Problem mają nie tylko aglomeracje, lecz także uzdrowiska. To nie przypadek, że jako pierwszy z problemem zmierzył się Kraków, który ma najgorsze powietrze spośród największych polskich miast. Od czterech lat odbywa się tam Smogathon, czyli konkurs dla firm chcących zarabiać na zwalczaniu smogu. Autorem pomysłu jest 26-letni Maciej Ryś*. "Financial Times", Google, fundacja Res Publica Nova oraz fundusz Visegrad uznały go za jednego ze 100 innowatorów Europy.

Joanna Sosnowska: Czy da się wyeliminować smog przy pomocy technologii?

Maciej Ryś: Za pomocą samej technologii się nie da, to tylko jeden z frontów walki. Są trzy filary działań antysmogowych: infrastrukturalne - np. wymiana pieców (Kraków w ciągu ostatnich lat wymienił ich 30 tys.), kontrola ruchu miejskiego, zwiększenie przepustowości dróg, korytarze powietrzne itd. Drugim jest edukacja - zwiększanie świadomości ludzi. Tu liderem jest Krakowski Alarm Smogowy, który działa już na skalę ogólnokrajową. Trzeci filar to technologie. One mają może mniejsze przełożenie na powietrze, ale większy zasięg i szybkość działania. Są skalowalne. Naszym celem nie jest rozwiązanie problemu polskiego smogu, lecz smogu w ogóle. Chcemy, żeby rozwiązania wdrażane były w Krakowie, ale tak naprawdę wdrażamy je na całym świecie.

Skąd pomysł na Smogahthon?

- Większość dorosłego życia spędziłem za granicą. Gdy zdecydowałem się wrócić do Krakowa, już pierwszej zimy zobaczyłem skalę problemu smogu. Wcześniej nie byłem tego aż tak świadomy. Dwa lata mówiłem, że ktoś powinien coś z tym zrobić, a w 2015 r. nadszedł moment, że razem ze znajomymi stwierdziliśmy, że musimy wziąć sprawy w swoje ręce.

Władze Krakowa pomagają?

- Na początku było ciężko. Pierwsze rozmowy nie były łatwe, bo miasto nie znało inicjatywy, my sami nie mieliśmy też wielkiego doświadczenia. Smogathon otrzymał pomoc miasta ze względu na upór dwóch osób: Filipa Jarmakowskiego, kierownika Referatu ds Rozwoju, oraz Arkadego Rzegockiego, który obecnie jest ambasadorem Polski w Londynie. Na początku wsparcie było symboliczne, bo zapewniali nam tylko catering, ale co roku się zwiększało. Teraz miasto jest partnerem wydarzenia, zaangażowało się merytorycznie, ma swoich ekspertów, którzy pomagają w ocenie projektów. A my dajemy im możliwość promocji Krakowa na całym świecie. Na każdym półfinale wyświetlamy film o Krakowie i mówimy, jaki jest piękny latem, czemu nie może być taki zimą. Kraków zyskał wizerunek miasta, które walczy ze smogiem. Wiadomo, że mógłby to robić lepiej, szybciej, efektywniej, taniej, ale takie działania są podejmowane właściwie tylko w Chinach.

Jak reagują inne miasta?

- Muszą same chcieć zacząć walczyć ze smogiem. Warszawa, stolica, która powinna być przykładem dla innych miast, powiedzmy sobie szczerze, stoi. Niewiele tam zrobiono, a potrzebne są ogromne programy, jak w Krakowie, gdzie od 2019 r. wprowadzają całkowity zakaz palenia węglem i drewnem. Mam nadzieję, że mieszkańcy Warszawy zaczną się upominać o swoje prawa. Za 75 tys. dol. w Krakowie oraz za 50 tys. zł w Żywcu w ramach nagrody wdrożeniowej przekazanej przez GSK pojawią się oczyszczacze powietrza wyposażone w specjalną komorę, która sprawia, że powietrze jest wolne od azotanów emitowanych przez samochody oraz części bakterii i wirusów. Ten sprzęt nadaje się na duże przestrzenie - przychodnie, przedszkola, korytarze. To rozwiązania firmy Radic8 - zespołu, który zajął drugie miejsce w zeszłym roku.

W Limanowej, która ma 40 tys. mieszkańców, świadomość problemu smogu była praktycznie znikoma. Zainstalowaliśmy na rynku czujniki Airly i już pierwszego dnia okazało się, że powietrze przekracza normę 12 razy, co skłoniło władze miasta do działania. To często małe rzeczy, na które nie zwracamy uwagi. Na szczęście świadomość wśród ludzi rośnie i mam nadzieję, że będzie się pojawiać także wśród lokalnych społeczności, w urzędach miast i na wsiach oraz na poziomie centralnym i międzynarodowym.

Jak dużo firm chce walczyć ze smogiem?

- Mamy 12 finalistów z dziewięciu krajów i pięciu kontynentów. Smogathon przestał być tylko krakowski, stał się inicjatywą globalną - półfinały organizowaliśmy w tym roku w Sao Paulo, Berkeley, Londynie, New Delhi, Pekinie i Katowicach. Problemy ze smogiem mają różną naturę i cieszy nas to, że są projekty rozwiązujące problemy Afryki czy Ameryki Południowej.

Problemy afrykańskie są inne?

- Przemysł w Afryce generuje więcej zanieczyszczeń, w niektórych krajach nie ma kontroli jakości spalin samochodów i gospodarka nie jest tak bardzo rozwinięta. Gospodarstwa domowe dalej są opalane drewnem lub innym słabej jakości paliwem. Co gorsza, często są one spalane w domu, bez zewnętrznego systemu ocieplania budynku. Tak było w Polsce kilkadziesiąt lat temu. W tym roku mamy w finale projekt z Ugandy, który wymyślił nową technologię tłoczenia cegieł. Okazuje się, że te wytłaczane, a nie wypalane, mają lepszą jakość i pozwalają ograniczać zanieczyszczenie powietrza. To zupełnie niestandardowe zagadnienie dla Europejczyka, a w Ugandzie jest dużym problemem.

A chińskie firmy?

- Mamy dwójkę finalistów z Chin. Jedna z tych firm robi maski antysmogowe. Wiesz, jaki jest problem z maskami?

Nie wiem.

- Jeżeli nie zakrywają idealnie nosa i podbródka, to maska nie spełnia swoich funkcji. Oznacza to, że zdecydowana większość masek działa w ograniczonym stopniu. Nie wspominając już np. o niewłaściwym użytkowaniu, zbyt rzadkiej wymianie filtrów. Chińczycy stworzyli więc specjalną minimaskę gazową, która ma filtr napędzany silniczkiem. To taki oczyszczacz powietrza na głowę wielkości maski, dość ciężki, który rozwiązuje problem szczelności przez wytworzenie różnicy ciśnień między tym, co pod maską, a tym, co na zewnątrz.

Druga firma produkuje specjalny dodatek do paliwa, dzięki czemu produkowane jest mniej zanieczyszczeń.

Czy firmy, które weszły do finałów poprzednich edycji Smogathonu, nadal działają?

- Śmiejemy się i mówimy, że istnieje klątwa Smogathonu. Projekty, które brały w nim udział, osiągają zawrotny sukces albo padają. Nie ma nic pośrodku. Artveoli - zwycięzca z zeszłego roku - produkuje czipy biologiczne, które za pomocą sztucznej fotosyntezy produkują tlen wewnątrz pomieszczeń. Oczyszczacze powietrza nie produkują tlenu, więc prędzej czy później musisz do mieszkania wpuścić tlen. A jak masz zanieczyszczone powietrze, to razem z tlenem dostanie się wszystko inne. Artveoli radzi sobie świetnie na rynku amerykańskim.

Firma Green City Solutions wymyśliła w laboratorium mech, który żywi się smogiem. To rozwiązanie jest widoczne w Berlinie, Londynie, Tokio i paru innych miastach. W Brukseli to miejsce spotkań i punkt orientacyjny. Nie wspominam już o Airly, które jest znane w całej Polsce, czy Kaiterra obecnym w wielu polskich domach.

Smogathon pomaga start-upom, ale czy realnie wpływa na poprawę jakości powietrza?

- Wspieramy działania antysmogowe, a to się przekłada na to, że oddychamy czystszym powietrzem. Jakie mamy przełożenie na Kraków? Nie wiem, działamy wspólnie z władzami miasta, Krakowskim Alarmem Smogowym i innymi organizacjami. Dla mnie najlepszym argumentem jest to, że wdrożenia pochodzące ze Smogathonu są widoczne na całym świecie. Czy dzięki nam w Polsce i na świecie jest czystsze powietrze? Myślę, że dołożyliśmy do tego swoją cegiełkę.

*Maciej Ryś ma 26 lat. Jest absolwentem Uniwersytetu w Yorku, Hongkongu oraz Akademii Leona Koźmińskiego. Mimo młodego wieku ma już za sobą kilka poważnych przedsięwzięć technologicznych, na przykład Przedszkolowo lub EarlyLogic. "Financial Times", Google, fundacja Res Publica Nova i fundusz Visegrad przyznały mu tytuł jednego ze 100 innowatorów naszej części Europy.