Amazon przez moment był wart bilion dolarów na giełdzie. Później cena akcji spadła.

• Gigant stopniowo wchodzi w kolejne sektory gospodarki: branżę żywności, logistyczną, farmaceutyczną czy ubezpieczeniową.

• Firma może też zakwestionować duopol reklamowy Facebooka i Google'a wart 88 mld dol.

Na początku sierpnia granicę biliona dolarów giełdowej wyceny przebił Apple. W wyścigu biorą udział też inni technologiczni giganci - niedługo kapitalizację na poziomie biliona dolarów osiągnie pewnie Alphabet (Google), chyba że wyprzedzi go następny w kolejce Microsoft.

Trump i PIP nie dają rady

Amazon wywrócił do góry nogami rynek handlu detalicznego. Prawie dwie dekady temu, u szczytu bańki internetowej, akcje spółki kosztowały ponad 100 dol., a po jej pęknięciu staniały do 7 dol. Amazon przetrwał kryzys, dzisiaj za jego akcję inwestorzy płacą prawie 2 tys. dol, a Jeff Bezos jest najbogatszym człowiekiem na ziemi. Jego interesom na razie nie potrafił zagrozić nawet Donald Trump oskarżający firmę o unikanie opodatkowania, naruszanie praw antymonopolowych, niszczenie małych przedsiębiorców i amerykańskiej poczty. Trump nienawidzi Bezosa nie bez powodu - należący do internetowego miliardera dziennik “Washington Post”, którego motto od 2017 r. brzmi “Demokracja umiera w ciemnościach”, zajadle krytykuje administrację prezydenta.

Zresztą Amazona atakują z każdej strony politycznej. Bernie Sanders, socjaldemokratyczny senator i były kandydat na prezydenta USA, od dawna krytykuje firmę za złe warunki pracy w jego magazynach. Ostatnio ten senator z Vermont powiedział, że przez to, że Amazon źle opłaca swoich pracowników - wielu z nich zmuszonych jest korzystać z pomocy publicznej, żeby związać koniec z końcem, np. z bonów na żywność. Zapowiedział też, że zaproponuje nową ustawę pozwalającą pociągnąć do odpowiedzialności firmy, które zaniżając pensje, de facto przerzucają koszty utrzymania pracowników na państwo. Amazon odpowiedział na swoim blogu, że twierdzenia Sandersa są “niedokładne i wprowadzające w błąd”. Kilka tygodni wcześniej kilkunastu pracowników firmy “spontanicznie” i “dobrowolnie” zaczęło bronić warunków pracy Amazona na Twitterze. Ich konta były podobne do siebie, ze zdjęciami profilowymi z widocznym logo firmy. Rzecznik Amazona zapewniał wtedy, że konta nie są botami. Potem okazało się, że ci pracownicy byli dodatkowo opłacani.

Amazon zatrudnia ponad 575 tys. pracowników na całym świecie. O warunkach pracy w polskim oddziale Amazona „Wyborcza” pisała kilkakrotnie.

Dyrektor generalny Amazona w Polsce przysłał do redakcji „Wyborczej” list, w którym zarzuca autorce tekstów Adrianie Rozwadowskiej nierzetelność i grozi pozwem, choć redakcja nie otrzymała wcześniej sprostowań. Od początku roku Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) przeprowadziła w firmie 13 kontroli. Ostatnia wykazała, że w polskim Amazonie dochodziło do przypadków niewypłacania wynagrodzeń w terminie, zaniżania wysokości pensji, łamania przepisów o czasie pracy i nieprzestrzegania przepisów BHP. Inspektorzy po kontroli nałożyli karę w wysokości 1 tys. zł.

Globalne przychody firmy w 2017 r. wyniosły 177,9 mld dol. Na ten rok analitycy prognozują już 235 mld dol. przychodu.

Kasyno zawsze wygrywa

To właśnie rosnący z roku na rok strumień przychodów z e-handlu, subskrypcji, reklam i wynajmu mocy obliczeniowej przełożył się na wzrost giełdowej wyceny firmy. Gigantyczna chmura obliczeniowa Amazon Web Service przynosi firmie 11 proc. przychodów, ale ponad połowę zysków operacyjnych. Podczas tegorocznego Amazon Prime Day, czyli wyprzedaży na platformie e-commerce firmy, sprzedano 100 mln produktów. Na ostatniej prostej w marszu po bilion giganta pobłogosławili analitycy Morgan Stanley, szacując, że docelowo akcje Amazona zmierzają do poziomu 2,5 tys. dol.

Pozwala to Amazonowi wydawać najwięcej na badania i rozwój niż jakakolwiek firma w USA - w 2017 r. było to prawie 23 mld dol. Duża część z tego to inwestycje w rozwój algorytmów sztucznej inteligencji. Amazon może ich używać do rekomendacji produktów, rozpoznawania głosu przez Amazon Alexa czy automatyzowania swoich magazynów i nadzorowania pracowników.

Amazonowi zajęło 165 sesji na giełdzie, żeby z kapitalizacji na poziomie 600 mld w styczniu tego roku dobić do biliona. Dla porównania: Apple potrzebował 183 sesje od listopada 2017 r., kiedy był wyceniany na 900 mld, żeby przekroczyć tę granicę.

Rekordowa kapitalizacja Amazona odzwierciedla oczekiwania inwestorów. Z jednej strony wyceny giełdowe firm z Doliny Krzemowej świadczą bardziej o stagnacji reszty sektorów gospodarki. Gdyby odjąć kapitalizację branży technologicznej, okazałoby się, że globalna gospodarka od kryzysu finansowego praktycznie nie rośnie. W tym sensie giganci technologiczni i start-upy to ostatnia nadzieja inwestorów, że system może sam się dźwignąć z kryzysu, że Amazon, Uber czy Facebook w fantastyczny sposób poprawią jego wydajność.

Inwestorzy oczekują, że Amazon będzie wchodził na kolejne rynki i je dominował. Niczym kasyno, które zawsze wygrywa. Ma zostać nie tylko pośrednikiem, ale w niektórych sektorach też graczem mającym przewagę informacji o rynku. Akumulując dane, m.in. o tym, co ludzie kupują, będzie na ich podstawie oferował coraz więcej własnych usług.

Gigant już wchodzi w branżę logistyczną, filmową, farmaceutyczną, zdrowotną czy ubezpieczeniową. Rok temu przejął sieć sklepów spożywczych Whole Foods Market za 13,5 mld dol. razem z jego 470 fizycznymi punktami. Później kupił aptekę online PillPack. Firma zaczęła oferować dowóz zakupów bezpośrednio do domów konsumentów.

Czas na reklamę

Imperium Bezosa chce podważyć duopol Google’a i Facebooka na rynku reklamy online wartym 88 mld dol. W I kwartale tego roku Amazon osiągnął 2,2 mld dol. przychodu z reklam. Na jego platformie reklamują się nawet marki, które nie sprzedają produktów i usług w jego sklepie, np. operatorzy telekomunikacyjni Verizon czy AT&T.

Przewaga Amazona polega na tym, że jego użytkownicy są już nastawieni na robienie zakupów i nie traktują reklam oraz sugestii określonych produktów jako natrętnych. Do tego firma ma więcej szczegółowych danych o zwyczajach konsumentów i może kierować je bardziej precyzyjnie - nie tylko na podstawie danych demograficznych, np. kobieta w wieku powyżej 35 lat, ale do segmentów klientów szukających określonych produktów. Stopniowo też firma może rozszerzać swoją ofertę na inne platformy, np. platformę streamingową Amazon Prime Video, i urządzenia, np. Amazon Alexa. Reklamy Verizona niedługo mają się pojawić na paczkach Amazona dostarczanych do lokalizacji z kodem pocztowym, gdzie telekom oferuje swoje usługi. Ale niektóre firmy obawiają się reklamować u giganta, bo dzięki temu zbyt dobrze poznaje ich modele biznesowe i klienta. Taka zbyt dobra reklama może uruchomić zależność, której konsekwencji jeszcze nie znają.

Na początku roku gigant technologiczny ogłosił też partnerstwo z największymi bankami inwestycyjnymi JPMorgan Chase i Berkshire Hathaway, którego właścicielem i szefem jest Warren Buffet. Firmy chcą współpracować w zakresie ubezpieczeń zdrowotnych dla swoich pracowników. Według Bena Thompsona, analityka biznesowego prowadzącego bloga Stratechery, partnerstwo jest wstępem do wejścia Amazona mocniej w sektor ochrony zdrowia - biorąc pod uwagę, że stanowi on prawie 18 proc. produktu krajowego brutto w USA. Nie bez znaczenia pozostaje też to, że wielu pracowników Amazona jest zmuszonych korzystać z Medicaid, państwowego programu pomocy socjalnej dla osób, których dochody nie wystarczają na opiekę zdrowotną - co zarzuca gigantowi np. Bernie Sanders.

W tym partnerstwie Amazon będzie odpowiadał za technologiczne rozwiązania, które mają poprawić jakość i obniżyć koszty ubezpieczeń. Thompson twierdzi, że Amazon może zbudować interfejs dla swoich pracowników będący z drugiej strony platformą dla konkurujących ze sobą ubezpieczycieli zdrowotnych, prywatnych szpitali i firm farmaceutycznych. Później będzie mógł rozszerzyć jego funkcjonowanie, oferując go każdemu większemu pracodawcy w USA oraz małym i średnim przedsiębiorcom, stając się pośrednikiem pomiędzy pracownikami a branżą ochrony zdrowia. W tej układance wsparcie JPMorgan Chase i Berkshire Hathaway jest o tyle istotne, że to nie tradycyjni ubezpieczyciele, ale “za duże, by upaść”, konglomeraty finansowe, które ubezpieczają innych ubezpieczycieli.

Małe ojczyzny senatorów

Amazon szuka też - już od roku - swojej drugiej siedziby. Chce stworzyć 50 tys. miejsc pracy i zainwestować w nią 5 mld dol. w ciągu następnych dwóch dekad. Na początku konkurowało o nią 238 miast z USA, Kanady i Meksyku pod względem infrastruktury, kapitału ludzkiego i rozwinięcia transportu, teraz lista została zawężona do dwudziestu. Rany Foroohar pisze w “Financial Timesie”, że wiele miast zostało odrzuconych, choć odpowiadały wyznaczonym kryteriom. Na liście zostały natomiast lokalizacje, z których pochodzą wysoko postawieni senatorowie USA i które oferują miliardy dolarów ulg podatkowych i subsydiów.