Od piątku siedem tirów rozwozi po całej Polsce kilkunastostronicowe książeczki - ulotki o kandydacie PO na prezydenta [zobacz zdjęcia obok]. W poniedziałek na konferencji prasowej pokaże je sztab marszałka Sejmu. Później będą rozdawane w miastach i na wsiach. - To pierwsza taka kampania "door to door" w Polsce. Członkowie PO i wolontariusze będą chodzić od drzwi do drzwi i namawiać do głosowania na naszego kandydata - mówi "Gazecie" europoseł Sławomir Nitras ze sztabu Komorowskiego.
W ulotce, którą dostaliśmy, czytamy m. in., że kandydat PO na prezydenta chce być "gwarantem wartości wspólnoty i solidarności. Chce łączyć i szukać porozumienia". Marszałek Sejmu zapewnia, że jako prezydent będzie współpracował z każdym rządem. Podkreśla, że ochrona zdrowia, nauka i edukacja "są kluczowe dla rozwoju Polski i nie mogą pozostawać poza obszarem zainteresowań głowy państwa". Komorowski występuje na zdjęciach m.in. z premierem Donaldem Tuskiem, prezydentem Francji Nicolasem Sarkozy'm, kanclerz Angelą Merkel i szefem PE Jerzym Buzkiem.
Pisze też o swojej żonie Annie, że jest osobą "dzielną, odważną i dobrze zorganizowaną", a gdy w stanie wojennym został internowany w Jaworzu, odnalazła tę miejscowość na mapie i jako pierwsza z żon internowanych dojechała tam, by odwiedzić męża. Komorowski pisze też o przodkach, którzy wywarli wpływ na jego życie, m.in. o ciotce Helenie Wołłowicz, łącznicze i sanitariuszce z Pułku "Baszta". Podczas Powstania Warszawskiego w 1944 r. miała ona uratować przed bombardowaniem ojca Jarosława Kaczyńskiego Rajmunda.
Oprócz ulotek w najbliższych dniach do prywatnych domów w całej Polsce zostaną też rozesłane listy od Komorowskiego z prośbą o głosy. Podobne listy w 2005 r. wysłał do wyborców Donald Tusk.
Źródło: Gazeta Wyborcza