Od kilku dni hasło Ruch 10 kwietnia często pojawia się w mediach, jest wymieniany jako jeden z efektów społecznej mobilizacji po tragicznej katastrofie smoleńskiej. Również w kontekście politycznym - jako potencjalne zaplecze Jarosława Kaczyńskiego.
Czwartek, 6 maja, kawiarnia na warszawskim Śródmieściu. 20 osób zastanawia się, co zrobić z "potencjałem obywatelskim", który po smoleńskiej katastrofie pojawił się przed Pałacem Prezydenckim . - Wszyscy, którzy byli na naszym spotkaniu mają poczucie niedoinformowania, są niezadowoleni z polityki informacyjnej o śledztwie. Nawet jeśli to śledztwo jest prowadzone dobrze, nie znamy konkretów - mówi Wipler.
To właśnie tu zapadła decyzja: powstaje Ruch, a jego pierwszą inicjatywą będzie zbieranie podpisów pod apelem prof. Trznadla. Jacek Trznadel, prezes Federacji Rodzin Katyńskich, pisarz znany m. in. z "Hańby domowej", zbioru wywiadów z pisarzami tworzącymi w okresie polskiego stalinizmu, zaapelował w liście do rządu o powołanie międzynarodowej komisji, która wyjaśni przyczyny katastrofy w Smoleńsku.
Kto stoi za Ruchem?
Na spotkaniu pojawili się ludzie z kilku konserwatywnych organizacji. Siedem z nich dogadało się, że wspólnie ogłoszą inicjatywę powołania Ruchu 10 kwietnia. W internecie piszą, że powstał on "w kręgu organizacji społecznych, które pragną uczcić pamięć ofiar tragedii smoleńskiej i wyrażają zaniepokojenie biernością polskich władz w wyjaśnianiu okoliczności katastrofy". Przystąpiły do niego Kobiety dla Rzeczpospolitej, Fundacja Republikańska, Instytut Jagielloński, Ośrodek Myśli Politycznej, Teologia Polityczna, Portal Kresy.pl, Fundacja Ius et Lex, Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska.
Te organizacje łączy konserwatywny i prawicowy światopogląd. I to, że łatwo w nich znaleźć osoby publiczne, znane w świecie polityki.
Kobiety dla Rzeczpospolitej to grupa przeciwniczek parytetów, wśród nich jest m. in. szefowa Kolegium IPN Barbara Fedyszak- Radziejowska (socjolog wsi, profesor).
Fundacja Republikańska - jej prezesem jest Przemysław Wipler, b. dyrektor departamentu w ministerstwa gospodarki w rządzie PiS, który w 2005 r. startował do Sejmu z warszawskiej listy PiS, wiceprezesem FR jest Marek Wróbel szef gabinetu politycznego ministra gospodarki w rządzie PiS Piotra Woźniaka.
Instytut Jagielloński - ośrodek założony przez historyka prof. Wojciecha Roszkowskiego, b. europosła PiS. Wśród ekspertów instytutu znajdziemy m. in. Szymona Rumana, b. asystenta Marszałka Sejmu Marka Jurka i dra Konrada Pawlika z Biura Spraw Zagranicznych w Kancelarii Prezydenta RP.
Wśród założycieli Ruchu jest krakowski Ośrodek Myśli Politycznej, w którym znajdziemy czołówkę wspierających PiS ideologów z prof. Zdzisławem Krasnodębskim i europosłem Ryszardem Legutko.
Jest Teologia Polityczna z Markiem Cichockim, Dariuszem Karłowiczem i Dariuszem Gawinem. Oraz fundacja Odpowiedzialność Obywatelska, w zarządzie której zasiada były rzecznik Prawicy Rzeczpospolitej (partia Marka Jurka) Michał Wojutyński.
Jest też fundacja Ius et Lex założona przez Janusza Kochanowskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem (w radzie tej fundacji znaleźć można Hannę Gronkiewicz- Waltz z PO czy Andrzeja Wielowieyskiego, b. polityka Unii Wolności i europosła Partii Demokratycznej). Oraz portal Kresy.pl prowadzony przez fundację Pomoc Polakom na Wschodzie.
Na kolejne spotkania umówili się albo w siedzibie Fundacji Republikańskiej, albo w siedzibie Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wpisujemy się w podziały
Ustami Ruchu został Przemysław Wipler. W wywiadzie dla prawicowej "Frondy" (naczelny redaktor Tomasz Terlikowski) mówi m. in. o nowej inicjatywie: - Polacy zawsze będą podzieleni, ale zamyka się usta tym, którzy są podzieleni niesłusznie. Są tacy, którzy traktują Polskę jako brzydką pannę, która powinna korzystać z prawa do milczenia i cieszyć się, gdy ktoś ją zauważy i są tacy, którzy chcą, by nasze państwo było podmiotowe. Są tacy, którzy widzieli w prezydenturze jedynie Pałac i żyrandole, i tacy, którzy widzą w prezydencie pater familias wszystkich Polaków. Są tacy, którzy chcą w Polsce likwidować mafijne układy i tacy, którym one nie przeszkadzają. Rzeczywiście, jak wszyscy, w tym kontekście także wpisujemy się w podziały.
Założyciele Ruchu zaczęli mobilizować się przez internet, w Salonie24 Igora Janke, założyli też konto na Facebooku. Zwoływali się na spotkanie przed Pałacem Prezydenckim 9 maja. Przyszło kilka tysięcy osób. - Wydrukowałem 70 kartek, po 15 podpisów na każdej. Pod apelem Jacka Trznadla na miejscu zebraliśmy około 3 tys. podpisów - mówi Wipler.
Rezolucję o przejęcie dochodzenia od Rosji i powołanie międzynarodowej komisji składał kilka dni wcześniej w Sejmie PiS. Nie boicie się upolitycznienia?
- Musimy dołożyć wszelkich starań, by tak nie było - mówi Wipler. I dodaje: - W Polsce nie brak partii politycznych, nie brak polityków. Brak obywateli, którzy wypełniają tą przestrzeń miedzy partiami, instytucjami państwa a jednostką. Jesteśmy słabo zorganizowani jako społeczeństwo.
PiS, Prawica RP - to ludzie Ruchu. Pan w 2005 r. był kandydatem PiS do Sejmu.
- Może mnie też znaleźć na listach wyborczych komitetu wyborczego Julii Pitery w 2002 r. Byłem też w UPR, w 1997 r. pracowałem w kampanii Donalda Tuska, kiedy kandydował na senatora Unii Wolności. Są u nas ludzie o poglądach republikańskich i konserwatywnych. Czy może to być zaplecze dla PiS? Takie osoby są też w PO, PSL. Politycy PiS się z nami nie kontaktowali. Wczoraj mieliśmy telefon od kogoś, kto chciał się angażować w kampanię wyborczą. Odpowiedzieliśmy: to nie jest właściwe miejsce.
Źródło: Gazeta Wyborcza