda, że nie zrobił.

Kaczyński: - Był plan powrót, żeby było jasne, a poza tym przegraliśmy wybory. I przejęliście władzę.

Komorowski: - No, rozumiem, że państwo jesteście specjalistami od planów, a my od działania.

Katarzyna Kolenda-Zaleska, TVN: - Będą mogli państwo polemizować w podsumowaniu. Teraz pytanie z polityki społecznej. Polityka społeczna to polityka dialogu, budowanie porozumień, obaj panowie w swoich deklaracjach wyborczych mówią, pan mówi - zgoda buduje, czas zakończyć wojnę polsko-polską.

Wojna polsko-polska, współpraca z opozycją (J. Kaczyński)


Ja chciałam zapytać panów o konkrety, bo instytucje przez panów kierowane, czyli sejm przez pana marszałka Komorowskiego, czy rząd pana Jarosława Kaczyńskiego - nie były przykładem takiej harmonijnej współpracy z opozycją.

Panie marszałku, jak pan chce tę zgodę zbudować, skoro w sejmie się nie udało zbudować tej zgody i współdziałania. Dlaczego pan toleruje na przykład Janusza Palikota, który z całym szacunkiem dla pana prezesa mówi o patroszeniu konkurenta, czy tak się buduje zgodę?

Komorowski: - Wie pani, bardzo chętnie przeproszę pana prezesa za nieopatrzne wypowiedzi pana Janusza Palikota, który nawiązywał do bajki o Czerwonym Kapturku.

Ale to są przeprosiny, tak?

Komorowski: Za bajkę też przepraszam pana prezesa, bo uważam, że była niestosowna i niesmaczna. Natomiast no, marszałek sejmu nie odpowiada za posłów, nie odpowiadam za pana prezesa Kaczyńskiego, nie odpowiadam za pana Janusza Palikota, mogę starać się ...

No to za co pan odpowiada.

Komorowski: ...organizować pracę sejmu, tak aby wszyscy mogli się czuć, że działają na równych prawach z wszystkimi różnicami charakterów, poglądów, sympatii, antypatii.

Natomiast jeśli pani pyta, czy jest możliwy dialog i zgoda, to ja powiem, ja to robię w tej chwili. Ja nic ...

Ale nie mówmy o strategiach panie marszałku wyborczych, Marek Belka, Rada Bezpieczeństwa Narodowego

Komorowski: - Ale pani pozwoli, ale pani pozwoli. Ja nic nie planuję, nic nie zapowiadam, niczego nie deklaruję, ja to robię! Rada Bezpieczeństwa Narodowego, w której skład poprzedniej edycji wchodził tylko pan prezes Kaczyński i pani Anna Fotyga, dzisiaj składa się i z przedstawicieli rządu, przedstawicieli parlamentu, sejmu i senatu oraz przedstawicieli wszystkich partii politycznych, w tym partii opozycyjnych, także pana prezesa. Tak samo jeśli chodzi o prezesurę w Narodowym Banku Polskim, nie zaprosiłem do współpracy i zgłosiłem propozycji człowieka z mojego zaplecza politycznego tylko z opozycji, z lewicy. I to jest przykład

Ale to jest strategia wyborcza panie marszałku

Komorowski - I to jest przykład tego, że się nie deklaruje coś tylko, tylko się po prostu robi. Dialog jest potrzebny. Tylko to często jest efekt, musi być do tego, muszą być gotowe obie strony, albo trzy strony, albo nawet cztery strony w parlamencie. Jeżeli się proponuje jakiś dialog, no trzeba spotkać się z odzewem.

Nie trzeba kończyć wojen politycznych w Polsce, jeśli się ich nie wywoła, nie trzeba ogłaszać, nie trzeba przepraszać, że się było brutalnym w polityce, jeśli się zachowywało łagodnie i normalnie wcześniej. I na tym polega istota dialogu. Dialog jest wiarygodny w wykonaniu tych, którzy nigdy nikogo nie niszczyli, nie deptali, nie poniżali, nie obrażali.

Jak pan Janusz Palikot będzie proponował dialog albo pan Jarosław Kaczyński, to warto się zastanowić czy to jest dialog wiarygodny.

Teraz pytanie do pana Jarosława Kaczyńskiego. Pan deklarował zmianę języka w tej kampanii, mówił pan o zakończeniu wojny polsko-polskiej. Ja chciałam zapytać nie o słowa, a o gesty, jaki gest, symboliczny gest mógłby pan wykonać, żeby rzeczywiście zakończyć tę wojnę polsko-polską. Czy takim gestem byłoby na przykład pojednanie z Lechem Wałęsą, wyciągnięcie ręki do Lecha Wałęsy, z którym jest pan w sporze od bardzo wielu lat? I czy, gdy zostanie pan prezydentem, stanie pan na czele opozycji, będzie pan wetował rządowe ustawy?

Kaczyński: - Szanowni państwo, ja sądzę, że sprawą, która stoi bardzo mocno, jeżeli chcemy myśleć o porozumieniu narodowym, jest prawda. Bo porozumienie może być oparte tylko na prawdzie, a z tym jest kłopot, no to nie było tak, że nasza strona nie była atakowana, obrażana, poniżana, itd., itd., a tylko to robiła. Było zupełnie inaczej, nie chcę do tego wracać.

I chcę o tej prawdzie powiedzieć na pewnych konkretnych podstawach z poprzedniej dyskusji. Proszę bardzo, sprawa armii. No pan marszałek mówił, że ta sprawa jest załatwiona, no jest zupełnie inaczej. W zeszłym roku zabrakło dwóch miliardów złotych na armię w stosunku do tych założeń, które powinny być realizowane zgodnie z ustawą. Pan premier Tusk mówił, że w ogóle ten procent 1,95, trzeba obniżyć, pan marszałek wtedy nie protestował.

Mamy sprawę nauczycieli. Pan marszałek twierdził, że 30 proc. podwyżek będą mieli, oni twierdzą, że będą mieli 8,8 proc. podwyżek.

Jest sprawa umowy gazowej, pan marszałek twierdzi, że ona jest dopiero negocjowana, no 29 czerwca, czyli dopiero dosłownie wczoraj czy przedwczoraj, dokładnie wczoraj ona przez PGNiG została zaakceptowana.

No krótko mówiąc, proszę państwa, pierwsza sprawa, która powinna stanąć jeżeli chodzi o porozumienie narodowe, które jest nam rzeczywiście bardzo potrzebne, to jest posługiwanie się prawdą, a nie nieustanny blef, nieustanna gra. Na takiej zasadzie, że ludzie nie pamiętają, w związku z tym można powiedzieć, że nasz rząd, który dokonał reformy finansów publicznych, który obniżył podatki, który podjął modyfikację policji itd., itd., który wykorzystał w końcu w Polsce środki europejskie i stworzył cały system wykorzystania, to jest rząd, który miał tylko plany. Ten rząd zrobił w bardzo wielu dziedzinach bardzo wiele rzeczy. W ten sposób, panie marszałku, nie można

Panie marszałku, panie prezesie, odpowie pan na moje pytanie, czy możliwe jest pojednanie z Lechem Wałęsą, jako gest zakończenia wojny polsko-polskiej, wyciągnie pan do niego rękę?

Kaczyński: Ja wyciągnę rękę do każdego, kto będzie się zachowywał w sposób, który jest właściwy dla polskiej kultury. Tyle mogę powiedzieć.

Czyli do Lecha Wałęsy nie?

Kaczyński: - Nie, nie mówię, że nie. Do każdego, do Lecha Wałęsy też.

Podsumowanie I tury pytań

Jarosław Kaczyński:

- Więc proszę państwa, główna sprawa, która jest w Polsce, to jest to, żeby państwo nie stało tyłem do ludzi.

I mamy dzisiaj wybór między dwoma różnymi koncepcjami. Dam przykłady. Sprawa służby zdrowia, tu komercjalizacja, my służba publiczna, sprawa oświaty - tu częściowa odpłatność, my zdecydowanie przeciwko częściowej odpłatności. Sprawa, o której już mówiłem, rozwoju różnych regionów, my wyrównywanie, tutaj stawka na to, żeby wzmacniać regiony mocniejsze. Sprawa prywatyzacji - my zachowanie znacznej części majątku państwowego, przedsiębiorstw strategicznych w ręku państwa, natomiast, no druga strona zdecydowanie za tym, żeby prywatyzować jak najszybciej i można powiedzieć, no niemalże na siłę. Sprawa mediów publicznych - my za tym żeby były zachowane, żeby ten gmach był ciągle gmachem mediów publicznych i to potężnych mediów publicznych, druga strona za tym, żeby je radykalnie zredukować na rzecz mediów prywatnych.

No krótko mówiąc, mamy tutaj do czynienia z dwoma bardzo różnymi sposobami widzenia. My chcemy konsolidować społeczeństwo w wymiarze zarówno terytorialnym, jak i międzygrupowym, my chcemy doprowadzić do tego, żeby Polska była rzeczywiście jedna, ale jedna nie w sensie deklaracji, bo deklarować wszystko bardzo łatwo, tylko w sensie rzeczywistej równości szans i pewnego podobieństwa sposobu życia różnych odmian Polaków, ludzi, którzy żyją w różnych miejscach, w różnych grupach społecznych. Tego nie mogę dostrzec w polityce, którą prowadzą nasi konkurenci, ja będę za tym, sądzę, że mój konkurent będzie po drugiej stronie.



Bronisław Komorowski:

- Ja zawsze szukam tego, co może łączyć a nie tego, co dzielić, zgadzam się więc, że w pełni jest potrzebna budowa wspólnoty działania na prawdzie, ale też trzeba mieć odwagę powiedzieć, że jedni są specjalistami od planowania i od deklarowania, zgłaszania sugestii, a inni od roboty. Panie prezesie to nasz rząd podwyżki nauczycielom przeprowadził i to będzie więcej niż 30 proc., proszę to przyjąć do wiadomości, bo myśmy podwyższyli w tym roku będzie w skali rządów PO 30 proc. we wrześniu, a w następnym roku podwyższymy jeszcze bardziej, bo chcemy wyrównać właśnie szanse pomiędzy zawodami. Nauczyciele byli zawodem gorzej opłacanym, będą lepiej panie prezesie, to nie są deklaracje, tylko to są czyny.

To samo jeśli chodzi o emerytów. Pański rząd rzeczywiście po raz pierwszy chyba nie zastosował rewaloryzacji rent i emerytur w 2006 roku, my to robimy co roku i w przyszłym roku tak samo będzie i w tym roku też. To samo, jeśli chodzi o wyrównywanie szans pomiędzy regionami. Proszę bardzo, proszę uprzejmie panu prezesowi to już potem dam [pokazuje kartkę z wykresem], żeby nie zabierać czasu, to - nad tą kreską, to są województwa wschodnie słabsze, o tyle dostają więcej pieniędzy niż województwa wysoko rozwinięte.

Kaczyński: - Dzięki naszym decyzjom.

Komorowski: - Bo Unia Europejska i Polska zintegrowana w Europie tak działa, wyrównuje szanse. Więc nie ma co Polaków straszyć perspektywą, że będzie, nie wiem, prywatna służba zdrowia, bo to pan przegrał proces o kłamstwo w tej kwestii, więc proszę się naprawdę nie powoływać tak łatwo...

Kaczyński: - Będzie skomercjalizowana...

Komorowski: Tak, tylko panie prezesie jest artykuł 68 konstytucji polskiej, który mówi w sposób wyraźny i jednoznaczny, że Polakowi, obywatelowi Polski, należy się leczenie za darmo, za pieniądze publiczne i tego pan nie zmieni, a ja tego zmienić nie chcę na pewno. I to jest istota reformy służby zdrowia opartej o zasadę, że Polak z własnej kieszeni ani złotówki nie będzie dopłacał do tego.

Jeżeli na to pan się zgodzi, to ja zapraszam do współpracy, bo uważam, że trzeba dokonać dobrej zmiany, aby uchwycić szanse na lepsze funkcjonowanie służby zdrowia, a nie likwidować 200 szpitali, tak jak proponował pański rząd.

  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':