http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gospodarka, euro i podatki, głupcze!

Konrad Niklewicz
2010-05-18, ostatnia aktualizacja 2010-05-18 07:56

Wykonujący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski
Wykonujący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Wyborcza sonda "Gazety". Kandydaci na prezydenta chcą wejścia Polski do strefy euro, ale spierają się o to, jak reformować renty, emerytury i służbę zdrowia. Kłócą się też o podatki

Grzegorz Napieralski
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja
Grzegorz Napieralski
Andrzej Olechowski
Fot. Albert Zawada / AG
Andrzej Olechowski
Konstytucja nie daje prezydentowi dużego wpływu na politykę gospodarczą państwa. Ma on jednak w ręku potężną broń - weto. Prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Kaczyńskiego pokazały, że gdy głowa państwa walczy z premierem z innej opcji politycznej, może skutecznie blokować rządowe reformy. Albo je wetując, albo odsyłając do Trybunału Konstytucyjnego.

Dlatego gospodarcze poglądy kandydatów na prezydenta są ważne. Ale w kampanii wyborczej o gospodarce się nie mówi. Dlatego "Gazeta" postanowiła zapytać o nią kandydatów.

Pięciu kandydatów, którzy w sondażach otrzymują największe poparcie, zapytaliśmy o podatki, reformę systemu rent i emerytur, reformę służby zdrowia, prywatyzację, wejście do strefy euro i otwarte fundusze emerytalne. Na odpowiedź daliśmy im tydzień. Z okazji skorzystali Andrzej Olechowski (popierany przez SD), Bronisław Komorowski (kandydat PO) i Grzegorz Napieralski (SLD).

Waldemar Pawlak (PSL, wicepremier odpowiedzialny za gospodarkę) i Jarosław Kaczyński (PiS) na nasze pytania nie odpowiedzieli.

Podatek liniowy. Tylko Grzegorz Napieralski otwarcie sprzeciwia się podatkowi liniowemu. - Po jego wprowadzeniu dochody budżetu państwa oraz budżetów samorządów uległyby dalszemu zmniejszeniu - tłumaczy.

Komorowski jest gotów "liniowca" poprzeć. - Jeśli większość parlamentarna widziałaby możliwość oraz korzyść w zamianie progresywnego systemu podatkowego na podatek liniowy, to poparłbym takie rozwiązania - mówi marszałek. Wprowadzenie podatku liniowego popiera też Andrzej Olechowski, bo "jest najkorzystniejszy z punktu widzenia efektywności ekonomicznej".

Jednak Olechowski jako jedyny oszacował też budżetowe konsekwencje takiej zmiany: wprowadzenie jednolitej stawki 18 proc. z kwotą wolną od podatku na poziomie 3-4 tys. zł rocznie przez pierwszy rok, dwa lata zmniejszyłoby dochody państwa z tytułu PIT. Dopiero później te dochody zaczęłyby rosnąć. Jednak Olechowski przyznaje, że dziś - gdy w budżecie zieje ogromna dziura - "szybkie wprowadzenie podatku liniowego nie jest priorytetem".

Obniżka podatku dla firm. W sprawie obniżki CIT, czyli podatku, który płacą firmy, kandydaci są zgodni; żaden nie mówi "nie". - Byłaby korzystna dla przedsiębiorstw, a w efekcie także dla zatrudnienia i dla finansów publicznych - deklaruje Olechowski. Wtóruje mu Komorowski: - Dotychczasowe obniżki CIT dawały pozytywny efekt w postaci rozwoju przedsiębiorczości.

Nawet kandydat lewicy byłby gotów poprzeć obniżenie podatku od przedsiębiorstw. Ale pod warunkiem: - Można myśleć o obniżeniu podatku od działalności gospodarczej [dopiero] po zmniejszeniu deficytu budżetowego.

Euro. Wszyscy trzej kandydaci opowiadają się za wejściem Polski do strefy euro. Co ciekawe, tylko Grzegorz Napieralski i Andrzej Olechowski wprost deklarują, że powinno to nastąpić w czasie następnej kadencji prezydenta (czyli w ciągu pięciu lat). Olechowski popiera postulat wejścia do euro bezwarunkowo, Napieralski zastrzega: - Tak, ale pod warunkiem ustabilizowania sytuacji w krajach obecnie posiadających walutę euro.

Chodzi mu zapewne o kryzys, z jakim zmagają się Grecja, Portugalia i Hiszpania - cała trójka to członkowie strefy euro.

Na tle kandydatów SD i SLD Komorowski wygląda na polityka dużo bardziej ostrożnego. - Przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty nadal winno być naszym priorytetem, ale nie termin jest najważniejszym celem - mówi "Gazecie".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':