Odczuwamy spadek nastroju, pojawiają się problemy z koncentracją, bóle głowy, ogóle osłabienie. Nic nam się nie chce, a coraz krótsze i bardziej deszczowe dni nie sprzyjają poprawie tego stanu. Najchętniej nie wychodzilibyśmy spod koca. Dlaczego?

Sprawców jest kilku. Pierwszy, który przychodzi na myśl to właśnie pogoda. Niższa temperatura, zachmurzenia i częste opady deszczu niosą ze sobą przeziębienia i obniżenie nastroju. Jesienią zaostrzają się też m.in. choroby alergiczne czy reumatyczne. Drugie w kolejce są czynniki społeczne, jak początek roku szkolnego i powrót do zawodowej rutyny. Z badań psychologicznych wynika, że aż 40% pracowników jest po wakacjach dużo bardziej zestresowanych niż przed, a powrót do pełnej wydajności może zajmować nawet trzy tygodnie. Oczywiście daleko nam do sugestii, aby rezygnować z urlopu czy jesiennych spacerów. Trzeba jednak znaleźć sposób na jesienną słotę i chandrę. Okazuje się, że z pomocą przychodzą bakterie!

Psychobiotyki – bakterie, które mogą uszczęśliwić

Nikogo już nie dziwi informacja, że od stanu flory bakteryjnej naszego organizmu zależy jego odporność i sprawne funkcjonowanie układu pokarmowego. Co jednak mają wspólnego z naszą psychiką? Okazuje się, że całkiem sporo. Naukowcy wykazali ten związek przeprowadzając badanie, które miało odpowiedzieć na pytanie: Czy przewlekłe zaparcia korelują z obniżonym nastrojem? I tak w 2007 roku David Benton i jego współpracownicy wykazali na grupie ochotników, że i owszem – stosowanie probiotyków wpływa nie tylko na pracę jelit, ale także na kondycję psychiczną pacjentów. Było to pierwsze badanie kliniczne, w którym podawano probiotyki w celu poprawy stanu emocjonalnego. Od tego czasu przeprowadzono wiele kolejnych eksperymentów potwierdzających ich skuteczność w walce z obniżonym nastrojem. A ostatecznie naukowcy z University College Cork z Irlandii – psychiatra Timothy Dinan i neurolog John F. Cryan wymyślili nawet dla nich nazwę – psychobiotyki.

Co ważne, nie wszystkie probiotyki zasługują na miano psychobiotyków. Udokumentowaną skuteczność mają m.in. szczepy Lactobacillus helveticus Rosell-52 i Bifidobacterium longum Rosell-175. W 2011 roku przeprowadzono badania, które wykazały, że osoby, które przez miesiąc je zażywały, mniej intensywnie odczuwały lęk i lepiej radziły sobie w sytuacjach stresowych. Bakterie te bowiem miały wpływ na redukcję stężenia kortyzolu, czyli tzw. hormonu stresu.

Stan flory bakteryjnej wpływa na naszą psychikęStan flory bakteryjnej wpływa na naszą psychikę fot. unsplash.com

Jak to możliwe, że bakterie mają tak pozytywny wpływ na nasze samopoczucie? Mogłoby się przecież wydawać, że nie ma kontaktu pomiędzy jelitami a mózgiem. A jednak te dwa organy są ze sobą połączone w sposób fizyczny (za pomocą nerwu błędnego) i biochemiczny (dzięki neurotransmiterom). Ten szlak nazywany jest osią mózgowo-jelitową i działa dwukierunkowo. Dlatego, gdy stresujemy się natłokiem zadań tuż po powrocie z wakacji, zaczyna nas boleć brzuch. I odwrotnie, gdy zadbamy o dietę, a więc i o mikrobiotykę, nasz powrót do codzienności staje się łatwiejszy.

Zatroszcz się o siebie i swoje bakterie

Choć brzmi to dość zabawnie – warto zatem dbać o nasze bakterie. Mikroorganizmy lubią to samo co cały nasz organizm: zdrową, zróżnicowaną dietę, aktywność fizyczną i odpowiednią ilość snu. To może banalna rada, ale jednocześnie wyjątkowo skuteczna. Nawet jeden „cheat day” (czyli dzień, w którym jemy tłuste, przetworzone jedzenie i słodycze) doprowadza do zmian w składzie ekosystemu jelitowego. Bakterie muszą dopasować się do tego, co dostają z zewnątrz. Dlatego tak ważne jest, aby jesiennej chandry nie zajadać chipsami i cukierkami, a kiszonkami, kefirem czy chlebem na zakwasie.

Do problemów z florą bakteryjną doprowadza też przyjmowanie antybiotyków i innych leków oraz wszelkiego typu infekcje. Jesienią rusza sezon na przeziębienia i grypę dlatego dobrze jest wspomóc się w tym okresie gotowymi produktami probiotycznymi. Zawarte w nich bakterie zadbają o odporność, a większa odporność to jeszcze więcej bakterii spieszących nam na pomoc przy kolejnym zakażeniu.

Różnorodność bakteryjna zapewnia nam zresztą sukces na wielu obszarach. W przypadku psychobiotyków możemy liczyć na sprawną komunikację pomiędzy jelitami a mózgiem. Niektóre szczepy probiotyczne wytwarzają w jelitach neurotransmitery, m.in. serotoninę, melatoninę, kwas gamma-aminomasłowy (GABA), dopaminę czy histaminę. To właśnie od nich zależy nasze zachowanie, zdolność uczenia się i pamięć. Co więcej, dobre bakterie zwiększają plastyczność mózgu, a to oznacza zdolność do jego regeneracji.

Niektóre szczepy probiotyczne wytwarzają m.in serotoninęNiektóre szczepy probiotyczne wytwarzają m.in serotoninę fot. unsplash.pl

Z uśmiechem przez jesień

Po raz kolejny okazuje się zatem, że nasze szczęście zależy od drobiazgów. A konkretniej mówiąc od tak drobnych organizmów, jakimi są bakterie. Dbając o siebie, dbajmy także o nie. To proste, bo jedno działanie z drugim jest bezpośrednio połączone. Wrzućmy zatem w harmonogram dnia aktywność fizyczną, spotkania z bliskimi nam ludźmi i sprawianie sobie drobnych przyjemności. To z pewnością poprawi nam nastrój i  pobudzi motywację do dalszych zmian. Układ immunologiczny będzie nam dziękował także za dłuższy sen i włączenie do diety sezonowych owoców i warzyw. Jesienne jabłka są pełne witamin, ale można w tym celu wypróbować także któryś ze wspomnianych przepisów na dynię. Pamiętajmy też o probiotykach i psychobiotykach. Dzięki nim artykuły o tym, jak poradzić sobie z chandrą przestaną nas już dotyczyć, a malownicza jesień będzie jedną z najprzyjemniejszych pór roku.