Mariusz Kania: Chciałbym przejść teraz do zagadnienia edukacji. Jak wiemy, edukacja powszechna była powiązana z rewolucją przemysłową w XIX w., miała stworzyć nowe społeczeństwo, wykreować nowy tryb życia. Jeśli dojdzie do tego, że nie będzie już pracy, to pojawia się pytanie nie o to, jakiej edukacji potrzebujemy, ale o to, czy jej w ogóle potrzebujemy. Jeżeli roboty odbiorą nam kreatywną część naszego życia, to jak w tym wszystkim znajdzie się edukacja? Czy będzie sens nauczać ludzi?

Piotr Voelkel: Na pewno będzie. W dzieciństwie marzyłem o powstaniu chipa z danymi, który będzie można bezpośrednio wpinać do mózgu - dzięki niemu dostęp do wiedzy byłby automatyczny i bezproblemowy. Wiąże się to z moimi problemami w młodości, kiedy trudności sprawiała mi nauka na pamięć. Byłem dobry w kojarzeniu faktów i wyciąganiu niestandardowych wniosków.

W przyszłości dostęp do wiedzy będzie bardzo ułatwiony. Już w tym momencie, jeżeli potrzebujemy jakiejkolwiek informacji, to w kilka sekund jesteśmy w stanie znaleźć ją w telefonie.

Ale tylko człowiek potrafi niestandardowo rozwiązywać problemy i kojarzyć pozornie niezwiązane ze sobą fakty. Maszyny nie potrafią tego robić, bo to wykracza poza ich program

Pojawiają się jednak głosy, że sztuczna inteligencja pozbawi nas pędu do wiedzy. Wielu uzna, że możemy być idiotami. Wracamy do mojej opowieści o tym, że ludzie są bardzo różni. Będą masy niewolników, niemające wiedzy na temat rzeczywistości, będą czekały na polecenia. Sztuczna inteligencja zorganizuje im dzień, ustawi budzik, wykarmi, ubierze, przydzieli konkretne zadania, udostępni rozrywki. Wszystko zorganizuje, a na koniec wypłaci bitcoiny. Będą również intelektualne elity zadające trudne pytania, szukające na nie odpowiedzi we współpracy ze sztuczną inteligencją.

Wiesław Bartkowski: Wszyscy jesteśmy twórczy, ale nie wszyscy o tym wiemy. Zdarzyło mi się kiedyś rozmawiać z inżynierami z Intela, którzy na wstępie zaznaczyli, że nie są tak kreatywni jak ja. Bardzo mnie zdziwiła ich deklaracja. Moim zdaniem to właśnie oni wykonują bardzo twórczą pracę.

Piotr Voelkel: Mieli rację, Wiesław.

Wielu inżynierów należy do świata, który bardzo chętnie odpowiada na pytanie: 'jak to zrobić?'. I odpowiadają na nie z coraz większą dokładnością. Jest to rozwój przez poprawianie, w ten sposób idą do przodu

Ty w swojej działalności zadajesz inne pytanie: „po co?”. Dlatego jesteś w innym świecie. Inżynierowie dobrze wiedzą, że pytanie: „po co?”, przynosi niespodziewane odpowiedzi i są one wywrotowe. Wiesław, masz szczęście, że jesteś informatykiem i psychologiem.

Anna Gromada: Dla mnie edukacja jest wartością samą w sobie, taką jak zdrowie. Człowiek zdrowy jest efektywniejszy w pracy, ale to nie efektywność pracy powinna uzasadniać troskę o zdrowie. 

W 2030 r. tegoroczni pierwszoklasiści napiszą maturę. Nie wiem, jak będzie wyglądał wówczas rynek pracy, ale wiem, jakie wartości będą potrzebne. Najważniejsza z nich to branie na siebie odpowiedzialności. W mojej wizji szkoły jest co najmniej godzina tygodniowo, którą starsze dzieci musiałyby przeznaczać na pomoc w nauce młodszym. Dzięki eksperymentom Henry’ego Levina z lat 70. wiemy, że to rozwiązanie jest możliwe, tanie i skuteczne w nadrabianiu zaległości.

Wiem też, że skupienie będzie rzadkim dobrem. Pojawia się pytanie, czy dobrą metodą jest stawianie wyraźnych granic pomiędzy czasem korzystania i niekorzystania z nowych technologii, a w przypadku dorosłych - czy możliwy jest powrót do rozgraniczenia życia prywatnego od zawodowego. Obecnie obsługujemy różne prace, zwykle na umowach czasowych, a obsługa ich jest w zasadzie kolejną pracą. Wielość obowiązków tworzy wszechogarniający bagaż.

Piotr Voelkel: Trzeba posłuchać rady Tomka Rygalika: „Lepsze życie polega na tym, aby odrzucić wszystko, co zbędne”. Liczba obowiązków jest często wynikiem naszej zamożności czy też potrzeby posiadania.

Chciałbym jednak wrócić do tematu edukacji, bo jestem właścicielem szkoły podstawowej, a także liceum. Wraz z moimi współpracownikami pracujemy nad tym, jak przygotować dzieci do rzeczywistości, o której teraz mówimy.

Doszliśmy do wniosku, że to, co przygotuje dziecko na ten nieprzewidywalny świat przyszłości, to gotowość do pracy w zespole. Nabywając tę umiejętność, uczniowie będą w stanie rozwiązać wszystkie problemy

Będą potrafili tworzyć właściwe zespoły z odpowiednimi kompetencjami do konkretnego zadania. Takie rozwiązanie sprawia, że mniej się boimy i jesteśmy otwarci na zmianę.

W procesie edukacji przede wszystkim należy jednak zadbać o poczucie własnej wartości u dzieci. Bez tego nie stworzą zespołu, ponieważ będzie w nich zbyt wiele lęku. Trzeba wyeliminować wyścig szczurów, takie myślenie rozbija zespół. Nasi wychowankowie są gotowi na zmianę i nie boją się jej. Perspektywa utraty pracy nie jest dla nich niczym strasznym, uczą się być elastyczni, odnajdą się w nowej rzeczywistości. Są gotowi do życia w wolności.

Wiesław Bartkowski: Chciałbym nawiązać do nauki skupienia. Z moich obserwacji wynika, że nauczanie, w którym wykorzystywane są prace manualne, rozwija bardzo umiejętność skupienia. Na zajęciach uczę moich studentów z jednej strony kodowania, ale z drugiej strony proszę ich o zrobienie obwodu elektronicznego, który steruje jakimś obiektem. Oprócz pracy umysłowej muszą coś zlutować, poplątać jakieś kable, stworzyć mechanikę obiektu, nieraz współpracując z maszynami. Budują coś rzeczywistego.

Piotr Voelkel: W badaniach psychologicznych wyszło, że leczenie ADHD lub depresji jest skuteczniejsze, gdy towarzyszą mu zajęcia manualne. Gdy ciało uczy się czegoś nowego, prowokuje mózg do tworzenia nowych połączeń.

Wiesław Bartkowski: Podobnie jest z koordynacją ruchową. Jeżeli dzieci poznają jakiś nowy sposób poruszania się, tworzą się wówczas nowe połączenia w mózgu. Dodatkowy zwój w mózgu Alberta Einsteina powstał dlatego, że grał on na skrzypcach. Wracając jednak do moich zajęć, studenci spędzają przed komputerami jedynie 15 proc. czasu. Zmierzenie się z materialnym światem jest dużo trudniejsze od wyzwań, które stawia nam świat wirtualny.

Artur Bloch: Zgadzam się z wszystkim, co powiedzieliście.

Ale edukacja prędzej czy później będzie musiała się zmienić. Zmiany technologiczne tylko przyspieszą ten proces. Jaki sens będzie miało wtłaczanie do głów wiedzy ogólnej, skoro większość prac wykorzystujących ją będą wykonywały roboty

Edukacja powinna iść w stronę zaszczepiania pasji, umiejętności skupienia. Dzisiaj młodzież idzie na studia, ponieważ czuje, że jest taki przymus. Wybiera ścieżkę zawodową, na której nie do końca się realizuje.

Kluczowy jest sposób, w jaki powinni oni zdobywać wiedzę. Jeżeli tylko ktoś potrafi dobrze wykorzystać internet, to jest dziś w stanie posiąść wiedzę, jaką tylko zechce. Współcześnie do zdobywania wiedzy nie jest potrzebna szkoła.

Piotr Voelkel: Nie zgadzam się z tą opinią. Kluczową kompetencją w przyszłości będzie praca w zespole. Najważniejszym i optymalnym miejscem do rozwoju tej umiejętności jest szkoła czy uczelnia. Cały pomysł na e-learning, czyli wyprowadzenie edukacji ze szkoły, ma sens tylko częściowo. Wykład można obejrzeć w domu, ale do szkoły przychodzi się na ćwiczenia, dyskusje, to właśnie w niej młodzi ludzie uczą się wchodzić w interakcje z innymi, wspólnie rozwiązują problemy. Edukacja w szkole jest kluczowa, nauka przez internet powinna być częścią większego procesu.

Wiesław Bartkowski: Relacje społeczne to nie są relacje na Facebooku. Szczęśliwie nadal mamy fizyczne ciała i póki tak jest, nic nie zastąpi prawdziwego spotkania. Trzeba fizycznie spotykać się z innymi, aby stworzyć prawdziwe relacje

Najlepsze jest podejście mieszane, które dzięki technice eliminuje marnowanie czasu w klasie na to, co można zrobić samemu, by lepiej wykorzystać potencjał działania w grupie, tego, że jesteśmy tu razem.

Artur Bloch: Zgadzam się z wami. Uważam, że edukacja powinna istnieć. Powinna się jednak skupić na nauczaniu sposobów, w jakie można zdobywać wiedzę. Wówczas byłoby można pogłębiać wiedzę dotyczącą tych zagadnień, które wydają się interesujące danej osobie. Wyeliminowalibyśmy zakuwanie na pamięć niechcianej wiedzy.