http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prawa noga rządu Tuska

Renata Grochal
2011-12-22, ostatnia aktualizacja 2011-12-21 18:48

Minister gospodarki w rządzie PiS i wiceminister środowiska w rządzie PO - Piotr Woźniak
Minister gospodarki w rządzie PiS i wiceminister środowiska w rządzie PO - Piotr Woźniak
Fot.Bartosz Bobkowski / AG

W gabinecie Donalda Tuska jest silna grupa konserwatystów, którzy bez oporów przekraczają partyjne podziały, zatrudniając ministrów z rządu PiS. Czy mogą utworzyć pomost między skłóconymi partiami?

Gdy w ubiegłym tygodniu wiceministrem środowiska został Piotr Woźniak, w PO rozdzwoniły się telefony. Politycy, którzy do tej pory bez szemrania przyjmowali kolejne nominacje premiera, tym razem byli zdziwieni. Szczególnie "liberałowie".

- Woźniak był ministrem w rządzie PiS i radnym tej partii. Naprawdę nie ma lepszych ludzi? - usłyszeliśmy od oburzonych rozmówców z władz PO.

Kandydaturę Woźniaka zaproponował premierowi nowy minister środowiska Marcin Korolec. Sam był u niego wiceministrem, gdy Woźniak kierował resortem gospodarki w rządach PiS. Korolec wspomina, że poznali się na początku lat 2000, gdy Woźniak był w zarządzie państwowego molocha Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, a Korolec negocjował w ekipie AWS warunki przystąpienia Polski do UE.

Teraz Woźniak, jako główny geolog kraju, ma odpowiadać m.in. za koncesje na gaz łupkowy. Minister środowiska podkreśla, że jest on cenionym w Europie ekspertem. Przewodniczy radzie administracyjnej agencji ACER koordynującej działalność regulatorów energetyki w państwach UE.

- To połączenie kompetencji geologa i eksperta od polityki energetycznej jest idealną kombinacją - mówi "Gazecie" Korolec.

Pytany o mariaż Woźniaka z PiS odpowiada, że sam pracował dla różnych ekip - od AWS, SLD, przez PiS, po Waldemara Pawlaka z PSL. Ale przyznaje, że choć do żadnej partii nie należy, to poglądy ma raczej konserwatywne. Działał kiedyś w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej.

I - jak mówią w PO - nie jest jedynym KIK-owcem w rządzie. Dobry kolega Korolca szef MSW Jacek Cichocki też działał w warszawskim KIK.

Kilku rozmówców w PO zwraca uwagę, że choć Tusk odżegnuje się od ideologii i powtarza, że nowoczesna polityka polega na elastycznym reagowaniu na zmieniającą się rzeczywistość, to w jego ekipie jest silna grupa konserwatystów. Lewoskrzydłowych jest zaledwie dwóch - minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.

- Z pewnością konserwatyści będą chcieli mieć wpływ na politykę tego gabinetu, choćby w takich sprawach jak in vitro. Nie pozwolą na zbyt daleko idące gesty wobec postępowych środowisk - mówi polityk z władz PO.

Zagorzałym przeciwnikiem in vitro jest np. minister finansów Jacek Rostowski. W wywiadzie dla "Gazety" przyznał, że w tej sprawie "bliżej mu do Marka Jurka niż do Jarosława Gowina".

Rostowski zastrzegał, że jego poglądy nie mogą rzutować na politykę rządu. Ale w nieoficjalnych rozmowach politycy PO mówią, że w ubiegłej kadencji nie był zwolennikiem finansowania in vitro z budżetu, choć obiecał to premier.

Jarosław Gowin - dziś minister sprawiedliwości - też nie boi się sięgać po ludzi z ekipy PiS. W sprawach deregulacji doradza mu Mirosław Barszcz, b. minister budownictwa w rządzie PiS. Gowin współpracował z Barszczem już w zeszłej kadencji.

Oprócz nich w konserwatywnej grupie są też minister skarbu Mikołaj Budzanowski, a także szef kancelarii premiera Tomasz Arabski, były dziennikarz katolickiego Radia Plus, zaprzyjaźniony z b. metropolitą gdańskim Tadeuszem Gocłowskim. To Arabski namówił Tuska, by u progu kampanii prezydenckiej w 2005 r. wziął ślub kościelny ze swoją wieloletnią żoną Małgorzatą.

Budzanowski mówi, że jego konserwatyzm wyraża się w podejściu do gospodarki. - Wyznaję zasadę patriotyzmu gospodarczego. Powinniśmy wspierać i promować polskie firmy, a nie wszystkie nasze przedsiębiorstwa powinny być prywatyzowane, np. spółki energetyczne czy wydobywcze, jak KGHM - wymienia minister skarbu. Zastrzega jednak, że to nie oznacza, iż polskie firmy będą miały fory wobec zagranicznych konkurentów podczas prywatyzacji.

Budzanowski nie chce mówić o swoich poglądach na in vitro czy związki partnerskie. Ale na wczorajszym spotkaniu opłatkowym w ministerstwie podkreślał religijny wymiar świąt Bożego Narodzenia.

Część Platformy liczy na to, że dzięki konserwatystom łatwiej będzie budować poparcie dla rządowych ustaw wśród prawicowej opozycji.

Poseł PiS Przemysław Wipler mówi "Gazecie", że zna się dobrze z Korolcem, bo za jego czasów był dyrektorem departamentu w Ministerstwie Gospodarki. Korolec zastrzega, że nie utrzymują kontaktów.

Wipler uważa, że współpraca z PO - mimo wojny między PiS a Platformą - jest możliwa. - Ta wojna w dużej mierze jest kreowana na użytek mediów. W takich sprawach jak gaz łupkowy otwarcie zawodów regulowanych czy polityka prorodzinna rząd i opozycja powinny mówić jednym głosem - uważa poseł PiS.

Dodaje, że w Sejmie powstał właśnie zespół na rzecz życia i rodziny, na czele którego stanął konserwatywny poseł PO Jacek Żalek, bliski współpracownik Gowina. Pracują w nim też posłowie PiS. Wipler rozmawiał już z Żalkiem o tym, żeby pewne projekty ustaw, np. ulgi prorodzinne zapowiedziane przez premiera w exposé, nie miały partyjnego logo. Wtedy łatwiej będzie budować wokół nich porozumienie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':