Ze zdjęć, które nadeszły na konkurs „Czechy nie z tej ziemi”, wynika, że to, co Polaków pociąga u sąsiadów, to „urokliwość” czeskich miast, miejsc i życia w ogóle. Praga musi być „magiczna” albo „złota”. Wszystko powinno się tam od razu zamieniać w anegdotę (to wina Hrabala, a może i po części moja…), a „zwyczajny, powszedni dzień więcej czaru mieć niż piękny sen” (jak głosi najpopularniejszy czeski blues). I dobrze! Mamy prawo do idealizowania sąsiadów.

– Polacy kochają raczej swoje wyobrażenie o Czechach niż samych Czechów. A jakie to wyobrażenie? Ludzi, którzy siedzą w gospodach, wyglądają tak samo jak bohaterowie opowieści Hrabala i piją piwo, jak nie bez słuszności zauważył tydzień temu na festiwalu literackim w Pilźnie Polak Mariusz Surosz, autor książki „Ach, te Czeszki”.

Oglądając zdjęcia z konkursu,trzeba jednak pamiętać, że istnieją też Czechy bez magii: zwykłe i prozaiczne, takie jakie opisywał na przykład jeden z najambitniejszych czeskich pisarzy z Ostrawy, wydawany zresztą w Polsce, Jan Balabán. Ludzie w jego książkach są samotni i po przejściach. Nie są dowcipnymi Czechami, a ich życie wydaje im się zbędne. Przedmieścia i blokowiska z jego książek nie są już tak fotogeniczne, jak byśmy sobie życzyli.

Nie mam jednak pretensji do uczestników konkursu. Bo czy może istnieć niewinny obraz? – pyta jeden z bohaterów Balabána. Obraz, który w prosty i niepodstępny sposób odnosiłby się do rzeczywistości, bez ironii, afektacji czy innych spojrzeń pod kątem?

Wiemy, że taki obraz nie istnieje.

***

Zakończyliśmy konkurs na?najlepszy fotoreportaż inspirowany Czechami.

Jury wyłoniło finalistów (pokazujemy dziś niektóre z finałowych prac), którzy w październiku wyjadą do Czech i razem z Mariuszem Szczygłem odkryją Czechy nie z tej ziemi!

6-8 października ogłosimy trzech zwycięzców, którzy?otrzymają nagrody finansowe.