Adam Leszczyński: W wywiadzie dla austriackiego dziennika "Der Standard" powiedział pan: "Jeśli Jarosław Kaczyński - a w ostatnich dniach już to się rozpoczęło - będzie wykorzystywał wielką stratę, jakiej doznał, jako argumentu wyborczego, wówczas będę musiał powiedzieć: jestem zarówno przeciwko pedofilii, jak i nekrofilii każdego rodzaju". Prof. Władysław Bartoszewski: - Podtrzymuję w pełni pogląd, że nie należy w kampanii wyborczej odwoływać się do tragicznej katastrofy i posługiwać się dziećmi ofiar tej katastrofy, które dotąd nie miały nic wspólnego z polityką. Obawiam się, że słowa, których użyłem jako przenośni, mogą zostać niefortunnie zrozumiane! Określenia te należy rozumieć tylko jako metafory, a nie jako etykietki!
W normalnej rodzinie zgon jest nieszczęściem. I takim nieszczęściem jest śmierć dziewięćdziesięciu kilku członków rodzin normalnych Polaków. Myśl o nich i ich rodzinach mnie nie opuszcza. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby niektóre z tych rodzin - wśród nich są rodziny moich bliższych znajomych - manipulowały dla osobistych korzyści zgonem swoich bliskich. Jeżeli występują takie zjawiska, i o to na świecie mnie pytają, mówię: odrzucam to jako rodzaj perwersji.
W kampanii dotąd nie padły tak ostre słowa. Były potrzebne? - Nie prowadzę kampanii żadnej partii, a jak będę głosował, to inna sprawa, o tym będę potem mówił.
Nie zauważyłem, żeby kandydat SLD powoływał się na przesłanie niebieskie Szmajdzińskiego czy Jarugi-Nowackiej. Nie zauważyłem, żeby ktoś z PO powoływał się na przesłanie pani redaktor Bochenek z Katowic. Nie zauważyłem, żeby pan Pawlak powoływał się na posłanie zza grobu dwóch posłów PSL. Czyli oni nie uprawiają nekrofilii. Jeżeli ktoś uprawia, to on wie, że uprawia.
Jest pan w komitecie honorowym marszałka Komorowskiego. Ta wypowiedź może mu zaszkodzić. - Zawsze nazywałem rzeczy po imieniu, nawet kiedy mnie to dużo kosztowało w życiu. Nie przestanę ich nazywać po imieniu. Ja się tym moralnie brzydzę. A moralna obrzydliwość jest dużo gorsza od różnic w programie politycznym.
*** Cały wywiad ukazał się 5 maja 2010 r.
na stronie "Der Standard"