Siwy mężczyzna w okolicach sześćdziesiątki zakłada okulary i przegląda menu. – Wino? – pyta. Nie wygląda na człowieka kierującego firmą, która pomaga tropić mafię, terrorystów, pranie brudnych pieniędzy czy oszustwa bankowe. Nawet słowa, których używa Gabor Gotthard, opowiadając o swoim biznesie, wywołują poczucie komfortu i bezpieczeństwa.

Słonie i kucyki

– Nasze kontrakty dzielimy na słonie i kucyki – mówi spokojnie. Jestem pewien, że się przesłyszałem, ale nie. Słoń to kontrakt trwający od trzech do pięciu lat o łącznej wartości 3-5 mln dol. Z kolei kucyk kłusuje do trzech lat i daje nie więcej niż 0,5 mln dol. W tym świecie słoniami są konglomeraty finansowe, firmy farmaceutyczne, ministerstwa i agendy rządowe. Kucyki to średniej wielkości firmy i organizacje. Jedni i drudzy zmagają się z tym samym problemem: przestępczością.

Złoczyńcy mają różny kaliber – handlują bronią, narkotykami i ludźmi, kradną tożsamość i wyłudzają kredyty, sprzedają tajemnice państwowe i firmowe. Znacznie szybciej niż firmy i rządy przechodzą cyfrową transformację. Są niewidoczni, swobodnie wybierają cele swoich ataków, z łatwością zmieniają oblicza i przekraczają granice. Druga strona ma dużo skromniejsze arsenały. Większość instytucji i firm może jedynie czekać na atak i doskonalić czas reakcji. Aktywne monitorowanie i analiza przyszłych zagrożeń wciąż należą do rzadkości. Ale to się zmienia i wydatki na bezpieczeństwo rosną. W 2021 r. na walkę ze złoczyńcami słonie i kucyki na całym świecie mają wydać zawrotne 66 bln dol.

Być jak Palantir

I Gabor Gotthard, prezes firmy DataWalk, chce uszczknąć część tego biznesu. Do zarabiania na zwalczaniu przestępczości przykłada ten sam szablon co do innych cyfrowych rynków, na których zwykle dominuje dwóch-trzech wielkich graczy o globalnym zasięgu. Przykłady: Google, Facebook oraz rosnący Amazon – w reklamie cyfrowej; Uber, Lyft, Didi Chuxing – w przewozach. Na obszarze walki z przestępczością wyraźnym liderem o globalnym zasięgu pozostaje Palantir. Drugim gigantem, z którego usług korzystają dziś firmy w walce z przestępcami, to IBM, który w latach 90. zaczął oferować produkt o nazwie i2.

Gotthard nie ukrywa, że DataWalk szuka miejsca na rynku obok tych gigantów.

Tajemniczy Palantir jest niemal legendą. Nie opowiada o sobie wiele, ale dokumenty, które co jakiś czas przedostają się do mediów, sugerują, że firma zajmowała się analizą materiałów, które pomogły amerykańskim władzom w skazaniu słynnego oszusta Berniego Madoffa, namierzeniu Osamy ben Ladena czy zapobieganiu zamachom bombowym. – To nie jest przypadek, że inwestorem Palantira jest Peter Thiel. Wcześniej stworzył firmę PayPal, w istocie pierwszy wielki fintech na świecie, i szybko rozumiał zagrożenia, z którymi będzie borykała się ta firma w przyszłości – przekonuje Gotthard.

Dawno nie byłeś na urlopie…

Pierwszy etap prac nad wykryciem złoczyńców to zebranie całej wiedzy w jednym miejscu. Jeśli szukamy osób, które wyprowadzają pieniądze z firmy, trzeba zacząć od połączenia wszystkich informacji o pracownikach ze sobą. Łączy się więc książkę telefoniczną, billingi, listę płac, listy uprawnień w sieci IT, listę zwolnień lekarskich oraz grafiki dyżurów, urlopów i wiele innych baz danych.

Jakie dane i dla kogo przetwarza DataWalkJakie dane i dla kogo przetwarza DataWalk fot. Gazeta Wyborcza

Palantir połączył wszystkie rejestry dla policji Los Angeles. DataWalk wykonał analogiczną pracę dla Grupy Talanx, właściciela firmy ubezpieczeniowej Warta. Ma też listy intencyjne z instytucjami zwalczającymi przestępczość zorganizowaną (The Northern Virginia Gang Task Force) oraz handel narkotykami (Liberty Mid Atlantic High Intensity Drug Trafficking Area).

Następnie w tym gąszczu danych system szuka wzorców zachowań. Niektóre prawidłowości są znane śledczym od dawna – jak np. taka, że firmowi oszuści najczęściej mają zaległe urlopy i nie chodzą na zwolnienia lekarskie. Są czujni, muszą wszystko mieć od kontrolą. Inne wzorce wykrywa i oznacza algorytm, który jest w stanie szybko przejrzeć miliony stron. Następnie wykrywa się tych, którzy już działają, a na końcu przechodzi się do analityki predyktywnej, czyli prognozy przyszłych zdarzeń.

 

Dla słoni, czyli wielkich klientów, DataWalk pracuje wraz z dużymi integratorami baz danych. Dopiero gdy ci ostatni wykonają swoją pracę, instaluje platformę analityczną. Z kucykami pracuje bezpośrednio i to właśnie one są tą niszą, w której polska firma czuje się najbardziej komfortowo. Dla takich gigantów jak Palantir czy IBM kucyki są mało opłacalne. Blisko połowa zeszłorocznych przychodów Palantira pochodziła od klientów rządowych, w tym od Departamentu Obrony USA. Na drugą połowę złożyli się tacy giganci, jak Airbus, Merck czy Fiat Chrysler.

Ile kosztuje sprzedawca?

DataWalk to polska firma, która chce rozwijać się na zagranicznych rynkach. Jej główna siedziba jest we Wrocławiu, kieruje nią zarząd z Sergiuszem Borysławskim na czele. W kalifornijskim Palo Alto mieści się z kolei amerykańska spółka córka. I to jej szefem jest 59-letni Gabor Gotthard, który 33 lata spędził w branży informatycznej, w tym na stanowiskach kierowniczych w Hewlett-Packard. Jest też akcjonariuszem DataWalk i wierzy, że firmie uda się zostać w analityce danych pierwszym polskim jednorożcem, czyli wycenianym na ponad miliard dolarów biznesem. To może być trudne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że lider tego rynku, czyli Palantir, zamknął zeszły rok przychodami w wysokości 1 mld dol.

Podbój USA kosztuje, dlatego notowana od 2012 r. na NewConnect spółka szuka pieniędzy na głównym parkiecie. Pierwotny plan: z nowej emisji akcji pozyskać 57,6 mln zł, z czego aż 60 proc. przeznaczyć na działalność za oceanem. Chodzi przede wszystkim o zatrudnienie szefa rozwoju i zespołów sprzedażowych. – Jeden zespół handlowy to duet: sprzedawca oraz inżynier, który potrafi przeprowadzić prezentację systemu i błyskawiczne pilotażowe wdrożenie. Taki duet kosztuje w USA około połowy miliona dolarów rocznie – tłumaczy Gotthard.

Jednak inwestorzy giełdowi podeszli do oferty DataWalk ostrożnie i spółka pozyskała ponadpięciokrotnie mniej, niż planowała, czyli 10 mln zł. – To wystarczające środki, które pozwolą nam osiągnąć planowane na ten rok rezultaty – komentuje Borysławski.

Ile za analizy?

Wycena Palantira, który ma zadebiutować na nowojorskiej giełdzie w tym roku, rozpala wyobraźnię. Agencja Bloomberg podała, że według funduszy inwestycyjnych, które kupiły akcje spółki na rynku niepublicznym, jest ona warta ok. 14 mld dol. Dla Petera Thiela, jej współtwórcy, jest warta 20 mld dol. Podczas gdy dla banku inwestycyjnego Morgan Stanley, który chce pracować przy jej ofercie publicznej, wartość sięga 41 mld dol.

Wkrótce poznamy, jak inwestorzy wycenią DataWalk. Debiut spółki na głównym rynku jest zaplanowany na połowę lutego.