http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kogo Kaczyński wyśle do Brukseli?

Wojciech Szacki
2012-02-06, ostatnia aktualizacja 2012-02-05 18:47

Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja

Kogo wysłać do Brukseli w 2014 roku, żeby nie przegrać w Warszawie rok później - zastanawia się już prezes PiS

Jarosław Kaczyński - powtarzają moi rozmówcy z PiS i okolic - ma dylemat. Jeśli w eurowyborach 2014 r. wystawi popularnych posłów, to straci kilkanaście znanych twarzy przed wyborami do Sejmu rok później. I znów zaryzykuje rozłam, bo dwa ostatnie - PJN i ziobryści - zaczęły się właśnie w Brukseli. Jeśli zaś partia postawi na nieznanych szerzej ekspertów, to rosną szanse ziobrystów, którzy wystawią najmocniejszy skład. A jeśli Zbigniew Ziobro i spółka przekroczą próg w eurowyborach, to wyborcy uwierzą w ich względny sukces także w wyborach do Sejmu - co z kolei stwarza zagrożenia dla PiS.

W ten sposób wybory do PE, zwykle najmniej istotne ze wszystkich wyborów, stają się dla PiS niemałym wyzwaniem. To pierwszy etap trójskoku: eurowybory - wybory prezydenckie - wybory parlamentarne. Głupio byłoby potknąć się już na starcie.

A w europarlamencie reprezentacja PiS jest mocno poobijana. Z 15 posłów wybranych w 2009 r. pod sztandarem PiS wytrwało zaledwie sześciu. Po drodze odpadli twórcy PJN - Michał Kamiński, Adam Bielan, Paweł Kowal i Marek Migalski - a potem ziobryści, m.in. Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski.

- Niemal wszyscy rasowi politycy są już poza PiS. Większość tych, którzy zostali - prof. Ryszard Legutko, Tomasz Poręba, Marek Gróbarczyk czy Konrad Szymański - nie ma zacięcia do polityki - zwraca uwagę poseł partii Kaczyńskiego.

- I przez to PiS został tak boleśnie ograny przy ostatnim rozdaniu posad w europarlamencie. Dużo więcej stanowisk - np. skarbnika frakcji i wiceszefa europarlamentu - przypadło Czechom - dopowiada europoseł związany kiedyś z PiS.

Co zrobi Kaczyński? - Decyzję ogłosi za pięć dwunasta, a jego wcześniejszymi oświadczeniami nie należy się zanadto przejmować. Przed wyborami 2009 r. twardo zapowiadał, że na listach do europarlamentu nie będzie posłów, by tuż przed kampanią zmienić zdanie. Tak dostali się Ziobro, Kurski i Tadeusz Cymański - mówi europoseł.

Tymczasem, choć do eurowyborów jeszcze daleko, w partii już się mówi, kto chciałby do słowa "poseł" dołożyć "euro". - Chętnych jest wielu - przyznaje polityk PiS. Bruksela kusi wysokimi zarobkami i światowym życiem, a im mniejsze szanse będzie miał PiS na rządzenie, tym ta pokusa będzie większa.

- O europarlamencie myślą Adam Hofman, Mariusz Antoni Kamiński, Przemysław Wipler i Zbigniew Girzyński - twierdzi poseł PiS, który do Hofmana, rzecznika partii, nie kryje zresztą niechęci. - Hofmanowcy opanowali biuro prasowe i odcięli konkurencję od mediów. Chcą się wypromować, nawet jeśli traci na tym partia jako całość. Modnie się ubierają, mają drogie gadżety, bo tak sobie wyobrażają światowego polityka - opowiada mój rozmówca.

Hofman na pytanie o europarlament odpowiada lakonicznie: "nie lubię muli" (czyli belgijskiego przysmaku). Kamiński był wczoraj nieosiągalny. - Nie zamierzam kandydować do europarlamentu - twierdzi zdecydowanie Girzyński. Wychwala za to Kamińskiego: - Zrobił ostatnio doktorat, zna angielski, teraz świetnie sobie radzi w negocjacjach z torysami w Radzie Europy - mówi "Gazecie" Girzyński.

Wipler: - Skupiam się na pracy w Sejmie. Mam nadzieję, że w 2014 będziemy szykowali się do przejęcia władzy, a wtedy punkt ciężkości będzie jednak w Warszawie.

Krzysztof Szczerski, który był m.in. podsekretarzem stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, a potem pracował w europarlamencie dla frakcji, w której zasiada PiS, byłby naturalnym kandydatem. - Gdyby taka propozycja się pojawiła, tobym ją rozważył, ale na razie skupiam się na tym, co robię w Sejmie. To początek mojej pierwszej kadencji - mówi mi Szczerski.

Wśród potencjalnych kandydatów na europosłów wymienia się wiceprezes PiS Beatę Szydło i byłą szefową MSZ Annę Fotygę. Obie były wczoraj niedostępne.

Z informacji "Gazety" wynika, że długą drogę powrotną do PiS zaczął Adam Bielan, kiedyś potężny spindoktor partii (w duecie z Michałem Kamińskim). Po epizodzie w PJN jest teraz europosłem niezrzeszonym, ale sympatyzującym z PiS. Ma w swej byłej partii więcej wrogów niż przyjaciół, ale o powrocie i tak zdecyduje prezes. A Bielan, nawet gdy był w PJN, bardzo ważył słowa, gdy mówił o Kaczyńskim.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 50 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':