Przez godzinę naszego spotkania spojrzała mi w twarz może z pięć razy. Na pytania odpowiada wpatrzona w swoje dłonie, w kubek z kawą, w ławkę, przy której usiadłyśmy...

Jest piękny, słoneczny dzień, w tle połyskuje błękitny kanał Zürichsee, ludzie wskakują do wody, żeby się wykąpać. Namówiłam ją na wyjście ze sterylnego hotelu, abyśmy mogły porozmawiać swobodniej. Zgodziłam się nawet nie nagrywać naszej rozmowy, czego kategorycznie zabroniła. Obserwowałam ją dzień wcześniej podczas oficjalnego wystąpienia prowadzonego przez dokładnie dwa razy od niej starszego noblistę Briana Schmidta. Też wyglądała na speszoną i też nie patrzyła ani na rozmówcę, ani na widzów.

A przecież dla tej doktorantki Harvardu zarówno wystąpienia publiczne, jak i wywiady to nie pierwszyzna. W ciągu ostatnich kilku lat pisały o niej chyba wszystkie amerykańskie portale, francuski „Le Figaro”, szwajcarska „Femina”. „Forbes” dwa razy umieścił ją w prestiżowym rankingu „30 przed 30”, nawet elegancki, raczej poświęcony modzie i gwiazdom magazyn „Marie Claire” opisał młodą fizyczkę w sporym tekście zatytułowanym „Niezatrzymywalne”, w którym została wyróżniona jako jedna z ośmiu laureatek pierwszej nagrody dla młodych kobiet.

– Dlaczego zajęłaś się teorią strun? Rozumiem, że to zagadnienie, które dziś jest na szczycie zainteresowań fizyków, ale w efekcie jest tu spora konkurencja. Wielu naukowców stara się tę teorię wytłumaczyć – pytam.

– Rzeczywiście to najgorętszy dziś temat w fizyce – odpowiada. – To może być teoria wszystkiego, a więc jest ona niezwykle rozbudowana. Za tym przekonaniem, że to superstruny, które wibrują i funkcjonują w wielu wymiarach, odpowiadają za kształt materii, stoi myśl, iż możemy dzięki ich opisowi zrozumieć wszystko – od powstania materii, przez funkcjonowanie czasu. Właśnie dlatego warto się tym zajmować. To nie jest zadanie dla jednego naukowca. Co więcej, nie ma co traktować pracy innych fizyków jako konkurencji. Przecież to dzięki niej możemy wspólnie iść do przodu w zrozumieniu zasad rządzących światem. Tutaj jest tak wiele do zrobienia, do zbadania, że nie jestem w stanie zagwarantować, iż ktoś z naszej generacji faktycznie dokona tu jakiegoś wielkiego odkrycia. Prędzej nasza praca pomoże przyszłym fizykom. – Gdy zaczyna opowiadać o swojej pasji, jakby zapominała o nieśmiałości i nawet zaczyna patrzeć mi w twarz.

Co zrobiłaś ostatnio?

Dlaczego w ogóle przyjechałam do Zurychu rozmawiać z 26-latką o teorii strun i fizyce teoretycznej? Owszem, Pasterski ukończyła prestiżowe Massachusetts Institute of Technology, i to z najwyższą możliwą notą. Zrobiła to zresztą jako pierwsza kobieta w ostatnich dwóch dekadach. Owszem, dokonała tego w ledwie trzy lata i jeszcze jako studentka dostała ważną MIT Freshman Award w kategorii przedsiębiorczość. Owszem, po MIT zdecydowała się robić doktorat na Uniwersytecie Harvarda i już jako naukowiec Harvardu w 2015 r. dostała stypendium (250 tys. dol.) od Hertz Foundation i drugie z National Science Foundation na badania. Dwa lata później została uhonorowana – jako jedna z dziesięciu kobiet z całego świata – tytułem Young Women’s Honors Education. Owszem, na jej prace powołał się sam Stephen Hawking, a to w świecie naukowców wyróżnienie, które trudno porównać z czymkolwiek innym.

Sabrina Gonzalez Pasterski porównywana jest do Alberta EinsteinaSabrina Gonzalez Pasterski porównywana jest do Alberta Einsteina mat. prasowe

Wszystko to dokonania, z których każdy naukowiec – nie tylko tak młody jak Pasterski – byłby dumny. Tyle że za już właściwie globalną sławą fizyczki stoją więcej niż tylko naukowe dokonania. Pasterski w ostatnich latach urosła do globalnego symbolu odzyskiwania przez kobiety miejsca także w naukach ścisłych.

Sabrina, jedyne dziecko Marka Floyda Pasterskiego i Marii Gonzalez z Chicago, od dzieciństwa miała silne wsparcie rodziców, którzy szybko zauważyli, że córka przejawia zainteresowanie techniką i nauką. Podstawowe wykształcenie zdobyła w Chicago Public Schools Edison Regional Gifted Center – szkole dla zdolnych dzieci, która swoich uczniów zachęca do naukowych działań hasłem: „Odkrywaj, eksperymentuj, twórz”.

To tam zafascynowała się kosmosem, wtedy zamarzyła o eksploracji Marsa i zbudowaniu własnego statku kosmicznego. Pilotować samoloty zaczęła się uczyć, gdy miała dziewięć lat. Na dziesiąte urodziny dostała od dziadka stary dwumiejscowy samolot treningowy i turystyczny Cessna 150.

Równie duże wyzwania stawiała jej też szkoła średnia – Illinois Mathematics and Science Academy w Aurorze. Kiedy pochwaliła się swojemu nauczycielowi, że pilotowała samolot, ten bez szczególnego entuzjazmu odpowiedział: – Fajnie, ale co zrobiłaś ostatnio?

I właśnie to zdanie stało się życiowym mottem przyszłej naukowczyni. Gonzalez Pasterski powtarza raz za razem, że chciałaby zostać zapamiętana dzięki temu, co zrobiła, a nie temu, czego nie udało jej się dokonać. Nawet podpytywana przez Briana Schmidta, który jest nie tylko fizykiem, ale także nauczycielem akademickim, czy czuje się geniuszem, z miejsca zaczęła się odcinać od takich komplementów. – Nauka to praca i za pracę oraz jej efekty trzeba nas oceniać – powtarza.

Sabrina Gonzalez Pasterski konstruuje samolotSabrina Gonzalez Pasterski konstruuje samolot Fot. Cambridge02138/ Wikipedia

Dlatego kiedy nie udało jej się dostać do prestiżowego MIT i trafiła na listę oczekujących, nie poszła na skróty, nie wybrała innej uczelni, tylko aplikowała raz jeszcze i pokazała komisji, jak 14-latka w garażu rodziców zbudowała dla swojego ojca jednosilnikowy samolot. Profesor Allen Haggerty z komisji rekrutacyjnej wyznał, że nie mogli zamknąć ust ze zdziwienia, gdy na własne oczy zobaczyli, jak nastolatka bez niczyjej pomocy buduje skomplikowaną maszynę. Wtedy też doszli do wniosku, że ich uczelnia nie może sobie pozwolić na odtrącenie osoby z takim potencjałem.

– Wciąż uwielbiam konstruować rzeczy – mówi Sabrina. – W inżynierii jest wspaniałe to, jak praca mózgu i rąk łączą się ze sobą. Zresztą mamy na uczelniach specjalne laboratoria, w których można to robić. Uważam, że to bardzo ważne, by umieć przełożyć teorię na praktykę. Dlaczego więc nie wybrałam inżynierii zamiast fizyki? Bo fizyka to dla mnie królowa nauk, tłumaczy nam cały świat i jego mechanizmy. Jest jeszcze tak wiele do zrozumienia, do opisania i wytłumaczenia, że po prostu czuję, że to jest zadanie, z którym chciałabym się zmierzyć – opowiada.

Hawking cytuje, aktor tweetuje

Kluczowe dla kariery Pasterski – a przynajmniej jej medialności – stało się to, że wszystkie dokonania młodej fizyczki zaczęły trafiać do szerszej publiczności. Publiczności, która po prawdzie niekoniecznie interesuje się fizyką, a o teorii strun słyszała tylko podczas oglądania sitcomu „Teoria wielkiego podrywu”, w którym jeden z bohaterów, też fizyk teoretyczny, pracuje nad tym zagadnieniem. Przemówiła do niej jednak historia „nowego Einsteina”, i to jeszcze tak młodego oraz będącego kobietą. Na tyle mocno, że w 2017 r. Sabrina była naukowcem, którego tempo wyszukiwania w Google’u rosło najszybciej.

– Bardzo mnie peszą takie opisy. Te wszystkie komplementy o geniuszach są tak naprawdę obciążeniem, bo właściwie chyba powinnam próbować to udowodnić. Jeszcze nic naprawdę poważnego nie zrobiłam, a dostaję w kredycie ogromne zaufanie – przyznaje Pasterski.

To jednak właśnie komplementy i wsparcie ludzi, którzy dla środowiska naukowego są idolami, zwróciły uwagę na młodą fizyk. Stephen Hawking w swojej pracy powołał się na prace „Spin Memory Effect of Gravitational Waves” i „The Triangle” (nawet nie próbujemy ich tu streszczać), w których Pasterski była i współautorką, i autorką samodzielną. Trzeba jednak było aktora George’a Takei (słynny m.in. z roli Hikaru Sulu w „Star Treku”) i jego setek tysięcy fanów na Twitterze, by informacja o sukcesie Sabriny trafiła do świata. Po tym, jak Takei zatweetował wspomniany cytat z Sabriny: „Hopefully I’m known for what I do and not what I don’t do”, młodą fizyczką zainteresowali się nie tylko naukowcy.

Sabrina Gonzales Pasterski, Barack Obama, Bill Gates - zdjęcie ze spotkania Bill & Melinda Gates FoundationSabrina Gonzales Pasterski, Barack Obama, Bill Gates - zdjęcie ze spotkania Bill & Melinda Gates Foundation materiały prasowe

Jej sukcesy trafiły na bardzo podatny grunt. Młoda, ambitna, skupiona na nauce kobieta w mocno zmaskulinizowanym świecie nauk ścisłych momentalnie zaczęła wyrastać na symbol zmiany także na polu nauk ścisłych.

I – co więcej – zaczęła wykorzystywać swoją pozycję do tego, by wzmocnić rolę kobiet. W 2016 r. promowała inicjatywę Michelle Obamy Let Girls Learn (czyli „Niech się dziewczyny uczą”), która stara się nakłonić je do tego, by wybierały także mniej popularne wśród kobiet kierunki nauki. Dokładnie tym samym zajmowała się we współpracy z Annenberg Foundation na Kubie. Z wykładami i odczytami o roli kobiet w nauce objeżdża właściwie cały świat. Także w Warszawie będzie występowała podczas listopadowej konferencji Women in Tech Summit.

Czas tylko dla fizyki

Zapytana o to, czy dla niej takie promowanie kobiet w nauce to element feminizmu, ucieka i kluczy. – Pewnie, że to ważne, by było więcej kobiet w naukach ścisłych, ale dla mnie istotniejsze jest to, by było po prostu więcej dobrych naukowców. Chciałabym, by moja praca była oceniana nie przez perspektywę płci, tylko faktycznych dokonań – mówi Sabrina, tyle że gdy dopytuję ją o naukowych mentorów i idoli, wymienia samych mężczyzn naukowców. – W trakcie moich studiów było mniej więcej pół na pół dziewczyn i chłopaków, więc widoczna jest zmiana – zapewnia i podkreśla, że sama takim idolem się nie czuje.

Co prawda nie lansuje się ani naukowo, ani prywatnie w mediach społecznościowych (nie ma kont na Facebooku, Instagramie czy Linkedin), ale i tak, gdy spojrzy się na jej karierę, wyraźnie widać, że Pasterski wcale nie jest taka nieśmiała, jest raczej bardzo świadoma tego, co chce osiągnąć.

Jedynym miejscem, w którym działa w sieci, jest jej własna strona Physicsgirl.com. Ma nad nią pełną kontrolę, tam wrzuca także linki do tekstów na swój temat. Jeden z nich zatytułowany „Nowy Einstein” skomentowała tak: – Sorry za tytuł, moi mentorzy mają w stosunku do mnie astronomiczne oczekiwania.

 

To ta kontrola nad wizerunkiem stała też za brakiem zgody na nagrywanie rozmowy. Pasterski od lat buduje wokół siebie obraz pełnego poświęcenia dla nauki. – Nadal nie pijesz, nie masz chłopaka i nie imprezujesz? – podpytuję ją, bo tak się zarzekała kilka lat temu w jednym z wywiadów.

– Tak, nadal. To nie jest jakaś poza, ja naprawdę taka jestem. Nie bardzo mam czas na takie rzeczy. Fizyka to nie praca od 5 do 9, poświęca się na nią każdą wolną chwilę. A życie towarzyskie, szczególnie to publiczne, podobnie jak media społecznościowe są dla ludzi, którzy potrzebują reklamy. Naukowcom ona wręcz przeszkadza – zapewnia fizyczka.

Mimo tych zapowiedzi Pasterski znajduje czas na to, by reklamować fizykę i jeździć po całym świecie, by opowiadać o swojej pracy. – Bo jest fascynująca i trzeba o tym mówić. A skoro teraz mnie słuchają, to mówię!

*SABRINA GONZALEZ PASTERSKI – amerykańska fizyczka zajmująca się teorią strun, absolwentka MIT i doktorantka Uniwersytetu Harvarda. 13-14 .11.2019 r. będzie gościem konferencji Perspektywy Women in Tech Summit, wcześniej spotka się ze studentkami fizyki, matematyki i informatyki. Partnerami wizyty są Wydział Fizyki UW i BCG.