Jedną z rzeczy, które mają nam oszczędzić czas i wstrzymać presję: „Kupuj, kupuj, kupuj”, miały być drukarki 3D. Ale dziś wygląda to niezbyt atrakcyjnie, wydruk zajmuje godziny.

Miron Mironiuk: Według mnie to, co miało być wydrukowane, zostało już wydrukowane. Rozwój tej technologii będzie powolny. Pięć lat temu sam się nią ekscytowałem, to miała być rewolucja. Teraz widzę, że ludzie nie stracą zajęcia przez drukarki 3D z dnia na dzień.

No, to mamy rok 2050, drukarki są dopracowane, rozwinięte. Jak wpływają na tworzenie produktów, na projektowanie?

Miron Mironiuk: Na to one już wpływają. Dla znajomych, którzy przygotowują różne prototypy, to zupełnie naturalne, że najpierw robią wydruk w 3D, a dopiero później coś tworzą.

Mam na myśli nie prototypy i przedsiębiorców, tylko zwykłe towary konsumpcyjne.

Arkadiusz Skrzypiński: Nie potrzebujemy takich drukarek w domu.

Mikołaj Stroiński: Ja uważam, że wszyscy będziemy mieli takie urządzenia w domu. A wtedy druk 3D może sprawić, że zostaniemy zalani śmieciami. Dlatego to ważne, by w przyszłości ludzie płacili za projekt określonego produktu. I żeby równolegle do rozwoju tej technologii szedł rozwój recyklingu przedmiotów, które będą drukowane.

Miron Mironiuk: Dziś dyskusja o druku 3D ma znaczenie tylko w kontekście drukowania broni. To duży problem w USA, gdzie w sieci pojawił się projekt broni niezauważalnej przez skanery. Wpłynie to na życie ludzi, którzy często podróżują, choćby dlatego, że kontrole na lotniskach będą jeszcze dłuższe.

Natomiast nie dojdzie do tego, że każdy będzie miał taką drukarkę w domu. Ludzie są bardzo leniwi. Stworzenie projektu, wydrukowanie zajmuje zbyt wiele czasu. To będzie najwyżej modny prezent, jak polaroid.

Nie musisz nic robić, tylko mówisz: „Aleksa wydrukuj mi łyżeczkę”, i po chwili maszyna ją wypluwa, bez wyprawy do sklepu, mozolnego wybierania. Nie kusi was to?

Arkadiusz Skrzypiński: A ile łyżeczek zniszczyłeś w życiu?

Olka Osadzińska: To pytanie brzmi jak pomysł na produkcję kolejnych śmieci: znudziła mi się ta łyżeczka, poproszę nową, co będę szukać zgubionej łyżeczki, wydrukuję następną. Zamiast produkować nowe rzeczy, zastanówmy się, co robimy z tymi, które już mamy.

Mikołaj Stroiński: Druk 3D może zmienić rzeczywistość, podobnie jak e-maile. Kiedyś tygodniami czekaliśmy na list, a teraz mamy go w kilka sekund. Tak samo będzie z przedmiotami.

Miron Mironiuk: Zgoda, możesz rzucić: „Aleksa, wydrukuj łyżeczkę”, ale pomyśl, dużo łatwiej pójść do Ikei czy odpalić internet, przejrzeć kilka wzorów i zamówić 50 sztuk na zapas, niż wybierać odpowiedni projekt z tuzinów dostępnych.

Arkadiusz Skrzypiński: No i czy chcemy, by Aleksa i osoby, które za nią stoją, słuchały nas na okrągło?