MAGDALENA WARCHAŁA: Czy naprawdę wszystkim potrzebna jest matematyka? Przecież nie każdy będzie inżynierem, a z codziennymi rachunkami można sobie poradzić za pomocą kalkulatora, komputera albo spytać doradcę finansowego.

MONIKA WORCH: Wielu osobom się wydaje, że jeśli dziecko nie zamierza zostać inżynierem, to w życiu wystarczy mu umiejętność wykonania kilku prostych operacji matematycznych: dodawania, odejmowania, mnożenia, dzielenia i obliczania procentów. Opanowawszy te umiejętności, poradzi sobie na zakupach i obliczy, czy oferowany mu przez bank kredyt jest korzystny. Ale matematyka potrzebna nam jest nie tylko do tego, żeby liczyć! Ma też olbrzymi wpływ na to, jak rozwija się nasz mózg i jak postrzegamy świat.

Matematyka zmienia nasze zachowanie?

Można tak powiedzieć. Ćwiczenie matematycznego myślenia pomaga wnioskować, kojarzyć fakty i zjawiska, odpowiednio je klasyfikować nie tylko na kartce czy tablicy, ale też w codziennych sytuacjach. Ludzie, którzy dobrze sobie radzą z matematyką, szybciej znajdują rozwiązania codziennych problemów, łatwiej podejmują decyzje. Są w stanie lepiej przewidzieć konsekwencje danego sposobu postępowania, przeanalizować plusy i minusy konkretnego wyjścia z sytuacji. Są też wytrwalsi w dążeniu do celu. Wiedzą, że w życiu – jak w zadaniu matematycznym – do rozwiązania problemu można dojść różnymi drogami i nie warto się poddawać po pierwszej porażce. Dlatego martwi mnie, że w wielu szkołach nauczyciele oceniają uczniów w systemie zero-jedynkowym, mówiąc im: „Albo umiesz, albo nie umiesz”. Nauka matematyki to proces, droga. Uczeń, który nie poradził sobie z zadaniem, nie powinien dostawać jedynki, lecz należy go zachęcać, by szukał błędu w swoim rozumowaniu. W codziennym życiu też nigdy nie umiemy przecież wszystkiego od razu! Umiejętność nazywania popełnionych błędów i wyciągania wniosków z porażek pozwala nam się doskonalić. Rozwiązanie problemu po kilku próbach hartuje emocjonalnie, wzmacnia poczucie własnej wartości.

Nauka matematyki jest jak emocjonalny trening?

W pewnym sensie. Ale przede wszystkim to trening mózgu. Dzieci, które radzą sobie z matematyką, mają lepszą pamięć i z zasady łatwiej przyswajają wiedzę także z innych przedmiotów. Szczególnie wrażliwe są na muzykę i łatwiej uczą się gry na instrumentach. To dlatego, że łatwiej zapamiętują sekwencje nut, dostrzegają harmonie. Łatwiej też przychodzi im nauka języków obcych. Nieprzypadkowo ośrodek mózgu odpowiadający za przyswajanie języków i odczuwanie muzyki leży w sąsiedztwie ośrodka, który ma wpływ na rozumienie matematyki. Nauka matematyki jest ważna, bo wspiera wszechstronny rozwój człowieka. Dlatego tak samo jak staramy się od najmłodszych lat zaszczepić dzieciom zamiłowanie do sportu, by zachowały zdrowie i sprawność fizyczną w dojrzałym wieku, powinniśmy od małego uczyć je czerpania przyjemności z rozwiązywania zagadek logicznych i z wysiłku umysłowego. Dzięki aktywności umysłowej mózg starzeje się wolniej.

Nie bez powodu seniorom czy pacjentom, u których zdiagnozowano chorobę Alzheimera, zaleca się rozwiązywanie łamigłówek, by jak najdłużej zachowali sprawność umysłu.

Większość dzieci nie lubi jednak matematyki. Jak zmienić ich nastawienie?

Przeciwnie! Dzieci niemal od urodzenia w naturalny sposób fascynują się matematyką. Już noworodki kochają rytmy. Stałe sekwencje zdarzeń sprawiają, że czują się bezpiecznie, wiedząc, że każdego wieczora po jedzeniu będzie kąpiel, potem przytulanie, a potem spanie. Jestem dyrektorką przedszkola i szkoły podstawowej. Obserwuję, że przedszkolaki szukają matematyki wszędzie dookoła siebie. Uwielbiają liczyć, porównywać wielkości, wyszukiwać figury geometryczne. Jeśli szkoła potrafi podsycić ten zapał, fascynacja matematyką nie mija. Niestety, wiele szkół zniechęca uczniów do tego przedmiotu. Doświadczyłam tego na własnej skórze, bo choć mój tata był matematykiem, ja sama nie znosiłam się jej uczyć.

Problemem jest to, że nauczyciele wymagają od uczniów, by łapali wszystko w lot. Jeśli uczeń popełnia błąd, to zamiast zachęty do dalszych prób dostaje złą ocenę i komunikat, że poległ na zadaniu.

Tymczasem dzieci bardzo często traktują szkolne stopnie jako ocenę nie swoich umiejętności, lecz swojej osoby. Myślą: dostałem jedynkę z matematyki, to znaczy, że jestem kiepskim matematykiem. W efekcie zamykają się na tę dziedzinę wiedzy, nie próbują nawet jej zrozumieć, bo zakładają, że i tak im się nie uda. Pokutuje przekonanie, że w przypadku kogoś, kto ma umysł humanisty, wszelkie wysiłki włożone w opanowanie matematyki są daremne. To nieprawda! Oczywiście są umysły bardziej i mniej analityczne, ale nie można z góry zakładać, że ktoś nie poradzi sobie z matematyką. Nawet tzw. słabsi uczniowie są w stanie ją opanować. Edukacja to relacja. Dziecko, które w szkole czuje się niekomfortowo, wie, że nauczyciel w niego nie wierzy, nie będzie robić postępów w nauce, bo skupi się wyłącznie na radzeniu sobie ze stresem. Dlatego wyzwaniem dla szkoły jest odczarowanie matematyki i pokazanie, że jej nauka może być przyjemnością.

Monika Worch – psycholożka, dyrektorka prywatnej szkoły Kolumbus i prywatnego przedszkola Kolumbus Junior w Błoniu

Nauka matematyki od urodzenia?

Coraz głośniej mówi się, że to klucz do sukcesu w dalszych latach rozwoju dziecka. Badania pokazują, że dzieci mają wrodzone zdolności matematyczne, dlatego warto je właściwie wspierać. Zaangażowanie rodziców w naukę matematyki maluchów nie musi być trudne – dzięki prostym ćwiczeniom można pomóc dzieciom oswoić się z królową nauk. Im wcześniej dziecko zacznie się uczyć, tym przyjemniejsze i łatwiejsze to dla niego będzie, a efekty staną się bardziej spektakularne. Nauka matematyki może być prosta jak nauka mówienia – dziecko instynktownie obserwuje zasady, które rządzą matematyką. O tym wszystkim chcemy mówić w kolejnej odsłonie akcji „Matematyka się liczy!”, którą redakcja „Wyborczej” prowadzi wraz z Fundacją mBanku. Zapraszamy!

Piszcie: matematyka@wyborcza.pl

Już 30 listopada w ramach akcji „Matematyka się liczy!” organizujemy 6. Festiwal Matematyki.

Wydarzenie odbędzie się w siedzibie „Gazety Wyborczej” przy ul. Czerskiej 8/10 w Warszawie

Festiwal Matematyki kierujemy do dzieci do 12. roku życia oraz ich rodziców, a także nauczycieli przedszkolnych i szkolnych. W tym roku hasłem przewodnim Festiwalu jest: NAUKA NAJMŁODSZYCH. 

Nauka matematyki od urodzenia? Coraz głośniej mówi się, że to klucz do sukcesu w dalszych latach rozwoju dziecka. Badania pokazują, że dzieci mają wrodzone zdolności matematyczne, dlatego warto je właściwie wspierać. Zaangażowanie rodziców w naukę matematyki maluchów nie musi być trudne – dzięki prostym ćwiczeniom można pomóc dzieciom oswoić się z królową nauk. Im wcześniej dziecko zacznie się uczyć, tym przyjemniejsze i łatwiejsze to dla niego będzie, a efekty staną się bardziej spektakularne. Nauka matematyki może być prosta jak nauka mówienia – dziecko instynktownie obserwuje zasady, które rządzą matematyką. 

Zapraszamy dzieci, rodziców i nauczycieli.

Dla każdego przygotujemy szereg niesamowitych atrakcji w postaci stoisk tematycznych i warsztatów.

BEZPŁATNE ZAPISY: bilety.cojestgrane24.pl/festiwal_matematyki