Agata Kondzińska, wyborcza.pl: - Co powinien zrobić Grzegorz Napieralski?
Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach: - Do ostatniego dnia powinien pozostawić w niepewności jednego i drugiego kandydata, a potem dać swobodę wyboru wyborcom lewicy Napieralski ma zupełnie inne zadanie. Jest nadzieją lewicy i powinien tak postępować, by stworzyć optymalnie korzystne pozycje wyjściowe dla wyborów samorządowych i parlamentarnych.
Niektórzy mówią: niech się targuje za konkretne ustawy
- Nic by nie ugrał. Jego zadaniem jest oswajać prawicę z lewicą. Nauczyć szacunku dla lewicy. Wybić im z głowy ataki na lewicę, pogardzanie lewicą, insynuacje antylewicowe.
Jarosław Kaczyński już nie mówi postkomuniści. Mówi ludzie lewicowi.
- Więc właśnie. To najlepsza nauka.
Czyli Napieralski ma budować tożsamość wokół SLD?
- Tak. Odbudowywać w zasadzie lewicową tożsamość w całkowitej autonomii od sił prawicowych. I to obu partii. Bo zbliżanie się do jednej oznacza zbyt liberalne odchylenie, do drugiej - nazbyt konserwatywne. A ponieważ pojawiła się szansa na odbudowanie lewicy, musi być ona samodzielna i niezależna.
A skąd ta szansa?
- Przyczyny są dwie. Stopniowe zmęczenie społeczeństwa prawicą i kłótniami między partiami prawicowymi. A po drugie pojawił się młody lider o wyrazistych poglądach, ogromnej ambicji i motywacji do działania. Pojawiła się nadzieja w tym rozproszonym elektoracie lewicowym, że jest ktoś kto stwarza szansę na zaufanie. Bo to też kwestia wiarygodności. I myślę, że Napieralski swoim postępowaniem udowodnił, że jest politykiem lewicy, nie centrolewicy, nie liberalizującym.
To nie za wąsko?
- Myślę, że Grzegorz Napieralski uczyni z tego punkt wyjścia pod budowę szerszego frontu. Ale by go budować, trzeba mieć jakiś rdzeń. Przecież najpierw buduje się fundament, a potem pierwsze, drugie piętro. Są dwie drogi do budowy centrolewicy. Pierwsza poprzez rozproszenie wysiłków. I taka próba już była.
LiD?
- Tak. SLD było rozproszone i pozostali partnerzy też nie byli silni. I ta droga jak się okazało doprowadziła do minimalnych korzyści politycznych. Nie stworzyła fundamentu pod odbudowę lewicy.
A droga druga?
- Najpierw zbudować silny fundament lewicowy, czyli silny SLD. Ale inny. Młody, oczywiście nie wszyscy muszą być młodzi, bo to nie jest kwestia wieku, ale w tym sensie, już nie tak bezpośrednio utożsamiany z aparatem postkomunistycznym. Ludzi już nieobciążonych tymi wszystkimi dwuznacznościami dawnej epoki. A więc młody, a jednocześnie pryncypialny. Bo pryncypialność jest warunkiem wiarygodności lewicowej.
To jakie gesty powinien wykonać teraz Napieralski?
- Zostawić swobodę wyboru wyborcom lewicowym. Jestem spokojny o nich. Wyborcy lewicowi poprą Komorowskiego, ale to jest wybór każdego z osobna, a nie związanie się partii żadnymi zobowiązaniami, żadną współpracą.
A powinien dokonać rozliczenia w partii wobec wewnętrznej opozycji?
- Nie. To byłoby najgorsze rozwiązanie. On potrzebuje silnego SLD, a nie osłabionego dodatkowymi secesjami. Jego sukces stworzył mu silną pozycję wewnątrz partii. Jeśli jego oponentom leży na sercu los lewicy powinni stanąć obok Napieralskiego. A on nie powinien rozliczać ich za to, że wątpili. Wielu wątpiło.
Źródło: Gazeta Wyborcza