#1 Szwajcaria jest fotogeniczna

Wielokrotnie zastanawiałam się, jak bardzo Szwajcaria z widokówek jest podobna do tego, co turyści mogą zobaczyć na miejscu. Tak jak 33-letni Tomek z Rudy Śląskiej, 24-letnia Monika z Bielsko-Białej, 29-letnia Ania z Warszawy, 37-letnia Agnieszka z Wysokiej Strzyżowskiej i 21-letni Błażej z Opalenicy. Piątka pasjonatów górskich wędrówek i fotografii, która wygrała w konkursie "Powrót do natury. Twoje wędrówki po Europie" organizowanym przez Switzerland Tourism i "Gazetę Wyborczą". Wspólnie wybraliśmy się na wycieczkę do Szwajcarii, by sprawdzić, czy to rzeczywiście jeden z najbardziej fotogenicznych krajów na świecie.

Zwycięzcy konkursu oraz Adriana Czupryn, szefowa Switzerland Tourism w Polsce i Anna Dziedzic, trener personalny i właścicielka FitAnka.plZwycięzcy konkursu oraz Adriana Czupryn, szefowa Switzerland Tourism w Polsce i Anna Dziedzic, trener personalny i właścicielka FitAnka.pl Żaneta Gotowalska

Jeśli planujecie trasę pieszych górskich wędrówek i według wyliczeń ma wam ona zająć ok. pięciu godzin, ale lubicie robić zdjęcia, liczcie się z tym, że trasa ta zajmie wam co najmniej dwie godziny więcej. W każdym miejscu wygląda to tak samo. Nieważne, czy przemierzacie Meiringen, Grindelwald czy Wengen. Wszystko wygląda jak z katalogu podróżniczego. I wszystko zachwyca.

Cena: za darmo, widoki bezcenne

#2 Mnich, który pilnuje, żeby Dziewica nie spotkała się z Ogrem

Góry mają w sobie coś tajemniczego. Uwielbiam słuchać opowieści o nich, jak np. tej o Śpiącym Rycerzu. Schodząc ze zjawiskowej przełęczy Kleine Scheidegg, rozpoczynając podróż z poziomu stacji Wetterhorn, usłyszałam od naszego przewodnika Fabrice Mühlheima historię o trzech szwajcarskich szczytach. Mönch (4107 m), który oddziela Eiger (3970 m) od Jungfrau (4158 m). Kiedy usłyszymy, że Mnich pilnuje, by Ogr nie spotkał się z Dziewicą, majestatyczne szczyty nabierają więcej powagi, a Eiger, który i tak jest groźny, prezentuje się jeszcze dostojniej.

Widok na masyw JungfrauWidok na masyw Jungfrau Żaneta Gotowalska

Szwajcaria jest doskonale skomunikowana, więc kiedy zabraknie nam sił na kontynuowanie pieszej wędrówki, można spokojnie skorzystać z kolei, autobusu czy łodzi. Warto rozważyć skorzystanie ze Swiss Travel Pass, który dla dorosłego, podróżującego przez trzy dni w drugiej klasie kosztuje 211 euro, czyli ok. 912 złotych. Jeśli będziemy podróżować z dzieckiem do 16. roku życia, nie płaci ono za bilet (jeśli my mamy Swiss Travel Pass).

W drodze na przełęcz Kleine ScheideggW drodze na przełęcz Kleine Scheidegg Żaneta Gotowalska

#3 W Szwajcarii nie ma złej pogody

Przekonaliśmy się o tym pierwszego dnia naszego wrześniowego pobytu. Plan na 8 września mieliśmy naprawdę napięty. Mieliśmy zrobić jakieś 15 km po szwajcarskich szlakach, dotrzeć do Grosse Scheidegg (przełęczy na 1962 m n.p.m), by wylądować w Grindelwald. Poranek zaskoczył nas deszczem, ale mieliśmy plan awaryjny. W okolicy Meiringen, gdzie nocowaliśmy, jest przecież tyle wartych uwagi miejsc.

Spacer przez wąwóz rzeki AareSpacer przez wąwóz rzeki Aare Żaneta Gotowalska

Wybór padł na wąwóz rzeki Aare. Nawet deszcz był nam niestraszny. Widok z wąskiej drewnianej kładki wiszącej nad wąwozem wypełnionym lazurową czystą wodą zapiera dech w piersiach. Aareschlucht ma ok. 1,4 km długości i aż 200 m głębokości. Dzięki wytyczonej kładce można go przejść w 45 minut. Chyba że tak jak my jesteście pasjonatami fotografii. Wtedy spędzicie tu znacznie więcej czasu, ale zapewniam was: warto!

Ceny: dorosły - 9 CHF (ok. 36 zł), dzieci - 6-16 lat 5 CHF (ok. 20 zł), dzieci poniżej 6 lat - bezpłatne.

#4 Randka z Jamesem Bondem i widok, który z nią wygrywa

Kiedy wybierałam się na wycieczkę do Szwajcarii, mój wzrok przykuła jedna atrakcja – Schilthorn i miejsce, gdzie kręcono "Bonda". Na 2970 m można skorzystać z "randki" z agentem Jej Królewskiej Mości i zjeść burgera z logo 007. Tylko po co? Skoro w tym czasie można podziwiać widok na masyw Jungfrau.

Widok na masyw JungfrauWidok na masyw Jungfrau Żaneta Gotowalska

Gdybym miała polecić wam wjazd na te niespełna 3 tys. metrów, to przede wszystkim dla oszałamiających widoków. Zaczynają się już od samej podróży kolejką, która zajęła nam ok. 30 min i zaoferowała jakieś trzy stany przedzawałowe.

Kolejka podjeżdża momentami prawie pionowo, przed oczami rysuje się masyw skalny, a za plecami przepaść.

Na górze możemy zobaczyć szczyty masywu Jungfrau, które idealnie pozują do zdjęć. Prężą swoje skaliste muskuły, by pokazać, kto tu rządzi.

Widok z SchilthornWidok z Schilthorn Żaneta Gotowalska

Jeśli tych atrakcji wam za mało, wystarczy, że zjedziecie zaledwie stację niżej. Birg znajduje się na wysokości 2677 m i oferuje tzw. thrill walk. I nie jest to ścieżka strachu rodem z wesołych miasteczek. Tutaj naprawdę potrzeba sporo odwagi. Do pokonania: spacer po linie, przejście tunelem zawieszonym nad przepaścią (koniecznie spójrzcie w dół!) oraz spacerek po oszklonej ścieżce, z równie oszałamiającym widokiem. Uważajcie tylko na kolana, bo pokonując tunel, możecie nabawić się siniaków. A po przejściu wszystkiego na pewno będziecie mieć gigantyczny zastrzyk endorfin.

Thrill Walk i widok na masyw JungfrauThrill Walk i widok na masyw Jungfrau Żaneta Gotowalska


Cena
: jeśli wybierzecie opcję Stechelberg – Schilthorn zapłacicie jakieś 105 CHF (415 zł), w przypadku trasy Mürren – Schilthorn to koszt ok. 82,60 CHF (326 zł). Dzieci (od 6. do 15. roku życia) płacą odpowiednio 52,50 CHF (ok. 207 zł) i 41,30 CHF (ok. 163 zł). Jeśli chcecie wybrać opcję z brunchem w restauracji, zapłacicie 115 CHF (ok. 453 zł) z Stechelberg, 97 CHF (ok. 382 zł) z Mürren, a dzieci odpowiednio 62 CHF (244 zł) lub 53 CHF (209 zł). Posiadacze Swiss Travel Pass w tym sezonie mają darmowy wjazd.

#5 Szwajcarzy uczą ekologii

I nauka nie idzie na marne. Podczas czterodniowego pobytu w Szwajcarii nie widziałam zaśmieconych szlaków górskich, leżących na ulicy niedopałków. Za to znalazłam mnóstwo pojemników do segregacji śmieci i punkty poboru wody pitnej na każdym kroku.

Miejscowości takie jak Wengen, które są całkowicie wyłączone z ruchu samochodowego - turyści zostawiają auta na parkingu, a dalej jadą koleją. Oczywiście można spotkać pojazdy dowożące pocztę lub pieczywo do sklepu, ale takich sytuacji można zliczyć na palcach jednej ręki. A jakie korzyści. Szwajcario, tu się oddycha!

#6 To nie jest dobry czas na dietę!

Wiem, że jest moda na zdrowe odżywianie. Również to popieram, ale jadąc do Szwajcarii, zróbcie sobie przedłużony cheat day [dzień "oszustwa", kiedy można odejść od przestrzegania diety]. Polecam też, aby zostawić trochę miejsca w bagażu, by przywieźć kilka smakołyków z podróży.

Na pewno warto zwrócić uwagę na ser Tête de Moine, czyli Głowa Mnicha. Ser podaje się pocięty na specjalne girolle, które układają się w charakterystyczne różyczki. Spokojnie można kupić go w każdym sklepie, opakowanym tak, że nadaje się również na prezent. Co oprócz sera? Rõsti, czyli szwajcarski placek ziemniaczany. Przygotowywany z podgotowanych, grubo startych ziemniaków, bardzo często ze stopionym serem na wierzchu, równie często jako dodatek do posiłku, na przykład podsmażanych kiełbasek z cielęciny.

No i oczywiście Bündnerfleisch! Suszone mięso z Gryzonii to coś, czego nie tylko warto spróbować na miejscu, ale również zabrać ze sobą do domu. Jak je przygotowują Szwajcarzy? Mięso umieszcza się w specjalnym pojemniku, który przez okres od trzech do pięciu tygodni przechowywany jest w temperaturze bliskiej temperaturze zamarzania. Obraca się je, by dokładnie przeszło solą i przyprawami. Po tych kilku tygodniach mięso jest wywieszane na zewnątrz w temperaturze 9-14 st. C. Mięso jest też sukcesywnie prasowane, by wycisnąć z niego powstały w środku płyn. Ślinka cieknie, a smaku nie da się pomylić z niczym innym.

Różowe wino szwajcarskieRóżowe wino szwajcarskie Żaneta Gotowalska

A do tego oczywiście wino. Różowe, białe, czerwone, każde w półlitrowej butelce, lokalne, szwajcarskie. Smak? Bardzo dobry. Myślę, że zachwyci nawet najbardziej wybrednego fana tego trunku. Szwajcarzy bardzo cenią sobie swoje wina, więc jeśli jesteś w ich kraju, musisz ich koniecznie spróbować. Rzadko bowiem można znaleźć je poza granicami Szwajcarii.

Ceny: w zależności od sklepu suszone mięso i sery to koszt mniejszy niż 10 CHF (ok. 40 zł), wino można kupić nawet za 5 CHF (ok. 20 zł)

Na wędrówkę szlakiem Via Alpina zaprosiło „Wyborczą” Switzerland Tourism.