Magda Działoszyńska: Starzejemy się. Zwłaszcza świat zachodni, zwłaszcza Europa. Prognozy mówią, że w 2050 r. na świecie będą dwa miliardy seniorów, czyli osób 65+. W Europie ich liczba się podwoi: na jednego emeryta przypadać będą nie jak dziś cztery osoby pracujące, lecz jedynie dwie. To jest zagrożenie czy wyzwanie?

Agnieszka Labus: Z punktu widzenia mojej dziedziny, czyli urbanistyki, przede wszystkim szansa - na to, żebyśmy zaczęli inaczej myśleć o przestrzeni i inaczej ją projektować. Inaczej w tym przypadku oznacza przyjaźniej, bo tego wymaga wiek. Mówimy często o koncepcji miast przyjaznych wiekowi - wyobrażamy sobie na przykład 30-tysięczne miasteczko, w którym przeważają seniorzy, i zastanawiamy się, co to oznacza dla mieszkalnictwa, transportu, opieki medycznej, przestrzeni publicznej i więzi społecznych. Są instytucje, jak Komisja Europejska, które zastanawiają się, w jaki sposób możemy przystosować miasta pod względem zmian demograficznych, nie tylko starzenia się, ale również gwałtownego rozwoju czy kurczenia się.

Do tej pory zagospodarowanie przestrzenne często nie nadążało za zmianami, dziś wiemy, że to, co projektujemy teraz, musi się sprawdzić i za 30 lat

Kuba Kulisa: Wydaje mi się, że tej nowej urbanistyki nauczyliśmy się na lekcji modernizmu. W latach 50. panowała moda na budowanie strasznie rozległych miast, szerokich arterii, dzielono też funkcje miasta, tzn. tu miały być szpitale, a tam edukacja. To doprowadziło do rozproszenia i stworzyło bardzo nieprzyjemną przestrzeń do życia. Dobrym przykładem jest Brasilia, czyli stolica Brazylii, którą wybudowano od zera w połowie drogi między Rio de Janeiro a São Paulo, bo trudno było zdecydować, które z nich ma być stolicą. Dziś jej mieszkańcy śmieją się, że najlepsze, co mają w swoim mieście, to samolot do Rio, śmieją się złej architektury i urbanistyki. Myślę więc, że wyciągając wnioski z przeszłości, w tej chwili bardziej doceniamy miasta, które są bardziej przyjazne ludziom, gdzie przestrzenie się mieszają, nie mamy oddzielnych przestrzeni do pracy i do mieszkania, usługi są koło siebie. Współczesnej urbanistyce mówimy więc o mieście zwartym, czyli mieście krótkich odległości, gdzie do większości miejsc można dojść pieszo.

Dariusz Baranowski: Dobrym przykładem, jak to się nie sprawdza, są też niektóre miasta amerykańskie, np. Los Angeles, gdzie po 17 w centrum nie ma nikogo poza bezdomnymi. To są takie miasta odwrócone, gdzie wszyscy właściwie mieszkają w domkach pod miastem. Ale również w USA pojawił się pomysł projektowania miasteczek z myślą wyłącznie o seniorach, jak np. Sun City w Arizonie.

Agnieszka Labus: Tak, ale dziś też wiemy, że to rozwiązanie się nie sprawdza, bo jest to pewnego rodzaju gettoizacja. Chodzi o odcięcie, nawet nie od usług, bo te często są na miejscu, lecz okazuje się, że największą bolączką tego typu rozwiązań jest samotność i poczucie izolacji. I dlatego dzisiaj w miastach europejskich próbujemy od tego odchodzić. Niekoniecznie deweloperzy, którzy widzą w tym biznes i w tym kontekście projektują. Bardzo wiele w ostatnim czasie powstaje tak zwanych osiedli 60+, 50+, które są naznaczone tym stygmatem senioralności.

Co też ciekawe, obecnie osoby, które mają 50-60 lat, nie chcą nazywać się seniorami i nie chcą być wtłaczane w taką zabudowę, i wcale niechętnie podchodzą do tego typu rozwiązań

Bo przecież osoby starsze mają ogromny kapitał wiedzy życiowej, i często też zawodowej, i z tego trzeba czerpać. W Niemczech, w tym duchu, w ramach rządowego programu powstało 500 domów wielogeneracyjnych, które zapewniają miejsce zamieszkania na przykład osobom starszym, ale też osobom z różnymi upośledzeniami, tym wrażliwszym grupom społecznym. I w parterze zazwyczaj lokalizowane są różnego rodzaju usługi, na przykład kawiarenka albo klub samotnej matki, a ta kawiarenka jest prowadzona właśnie przez mieszkańców. W Polsce ta myśl zaczyna powoli kiełkować, mam przyjemność uczestniczyć w takim pilotażowym projekcie dla miasta Łodzi, ale nie da się przełożyć modelu niemieckiego w skali 1:1, wyzwań jest co niemiara.

Ludziom z tak różnych grup społecznych trudno jest korzystać z jednej przestrzeni?

Agnieszka Labus: Bardzo ważne jest, żeby w ramach powstawania takiej inwestycji osoby, które mają w niej zamieszkać, uczestniczyły też w jej tworzeniu. Kiedy przejdą już ten trudny etap poznawania się i docierania, konfliktogenność będzie zminimalizowana. Ten dom wielogeneracyjny, po niemiecku “mehrgenerationehaus”, to jest współczesna forma domu wielopokoleniowego, który jeszcze 20 lat temu był czymś naturalnym: w jednym budynku mieszkała cała rodzina: babcia, dziadek, wnuczęta, rodzice, wszyscy dzielili przestrzeń i się wspierali w życiowych wyzwaniach. Ale z racji  przemian - i demograficznych, i w ogóle cywilizacyjnych - dziś dzieci wyjeżdżają do innych miast, rodzice może za granicę, zostają sami dziadkowie, a dom wielopokoleniowy przestaje istnieć. Pojawił się więc pomysł, żeby ją?taką wspólną przestrzeń? wygenerować. Ludzie nie muszą być spokrewnieni, ale w zamyśle mają pełnić wobec siebie te funkcje rodzinne, których naturalna rodzina już im nie oferuje. Nie ma tu innowacji architektonicznej, jest za to społeczna, bo taki dom wielogeneracyjny bardzo często odgrywa rolę integrującą i stabilizacyjną w obszarze dzielnicy, jest miejscem spotkań i wsparcia, trochę jak świetlica dla lokalnej społeczności.

A jeśli chodzi o innowacje czy trendy architektoniczne, czego możemy w najbliższym czasie się spodziewać? Również żeby sprostać potrzebom osób starszych.

Kuba Kulisa: Przede wszystkim dziś postawienie wieżowca trwa około pięciu lat, niedługo ten czas diametralnie się skróci. Kiedyś wszystko będą projektować komputery, a potem na miejsce pojadę roboty i ten budynek samodzielnie wydrukują. Bez udziału człowieka, myślę, że w ciągu kilkudziesięciu lat. Tutaj kierunek innowacji to też integracja różnych funkcji i usług, nie tylko w ramach miasta czy dzielnicy, ale również samego budynku. Kiedyś projektowało się tak, że tu mamy biurowiec, tutaj mamy hotel, natomiast teraz chcemy, żeby obie usługi zmieściły się w jednym budynku, niektóre piętra były mieszkalne, nad nimi piętra biurowe i tak dalej.