Współpraca lewicowych partii, partyjek i ruchów jest przesądzona. Lewicowi przywódcy wyciągają wnioski z błędów i po lewej, i po prawej stronie. Wiedzą, że rozproszona lewica będzie za słaba, by w kolejnych
wyborach parlamentarnych wygrać lub choćby przebić się przez 20 proc. W ostatnich wyborach Ruch Palikota dostał 10 proc., SLD - 8 proc. Szacuje się, że w następnych lewica mogłaby zgarnąć nawet 30 proc.
O współpracę najsilniej zabiega były prezydent Aleksander Kwaśniewski, najważniejsza osoba na lewicy. Przygotował czteroletni plan: wspólne listy lewicy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, samorządowymi i wreszcie parlamentarnymi w 2015 r.
Chce tego też Janusz Palikot. Leszek Miller jest bardziej ostrożny. Wspólnymi listami wyborczymi zainteresowana jest pewnie lewa część Kongresu Kobiet. Ale czy się dogadają? Na lewicy anse są wcale nie mniejsze niż na prawicy.
Najpoważniejsze istnieją między prof. filozofii Magdaleną Środą, jedną z najbardziej rozpoznawanych polskich feministek, organizatorką Kongresu Kobiet, i Leszkiem Millerem, byłym premierem, dziś szefem SLD. Problem w tym, że koalicja bez błogosławieństwa wpływowych kobiet Kongresu Kobiet (a Środa jest jedną z nich) lub bez udziału Sojuszu nie ma sensu.
Prof. Środa: - Nie ma mowy o jakiejkolwiek koalicji z SLD Millera! To właśnie Sojusz przed wyborami pozbył się kandydatek Kongresu Kobiet [np. Doroty Gardias w Gdyni czy Wandy Nowickiej w
Warszawie]. Podobnie było w innych miastach, gdzie partia postawiła na "swoich mężczyzn", bo "kobiety są od parzenia herbaty".
Prof. Środa od dawna publicznie mówi o Millerze jak najgorzej. - On ma w głębokim poważaniu ustawę o związkach partnerskich i chyba wszystkie projekty lewicowe. Nie chodzi mu o idee, ale o przetrwanie.
Środę drażnią szowinistyczne powiedzonka Millera, np. słynne "prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, nie jak zaczyna, a jak kończy" (ostatnio: "prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy"). W ostatniej kampanii wyborczej Miller chlapnął, że "jeżeli koło partii kręcą się osoby, kobiety nieatrakcyjne, to jest coś anachronicznego, coś, co odstręcza wyborców". Potem kręcił, że "trochę mu się pokiełbasiło".
Środa nazywa Millera "szowinistą, który patronuje resztkom swojej partii".
Czyli się nie dogadacie? - pytam panią profesor. - SLD mimo lewicowych przekonań nigdy nie traktował kobiet poważnie. Rączki pań całujemy, lecz władzę zachowujemy dla siebie. To hipokryzja - irytuje się Środa. - Język Millera może służyć za wzorzec seksizmu. W całej Europie trudno znaleźć coś równie prymitywnego. Prezydent Kwaśniewski nie protestuje, bo to też jego styl; bawią go dowcipy Millera i jego seksistowski język. Nigdy nie słyszałam, by zwrócił uwagę Millerowi, że mówi jak troglodyta. Ta partia zmierza ku końcowi. Jeśli Palikot ma ją uratować, to tylko zatapiając SLD-owskich mamutów.
Miller Środzie nie pozostawał dłużny. Na
blogu irytował się: "Magdalena Środa jest seksistką, co się zowie, z furią atakując mnie ze względu na płeć, a nie za poglądy, których - jak twierdzi - nie mam".
Dziś Miller przyjmuje słowa filozofki ze stoickim spokojem: - Nie zamierzam się przymilać do pani Środy, aby zmienić jej opinie. Oprócz Kongresu jest jeszcze wiele organizacji, partii i środowisk, z którymi współpracujemy bez problemów.
Faktycznie, jest chociażby Partia Kobiet. Jej liderka Iwona Piątek dostała "jedynkę" na listach SLD w okręgu sieradzkim, ale nie weszła do Sejmu. Chce z SLD współpracować, wybacza Millerowi seksistowski język.
O możliwość dogadania się z Millerem pytam Barbarę Labudę, minister w kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego, b. ambasador Polski w Luksemburgu: - Kongres Kobiet to pospolite ruszenie a nie partia polityczna, zresztą większość jego działaczek ma poglądy centroprawicowe.
Labuda przywołuje wyniki prawyborów przeprowadzonych podczas Kongresu Kobiet: PO - 45 proc. (w wyborach 39), RP - 24 proc. (10), SLD - 17 proc. (8), PSL - 5 proc. (8), PiS - 3 proc. (30). - Rozmowy o współpracy Kongresu Kobiet z partiami politycznymi mogą prowadzić grupy kobiet o lewicowych poglądach - twierdzi Labuda - Wiele z nich jest zszokowanych nieeleganckimi wypowiedziami Millera. On lubi się popisywać, ale pewnie przeprosi. Jeśli będzie dobra wola, to się dogadają.
Wiceszefowa SLD, europosłanka SLD prof. Joanna Senyszyn od lat Millera atakuje, ale teraz go broni: - Nowemu liderowi trzeba dać kredyt zaufania. Nie dostrzegam w partii dyskryminacji kobiet. Na siedmiu wiceprzewodniczących, trzy to kobiety.
Palikot jest gotów mediować między Środą a Millerem. - Próbuję przekonać panie z Kongresu Kobiet, bo jeśli się nie dogadają, to w wyborach parlamentarnych w 2015 r. może nam zabraknąć kilku procent.
Palikot chce w pierwszomajowym pochodzie iść obok Millera. Czy znajdzie się między nimi miejsce dla Środy?