W tłumie: starsi ze składanymi krzesełkami, młodzi na rowerach, pary z dziećmi, politycy PiS. Pośrodku scena i telebimy. Powiewały biało-czerwone flagi, niektóre przepasane kirem. Transparenty: Go Jarek go! Kwitł drobny handel. 25 zł na koszulkę z napisem: - Przebrała się miarka, głosuję na Jarka. 6 złotych za zestaw sześciu kartek. Na nich np. karykatura Władysława Bartoszewskiego, Jarosław Kaczyński na białym koniu w rycerskiej zbroi z tarczą PiS zabija smoka. Na innej Tusk w objęciach Putina i napis: Już na zawsze razem.
Za darmo rozdawano fotografie prezydenckiej pary.
Emocje zaczęły rosnąć, gdy na placu pojawił się lider PiS. Rozległy się brawa i okrzyki: Jarosław, Jarosław. Potem kolejne: Zwyciężymy, zwyciężymy.
Złość zapanowała wśród tych, którzy stali z tyłu i po bokach sceny. Jarosław Kaczyński przemawiał, a oni nic nie słyszeli. - Kto wam robił to nagłośnienie! Jacyś kretyni - mężczyzna w tłumie zaatakował Tomasza Dudzińskiego, posła PiS. Ten próbował łagodzić nastroje: - Trzeba stanąć z przodu sceny, będzie lepiej słychać.
Ale tłum nie rezygnował: - Sabotaż!
- Nic nie widzę, nic nie słyszę - denerwowali się inni.
Gdzieś dalej, zaczęto gromadzić się wokół jakiejś kobiety. Miała przenośne
radio. Na placu słuchano transmisji z placu.
Wystąpienie kandydata PiS na prezydenta kraju było jedynym punktem spotkania.
Tłum ucichł, gdy ktoś zaintonował hymn. Pomruki znów było słychać, gdy przedstawiciel Caritasu zachęcał do wysyłania smsów i pomocy powodzianom, i dziękował mediom, że nagłaśniają akcję. Wymienił TVN: - Buuuu - rozległo się w tłumie.
Ludzie zaczęli się rozchodzić, gdy rozpoczął się charytatywny koncert dla powodzian.