Sens pracy to poczucie, że to, co robimy, jest zgodne z naszymi wartościami i celami. Jeśli cel nie jest dla nas ważny, to mniej się angażujemy i mamy gorsze wyniki. Jeśli odczuwamy sens pracy, więź z firmą staje się mocniejsza. Osoby odczuwające sens pracy rzadziej z niej rezygnują i są dużo bardziej skłonne do bezinteresownej pomocy współpracownikom. Im więcej sensu czerpiemy z pracy, tym silniejsze staje się nasze poczucie ogólnego sensu życia. Dlatego dyskusja o sensie pracy prowokuje pytania o samopoczucie całego pracującego społeczeństwa.

embed

grafika: Mateusz Żywicki (www.zywicki.pl)

Niestety, na pytanie: „Czy Twoja praca wnosi coś wartościowego dla świata?”, przecząco odpowiada 37 proc. pracujących Brytyjczyków i aż 40 proc. Holendrów. Skąd w racjonalnej gospodarce rynkowej tak dużo pracy odbieranej jako bezsensowna?
Prof. Michael Pratt z Boston College stawia dwie hipotezy. Pierwsza: nawet jeśli widzimy efekty swojej pracy, to nie mamy pewności, że są one wartościowe. Przykładem może być pracownik agencji reklamowej przekonany, że promuje bezwartościowe produkty, których nikt nie potrzebuje.

Rafał Masny z Abstrachuje.tv: Przewagę daje odwaga, nieważne, ile masz pieniędzy. Na YouTubie wszystko zależy od widzów

Drugim wytłumaczeniem braku poczucia sensu pracy może być to, że nie potrafimy powiązać tego, co faktycznie robimy, z efektami działań całej organizacji, w której pracujemy. Przykład: programista, pisząc fragment kodu, nie wie, jaka część jego pracy zostanie ostatecznie wykorzystana i czy wyniki jego pracy będą w ogóle przydatne dla użytkowników.

Polacy: celem jest pensja, ale…

Jak na tym tle wypadają Polacy? Sprawdziliśmy to w badaniu na grupie dorosłych pracujących Polaków*. Zapytaliśmy: „Czy Twoja praca wnosi coś wartościowego dla świata?”. Aż 27 proc. badanych stwierdziło, że tego pozytywnego wpływu nie widzi. Sporo, ale mniej niż w Wielkiej Brytanii czy Holandii.

embed

grafika: Mateusz Żywicki (www.zywicki.pl)

Sukces? Jeśli przyjrzymy się temu, co określa poczucie sensu pracy Polaków, to się okaże, że są to przede wszystkim zarobki i forma zatrudnienia. Im wyższa płaca i pewniejsza praca (np. na podstawie umowy na czas nieokreślony), tym silniejsze poczucie sensu. W teorii ta zależność nie powinna być tak silna, ważniejsze bywają inne czynniki. Są zawody, które mimo niskich zarobków dają poczucie sprawczości, jak np. pielęgniarz czy nauczyciel. Nie w Polsce – osoby pracujące w branżach medycznych wcale nie odczuwają sensu swojej pracy silniej niż np. pracownicy administracji. Można zatem powiedzieć, że w Polsce wpływ treści pracy na poczucie sensu nie jest jeszcze tak silny jak wymiar finansowy.

embed

grafika: Mateusz Żywicki (www.zywicki.pl)

Najbardziej sens pracy odczuwają mieszkańcy Dolnego Śląska (50 proc. badanych deklaruje wysokie poczucie sensu pracy), a na końcu stawki znajduje się Warmińsko-Mazurskie (33 proc. deklaruje niski sens pracy). Wyniki te nie zaskakują, skoro sens pracy zależy od wysokości pensji i wykształcenia. Na Dolnym Śląsku mamy jedne z najniższych wskaźników bezrobocia i najwyższe pensje. Liczy się też lokalna kultura pracy. Specyficzne przekonanie mieszkańców, że pracują na dobrobyt swojej małej ojczyzny, jak robiły to pokolenia ciężko pracujących ojców, z pewnością wzmacnia sens pracy. I nie chodzi o zabory – takich samych wyników jak dla całego Śląska nie widzimy np. w Wielkopolsce albo na Pomorzu.

Idealiści i zimni zawodowcy

Na tle tych pozornie optymistycznych wyników polskich badań zdecydowanie wyróżniają się dwie grupy. Pierwszą z nich jest pokolenie Z (urodzeni po 1995 r.) dopiero wchodzące na rynek pracy. Tylko 19 proc. młodych zakwalifikowało siebie do najniższej grupy dochodowej, a jednocześnie aż 57 proc. z nich zadeklarowało, że nie dostrzega sensu swojej pracy. Skąd taka dysproporcja? Inne badania opisujące pokolenie Z wskazują na to, że jest ono dużo bardziej idealistyczne niż poprzednie generacje. Według badania Uniwersytetu w Guelph i Lovell Corporation przedstawiciele generacji Z chcą postrzegać pracę jako pasję i czuć, że dzięki niej mogą wpływać na rzeczywistość. Zaspokojenie potrzeb bezpieczeństwa i statusu – kluczowych dla wcześniejszych pokoleń – im nie wystarcza. Im bardziej rozbudzone oczekiwania, tym trudniej je zaspokoić. I nie wygląda na to, żeby polityka konsekwentnego zwiększania liczby przywilejów pracowniczych rozwiązywała ten problem.

Znaleźliśmy jeszcze jedną grupę, której poczucie sensu pracy można uznać za zagrożone. W naszym badaniu zadaliśmy pytanie: „Czy trudno byłoby Ci wytłumaczyć przypadkowo spotkanej osobie, czym się zajmujesz?”. Jak się okazuje – aż 20 proc. osób z wysokimi zarobkami i wyższym wykształceniem (czyli grupa wysoko wyspecjalizowanych pracowników) uznało, że byłoby to trudne lub bardzo trudne. Ten wynik nie jest zaskakujący – na obecnym etapie rozwoju rynku zdominowanego przez usługi coraz więcej osób zajmuje stanowiska o abstrakcyjnych i skomplikowanych nazwach, jak np. associate creative analyst czy chief revenue officer. To właśnie one stanowią grupę ryzyka. Jeśli nie dziś, to już wkrótce mogą zacząć odczuwać wątpliwości co do sensu pracy, skoro inni nie potrafią jej rozumieć i docenić. A jeśli sprawdzą się prognozy i w Polsce będzie przybywało kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy w usługach biznesowych rocznie, to z brakiem sensu będzie borykało się coraz więcej osób na stanowiskach o ezoterycznych nazwach.

Przyjrzeliśmy się polskim informatykom. Aż 25 proc. z nich uważa, że nieznanej osobie trudno byłoby zrozumieć, czym się zajmują. To najwyższy wynik wśród wszystkich sektorów, które wzięliśmy pod uwagę w naszym badaniu. To może być bardzo zły znak na przyszłość. Trudności z uzasadnieniem wartości swojej pracy dla społeczeństwa mogą się przełożyć na późniejsze nadawanie sensu swojej pracy.

Ich praca staje się coraz bardziej złożona, a specjalizacje coraz węższe. Teoretycznie więc ogląd całości, czyli tzw. duży obrazek, powinien stopniowo zanikać, ale nasi badani temu zaprzeczyli. Aż 81 proc. widzi wpływ swojej pracy na zespół, a 75 proc. na organizację, w której pracuje. Co jednak ciekawe, nie ma w polskim IT tak silnego jak w Ameryce przekonania o tym, że to właśnie programiści zmieniają świat na lepsze i są kołem zamachowym historii. Kiedy ich o to pytamy, aż 56 proc. twierdzi, że nie ma zdania. Być może dlatego, że firmy z tego sektora koncentrują się w komunikacji z pracownikami na wysokich pensjach i dodatkowych świadczeniach.

W poszukiwaniach sensu

Jak przywrócić poczucie sensu pracy bez narzucania go? Psychologowie zwracają uwagę na trzy potrzeby: kompetencji (uczenia się i wykorzystywania wiedzy), autonomii (samodzielnego podejmowania decyzji i odpowiedzialności za wyniki) i relacji (wsparcia innych i możliwości wspierania). I przekonują, że zapewniając warunki do spełnienia tych potrzeb, stwarzamy grunt, na którym może się wykształcić poczucie sensu pracy.
Kluczem do odnalezienia sensu może być uświadomienie ludziom pozytywnego wpływu, jaki mają na innych poprzez wykonywaną pracę. Niestety, w obecnych czasach znaczna część kontaktów zawodowych przenosi się na maila, a korporacyjny żargon utrwala nazywanie ludzi personami, segmentami albo wręcz potencjałem przychodów. Tym samym zaburza relacje z tymi, którzy najlepiej mogliby uświadomić nam, że nasza praca ma sens.

Eksperymenty prof. Adama Granta z University of Pennsylvania pokazują, że i z tej pułapki można znaleźć wyjście. Trzeba umożliwić pracownikom kontakt z klientami, niekoniecznie bezpośredni. Lekarzom opisującym badania wystarczyło przypięcie zdjęcia pacjenta do wyników RTG, by podnieść dokładność diagnozy aż o 46 proc. A na poczucie sensu pracy ratowników wodnych wpłynęła pozytywnie lektura gazety, w której uratowany dziękował za pomoc innym ratownikom.

Oznacza to, że szefowie powinni:

  • zwiększać częstotliwość kontaktu pracowników z klientami;
  • wzmacniać obieg opowieści o poczuciu sprawczości wewnątrz organizacji;
  • pozyskiwać świadectwa spoza organizacji, które wzmacniają poczucie wpływu pracowników.

Na razie nie zbadano, jak sobie radzą z tym polskie firmy, ale nasza praktyka pokazuje, że części firm to się udaje. Niedawno, pracując dla jednego z liderów polskiej branży e-commerce, przeprowadziliśmy badanie dotyczące m.in. sensu pracy. Cały zespół „od prezesa do recepcjonistki” pytany o sens pracy był zadziwiająco zgodny. Zamiast o produkcie opowiadał o ludziach, którzy z niego korzystają. To doskonały przykład intuicyjnego, a zarazem znakomitego przełożenia eksperymentów prof. Granta na rzeczywistość biznesową.

*dane w artykule pochodzą z badania „W poszukiwaniu sensu pracy” agencji 4P i Brightlight zrealizowanego w dniach 22-27 sierpnia 2018 r. metodą CAWI na próbie 310 Polaków.